Nyhetsinnsamler

Kserokopia #30 (23 lutego-9 marca)

European Open EDU Policy Project -

Tygodniu Otwartej Edukacji piszemy o prawie cytatu, ważnym postępowaniu przed TSUE i blokowaniu strony, która tylko informuje o programach do nielegalnego ściągania utworów. Ponadto prezentujemy ciekawe artykuły o Marku Twainie, grafice z płyty Dawida Bowie oraz problemach wielkich korporacji: Google i Warner Bros.

Prawo cytatu najlepszym przyjacielem nauczycieli?

Katarzyna Strycharz w kolejnym artykule z serii “copyright untangled” udowadnia, że prawo cytatu ma ogromne znaczenie dla edukacji. Problematyczna jest jednak niespójność przepisów w ustawodawstwach różnych krajów unijnych.

Trybunał Sprawiedliwości UE po raz kolejny o opłatach licencyjnych za kopie na użytek prywatny

TSUE ma szansę po raz kolejny wypowiedzieć się nt. opłat licencyjnych za kopie na użytek prywatny w sprawie  Austro-Mechana, C-572/14. Dotychczas Adwokat Generalny Henrik Saugmandsgaard Øe stwierdził, że na potrzeby ustalenia sądu właściwego brak uiszczenia opłaty licencyjnej jest deliktem.

Wywiad o otwartości

Pisaliśmy już wcześniej, że okładka ostatniej płyty Dawida Bowie “Blackstar” dostępna jest na licencji Creative Commons. Jonathan Barnbrook, twórca grafiki, udzielił wywiadu, wyjaśniając swoją motywację i stosunek do otwartości.

Prawo autorskie a dzwonek telefonu.

Fryzjer z północy Włoch otrzymał karę od stowarzyszenia autorów i wydawców za odtwarzanie muzyki w jego salonie. Przypadek ten jest o tyle osobliwy, że ukarany został za to, że w zakładzie zabrzmiała piosenka jako dzwonek w telefonie komórkowym jednego z klientów. Więcej o sprawie pisze Gazeta Wyborcza.

Informowanie jest nielegalne?

Popcorn-Time to oprogramowanie umożliwiające oglądanie filmów z BitTorrenta w streamingu. Strona Popcorn-Time.no została zablokowana na wniosek Økokrim – norweskiej agencji zajmującej się walką z przestępczością gospodarczą. Popcorn-Time nie zawierało samego oprogramowania, a jedynie informację, że takie oprogramowanie istnieje.  Jest to przykład tego, że organy ścigania walczą nawet z samym informowaniem o takimoprogramowaniu.

Czy państwo może ponosić odpowiedzialność za naruszenia prawa autorskiego?

Rząd holenderski nie ma zamiaru wypłacić rekompensaty lokalnym firmom z tytułu rzekomych naruszeń prawa autorskiego. Koalicja filmowców domaga się 1,2 mld euro odszkodowania za naruszenia, twierdząc, że rząd nie powstrzymał poprzez odpowiednie ustawy nielegalnego ściągania treści z internetu. Minister Sprawiedliwości twierdzi, że rząd nie ponosi w tej sytuacji odpowiedzialności.

Youtube a prawo autorskie

Youtube, po fali krytyki za blokowanie treści, które nie naruszały prawa autorskiego, postanowił powołać zespół mający na celu poprawę jakości polityki ochrony prawa autorskiego na portalu. Do tej pory procedura używana przez firmę była mocno zautomatyzowana, co prowadziło do wielu pomyłek.

Warner Bros – tym razem oni muszą zapłacić

Parque Warner to park tematyczny Warner Bros położony niedaleko Madrytu. Sąd Najwyższy Hiszpanii uznał, że w latach 2002-2008 wykorzystywano w nim muzykę bez wykupienia odpowiednich licencji – Warner musi zapłacić teraz $354,000.

Kontrowersje wokół twórczości Marka Twaina

Portret Marka Twaina autorstwa A.F. Bradley, 1907, domena publiczna

W 1917, siedem lat po śmierci Marka Twaina, pewna autorka twierdziła, że Twain podyktował jej swoją nową powieść “Jap Herron” podczas seansu spirytualistycznego. Niesamowitą batalię wokół praw autorskich z początku wieku i książki rzekomo autorstwa Marka Twaina, ale napisanej po jego śmierci, opisujeParker Higgis.

Google przywłaszczyło sobie nie swoją filozofię?

W Stanach Zjednoczonych wszystko jest możliwe. Erick DeBanff, autor książek motywujących, pozwał Google za wykorzystanie w reklamie podtytułu jego książki “How to live the next 2 billion heartbeats of your life to the max” (jak maksymalnie wykorzystać kolejne 2 biliony uderzeń serca w twoim życiu). Autor twierdzi, że to samo przesłanie ma reklama firmy, która kończy się stwierdzeniem “there are about 2 billion, 500 million heartbeats in a lifetime. You should feel every one of them” (powinieneś poczuć każdy z 2 bilionow 500 milionów uderzeń serca w ciągu swojego życia). Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w Polsce, idee i pomysły nie podlegają ochronie prawnoautorskie – wyrok sądu powinien więc być łatwy do przewidzenia.

Copyright trolling – skala zjawiska i propozycje rozwiązań

European Open EDU Policy Project -

Copyright trolling był tematem spotkania II posiedzenia grupy roboczej ds. analiz Zespołu do Spraw Przeciwdziałania Naruszeniom Prawa Autorskiego i Praw Pokrewnych, które odbyło się w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dniu dzisiejszym. Kwestię trollingu prawnoautorskiego śledzimy od dawna – uważamy takie działania za nieetyczne i oczekujemy, że system prawa autorskiego będzie zawierał odpowiednie przed nimi zabezpieczenia. W tej sprawie interweniowaliśmy u Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, nasze stanowisko przedstawiliśmy też w tym miesiącu przy okazji unijnych konsultacji dotyczących IPRED.  Przedstawiamy nasze argumenty dotyczące zagadnienia copyright trollingu, które zaprezentowaliśmy  na spotkaniu.

Copyright trolling – definicja

Trolling prawnoautorski polega na wykorzystywaniu istniejących procedur ochrony prawa autorskiego w sytuacjach, które nie podlegają takiej ochronie. Często przybiera on formę masowej wysyłki wezwań do zapłaty z tytułu naruszenia prawa autorskiego i zawarcia ugody zarówno do naruszycieli, jak i osób niewinnych. Copyright trolling często wiąże się też  zastraszaniu ludzi poprzez żądanie od nich pieniędzy pod groźbą wszczęcia postępowania sądowego w oparciu o rzekome naruszenie przez nich praw autorskich. Istotą takiej działalności jako pewnego modelu biznesowego nie jest jednak dążenie do doprowadzenia do takich postępowań; jest ona bowiem obliczona na skłonienie zastraszonej osoby do zawarcia ugody. Opłacalność takiego postępowania gwarantuje jego duża skala – groźby kierowane są do dużej liczby osób, spośród których tylko pewien odsetek skłania się do ugody, jednak to wystarcza osobie rozsyłającej pisma i rezygnuje ona z dalszego postępowania wobec pozostałych osób.

Trolling często zachodzi w sytuacji dysproporcji kompetencji prawnych, ale też budżetów na prawników – z jednej strony mamy posiadaczy praw wspieranych przez duże kancelarie prawne, z drugiej indywidualnych użytkowników nie znających procedur prawnych, ani przysługujących im praw.

Trolling prawnoautorski on-line najczęściej realizowany jest wg następującego scenariusza:

  1. specjalne firmy, których tożsamości i metody działania nie zawsze są znane, ustalają numery IP komputerów, z których rzekomo rozpowszechniane są utwory chronione prawem autorskim;
  2. numery IP są przekazywane do kancelarii prawnych;
  3. zostaje złożony wniosek o podejrzenie popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 116 prawa autorskiego (przestępstwo rozpowszechniania cudzego utworu bez uprawnienia);
  4. organy ścigania ustalają tożsamość osób będących abonentami usługi dostępu do Internetu, za pomocą której doszło do przedmiotowego rozpowszechnienia;
  5. powyższe dane osobowe, znajdujące się w aktach sprawy karnej, są wykorzystywane do przesłania abonentowi wezwania do zawarcia ugody.

Copyright trolling jest przykładem działań zgodnych z obowiązującymi procedurami, będących jednak jednocześnie nadużyciem prawa[1]. Działania takie naszym zdaniem nie są zgodne z etyką zawodów prawniczych.

  1. Teoretycznie opisane powyżej działania to dochodzenie roszczeń z tytułu naruszeń praw autorskich polegających na bezprawnym udostępnianiu utworów w Internecie. W rzeczywistości na etapie wysyłania opisanych powyżej propozycji ugodowych nie ma zazwyczaj dowodów, że ich adresaci dokonali takiego naruszenia. Adres IP identyfikuje dane łącze internetowe (komputer podłączony do sieci), czego nie można automatycznie utożsamiać z osobą, która jest abonentem tego łącza.
  2. Elementem trollingu prawnoautorskiego jest wykorzystanie danych osobowych podejrzanego, znajdujących się w aktach sprawy karnej, w celu dochodzenia roszczeń cywilnych. W praktyce postępowanie karne jest wykorzystywane instrumentalnie do wydobycia danych osobowych. Celem złożenia wniosku o ściganie jest jedynie doprowadzenie do wypełnienia określonych czynności przez prokuraturę. Chęć odniesienia zysków przez prywatne firmy generuje koszty po stronie organów państwa, a jednocześnie stawia wiele osób, również te przestrzegające prawa autorskiego (a np. korzystające z utworu w ramach dozwolonego użytku osobistego) , w roli osób podejrzanych.
  3. Nadawcami pism z wezwaniami do zapłaty są zawodowi prawnicy, za którymi stoi autorytet ich zawodu. Odbiorcami są natomiast obywatele, którzy rzadko decydują się na profesjonalne porady po otrzymaniu wezwania.  Z tego powodu należy liczyć się z ryzykiem, że osoba bez wiedzy prawniczej wywnioskuje z treści wezwań, że od wniesienia opłaty uzależnione są wszystkie ewentualne postępowania w sprawie domniemanego naruszenia. Może to rodzić błędne przekonanie, że wyłącznie od decyzji adwokata oraz jego mocodawcy zależy los wszczętego postępowania karnego, podczas gdy wniosek o ściganie może być cofnięty w postępowaniu przygotowawczym jedynie za zgodą prokuratora[2].

Ze zjawiskiem trollingu prawnoautorskiego związane jest również funkcjonowanie na rynku firm, które oferują „parasole licencyjne” instytucjom (szkołom, bibliotekom, instytucjom kultury), które mogą korzystać z niektórych utworów w ramach dozwolonego użytku – w tej sprawie Ministerstwo Edukacji Narodowej wystosowało list do dyrektorów szkół.  

Skala zjawiska copyright trollingu w Polsce

Skala zjawiska copyright trollingu w Polsce jest trudna do oszacowania. Po pierwsze, podmioty które otrzymały pisma do wezwania ugody często nie komunikują tego faktu na zewnątrz i płacą wskazaną kwotę podmiotom uprawnionym. Po drugie, zjawisko to ze względu na stosowany model biznesowy, jest zjawiskiem na masową skalę – takie same pisma rozsyłane są do setek (a czasem wręcz tysięcy) użytkowników.

https://de.wikipedia.org/wiki/Troll_(Netzkultur)

Z doniesień medialnych znane są jednak przykłady copyright trollingu:

- fotografka, będąca posiadaczką praw do fotografii Czesława Miłosza, rozsyła bibliotekom i szkołom pisma z żądaniem zapłaty za naruszenie prawa autorskiego (na kwoty do wysokości nawet 70 000 zł);

- działania kancelarii Anny Łuczak, która jako jedna z pierwszych w Polsce stosowała copyright trolling;

- Lex Superior, podmiot uprawniony do filmów pornograficznych, nie tylko wysyła pisma do użytkowników, ale też do nich telefonuje;

- rozsyłanie pism do użytkowników Chomikuj.pl.

Pisma ugodowe nie są sformułowane w jednolity sposób. Poza propozycją zapłaty sumy pieniężnej zawierają oświadczenia o naruszeniu praw autorskich oraz często bezpodstawne groźby dotyczące odpowiedzialności karnej.  W najczęściej spotykanej wersji pisma zawierają wezwanie do „dobrowolnej zapłaty kwoty ” tytułem zaspokojenia „prawno-karnych i prawno-cywilnych roszczeń spółki”, w przypadku zapłaty wskazanej kwoty kancelaria – w imieniu swojego mocodawcy – zrzeka się roszczeń wobec sprawcy. Jednocześnie pismo zawiera groźbę skierowania sprawy „na drogę postępowania sądowego” w przypadku braku wpłaty.

Przyczyny zjawiska

Jak pisaliśmy już powyżej, trolling prawnoautorski jest nadużyciem prawa, które wynika przede wszystkim z dwóch powodów:

- polskie prawo autorskie jest bardzo kompleksowe i złożone, często istnieją spory  interpretacyjne co do wykładnie poszczególnych przepisów – ustawa nie jest zrozumiała dla obywateli bez odpowiedniej wiedzy prawniczej;

- niska świadomość prawa obywateli pozwala na istnienie zjawiska copyright trolliningu i jego dochodowość – ludzie, nawet jeśli nie naruszyli prawa, wolą zapłacić niż mieć do czynienia z prawnikami reprezentującymi podmioty uprawnione.

Dodatkowo proceder copyright trollingu pośrednio wynika z faktu trudności, jakie mają podmioty uprawnione przy identyfikacji naruszycieli w środowisku internetowy.

 

Możliwe środki zapobiegania i zwalczania zjawiska copyright trollingu

Posiadacze praw autorskich mają oczywiście pełne prawo je egzekwować i zmierzać do ukarania osób te prawa naruszających. W toczącej się w ostatnich latach w Polsce debacie na temat kształtu systemu prawa autorskiego i pożądanych reform udało się osiągnąć konsensus co do tego, że ścigać należy komercyjnych pośredników, którzy naruszają prawo – a nie indywidualnych użytkowników. Copyright trolling wyłamuje się z tego konsensusu.

Naszym zdaniem zjawisko copyright trollingu zostałoby zwalczone poprzez dekryminalizację naruszeń prawnoautorskich o ile nie mają one charakteru komercyjnego (porzez dodanie do art. 116 prawa autorskiego przesłanki karalności w postaci komercyjnego wykorzystania). W przypadku takiej nowelizacji ustawy naruszenia te byłyby jedynie ścigane na drodze cywilnej – dzięki temu niemożliwe stałoby się pozyskiwanie danych użytkowników na masową skalę przy podmiotowym wykorzystaniu postępowania karnego.

Zdajemy sobie jednak sprawę, że taka reforma wymaga czasu. Przy obecnie funkcjonującym prawie należy podjąć następujące kroki:

- stanowisko administracji rządowej w sprawie copyright trollingu – niestety do tej pory ani Ministerstwo Sprawiedliwości, ani Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie zabrały stanowczego głosu w tej sprawie (a miały okazję, np. przy okazji interpelacji posła Kazimierza Ziobro, czy interpelacji posła Przemysława Wiplera);

- potępienie adwokatów i radców prawnych zajmujących się copyright trollinigiem przez środowisko prawnicze, łącznie z postępowaniami dyscyplinarnymi – takie działania odniosły skutek w krajach takich jak Stany Zjednoczone czy Niemcy;

- edukacja obywateli, nie tylko w zakresie prawa autorskiego, ale też działań jakie należy podjąć po otrzymaniu pisma z trollingiem prawnoautorskim.

Jeśli chodzi o „parasole licencyjne”, to niezbędna jest nowelizacja przepisów o dozwolonym użytku publicznym, tak aby dane wykorzystanie utworu było dopuszczalne ze względu na jasno określony cel, a nie trudne do interpretacji przesłanki – np. naszym zdaniem dozwolonego użytku edukacyjnego powinna być całość działań edukacyjnych o charakterze niekomercyjnym. Dzięki temu przepisy te stałyby się zrozumiałe dla każdego i firmy nie mogłyby wykorzystywać niejasności prawa w celach zarobkowych. ‘

[1] Do takiej interpretacji przychylił się np. Sąd Okręgowy w Kaliszu w wyroku z 11 marca 2015, I C 1813/14 (http://orzeczenia.kalisz.so.gov.pl/content/$N/152505000000503_I_C_001813_2014_Uz_2015-03-11_002) „Całokształt okoliczności sprawy wskazuje, że powódka świadomie wykorzystuje brak jednoznacznej i wyraźnej informacji o swoim autorstwie utworów fotograficznych zamieszczonych w Internecie, które nie są dostatecznie zabezpieczone technicznie przed rozpowszechnianiem bez jej wiedzy i zgody, co można oceniać w kategorii nadużycia prawa podmiotowego z art. 5 k.c. Skoro bowiem powódka zdecydowała się na upublicznianie fotografii jej autorstwa bez opisania każdorazowo każdego zdjęcia swoim imieniem i nazwiskiem, czyli anonimowo, to powinna chociażby dołożyć należytej staranności w zabezpieczeniu tych zdjęć przed niekontrolowanym powielaniem.”

[2] Wyższy Sąd Dyscyplinarny w orzeczeniu z 7 września 2013, WSD 127/12 uznał, że adwokatowi nie wolno ani ustnie, ani pisemnie uciekać się do groźby skierowania sprawy na drogę ścigania karnego i uzależniania podjęcia w tym celu działań od zachowania osoby, do której się zwraca. Zdaniem WSD jest to forma szantażu, co w postępowaniu adwokata jest niedopuszczalne. Naszym zdaniem podobnie niedopuszczalne jest sugerowanie, że wpłacenie określonej kwoty pozwoli uniknąć zarówno postępowania cywilnego, jak i karnego, przy czym sam sposób formułowania przedmiotowych wezwań nie jest jedynym ani głównym problemem. Równie istotne są pozostałe okoliczności – instrumentalne traktowanie postępowania karnego w celu pozyskiwania i przetwarzania danych osobowych oraz wykorzystywanie braku wiedzy prawnej adresatów.

New Job Opportunities at Creative Commons

Creativecommons.org -

Women In Tech – 115 by WOCinTech Chat, CC BY-SA 2.0

I’m very excited to share three new job postings with Creative Commons today, supporting three essential areas of our work: technology, communications, and fundraising. It’s a very exciting time for CC: we have new revenues, a new strategy, and a growing Commons and an energetic movement around the world. There is new energy, a great staff, and so much potential, but we need add to our team to be successful. Below is a summary of the new positions with links to the postings.

Director of Engineering

Responsible for all aspects of CC’s technology infrastructure and product and service development, the Director of Engineering will lead our existing dev team to build a more vibrant, usable global commons, powered by collaboration and gratitude. We want to light up the Commons — make it more discoverable, usable, and connected. This is the opportunity: to build products and services — both standalone and within our partner platforms — that will bring the commons to life with greater use, re-use, and contribution.

Communications Manager

Focused on the production and distribution of communication materials that expand CC’s reach and increase the size of our community, the Communications Manager will create innovative, compelling communications that grow and connect communities of creators who want to share. You’ll help us put the best of the Commons front and centre, and show the benefits of sharing and collaboration in all the communities in which we work.

Development Manager

This position is focused on fundraising from foundation and government sources to meet our annual revenue goals. The job includes research, data management, reporting, and copy writing. Our new strategy is ambitious, and your opportunity is to support our team with the resources they need to achieve these goals. Your contribution will be vital to the success of the organization and our global community.

There are a few more hires in the queue this year: one in UX and one in event planning, which will likely go up in the summer. It’s a really exciting time to join CC, and an important time for the free culture and open knowledge movements around the world. Please share the posts, and help us find great people to join our team.

One final note: As today is International Women’s Day, I’d be remiss if I didn’t point out how much I believe that our organizations are better when they have women’s voices and leadership featured prominently. Our CC staff today is 42 percent women, and 60 percent of our team at director level and above are women. But we can do better, and when we do, our work and our movement will be better as a result — all the data says so.

When drafting these postings, we did a final round of revisions in response to insights about how different genders approach a call for applications. Research suggests that women often choose not to apply for a position based on the requirements they don’t have, while men tend to apply regardless. Some have suggested this is a problem women should fix, which to me is about as backwards as saying women get paid systemically less for the same work because they don’t ask the right way. I think it’s a challenge for Creative Commons to address, and for me personally — ensuring we ask for everything we do need, and nothing we don’t. If we can’t hire talented, qualified women, that’s our fault, not the fault of talented, qualified women.

You can help: have a look at these postings and if you know a bright, creative woman who wants to change the world with us, encourage her to apply. If that person is you, we can’t wait to hear from you.

 

Stock photo from the excellent Women of Color in Tech, that shares CC-licensed stock images, perfect for just this kind of post. We love them.

The post New Job Opportunities at Creative Commons appeared first on Creative Commons blog.

Kurs ‘Efektywne (wy)korzystanie Otwartych Zasobów Edukacyjnych’ dla nauczycieli akademickich

European Open EDU Policy Project -

Centrum Cyfrowe Projekt: Polska zaprasza wszystkich nauczycieli akademickich do udziału w kursie online na temat Otwartych Zasobów Edukacyjnych w praktyce nauczyciela akademickiego (http://www.exploerercourse.org/pl/ ). Celem kursu jest przede wszystkim wprowadzenie w tematykę otwartych zasobów oraz przekazanie podstawowych umiejętności ich pozyskiwania, dostosowania do swoich potrzeb i dalszego udostępniania. Uczestnicy będą mieć okazję poznać innych nauczycieli akademickich, którzy wykorzystują otwarte zasoby, dyskutować i uczyć się wzajemnie o procesie adaptacji OZE.

Kursu rozpoczyna się 30 marca i potrwa 4 tygodnie do 26 kwietnia. Udział w kursie jest bezpłatny. W każdym tygodniu kursu jest realizowany jeden temat, na którego realizację potrzebne jest około 3h pracy.

Po zakończeniu kursu uczestnicy będą:

  • rozumieć korzyści i wyzwania wynikające z korzystania z Otwartych Zasobów Edukacyjnych;
  • potrafić wyszukiwać, selekcjonować i oceniać Otwarte Zasoby Edukacyjne;
  • rozumieć proces adaptacji i ponownego wykorzystania Otwartych Zasobów Edukacyjnych do celów dydaktycznych.
Materiały, ćwiczenia, webinary

Kurs składa się z materiałów, ćwiczeń oraz dyskusji na forum nawiązujących do ćwiczeń  kursu. Uczestnicy będą mieli okazję spotkać się na żywo podczas  webinarów, gdzie praktycy, eksperci i edukatorzy odniosą się do tematów poruszanych w kursie i odpowiedzą na pytania.

Rejestracja na kurs

Rejestracji na kurs można dokonać na stronie: http://www.exploerercourse.org/pl/ do dnia 29 marca.

Odpowiedzi na pytania dotyczące zapisów i kursu odpowiada Karolina Grodecka (karolinagrodecka@gmail.com)

Kurs jest częścią projektu ExplOERer, realizowanego przy wsparciu Komisji Europejskiej w ramach programu Erasmus+, którego celem strategicznym jest promocja trwałości Otwartych Zasobów Edukacyjnych poprzez ich adaptację i ponowne wykorzystanie w kontekście zawodowym.

Happy Open Education Week!

Creativecommons.org -

Open Education Week 2016 Banner, by: Open Education Consortium, CC BY 4.0

Happy Open Education Week everyone!

Open Education Week is an annual convening of the global open education movement to share ideas, new open education projects and to raise awareness about open education and its impact on teaching and learning worldwide.

Join this weeklong celebration of the benefits of free and open sharing in education.

Creative Commons is actively participating with:

Be sure to share your Open Education Week activities with: #openeducationwk

What events are you planning this week?

The post Happy Open Education Week! appeared first on Creative Commons blog.

World Without Waste? Appropedia and the Sustainability Commons

Creativecommons.org -

The guest post below was written by Erik Moeller of Passionate Voices, a collaborative blog that hosts interviews with interesting makers, writers, thinkers, and artists from all over the world.

The global maker movement is known for creative hacks, as well as for getting people of all ages excited about technology and how the world works. At the intersection of maker communities and social activism, we find remarkable projects like Open Source Ecology, WikiHouse, and the topic of this article: Appropedia.

Appropedia is not a specific effort to use technology for good, but rather a global community documenting collaborative solutions for sustainability, appropriate technology, poverty reduction, and permaculture. You can think of it as a “Wikipedia for sustainability” and, indeed, it uses similar underlying mechanics: the Creative Commons Attribution Share-Alike License and the MediaWiki software, for starters.

Appropedia co-founder Lonny Grafman (sitting, right) at the Las Malvinas photovoltaic workshops, where participants become the teachers and install solar power for a public pharmacy. License: CC BY-SA

Lonny Grafman, an an instructor at Humboldt State University in Northern California, founded Appropedia in 2006. Today it has thousands of pages on topics as diverse as solar cookers, thermal curtains, and rainwater harvesting. It is available in eight languages, including the beginnings of a Kiswahili edition.

The wiki is a tool for communities of practice that are looking to achieve real-world impact. At Humboldt State, Grafman founded a program called Practivistas. “In the Practivistas program, we bring students from the US and other countries to live and work with students in another country, in communities of little resources,” Grafman explains.

Practivistas don’t approach communities with a predetermined problem or solution. Instead, projects like a classroom constructed using locally sourced materials and alternative building methods are planned and implemented together with local communities from start to finish. In this case, plastic bottles were used as one of the primary materials for the classroom walls.

A beach bag made from plastic waste as part of the Arroyo Norte waste plastic innovation project. License: CC BY-SA

Projects are documented in Appropedia so that other communities may benefit. Beyond Practivistas, students from courses at Humboldt and other universities contribute content to the wiki through what’s called service learning. Explains Grafman: “It’s this thing that sits between and hopefully a little bit above internship, which is about student learning, and volunteerism, which is about the target community getting needs met.”

Grafman argues that engaging students in building the commons is better for the students, too: “My experience is that students learn more. Even just by motivation. When you’re doing something real, that has real impacts, there’s just a lot more motivation to do it right.”

In addition to his work on Appropedia, Grafman is interested in ways to reduce humanity’s energy use. He co-founded a company, Nexi, which makes energy monitors for the home. It’s a for-profit, and parts of the tech will remain proprietary, while Nexi may contribute to a commons of open data about energy use: “The good news is that we really don’t have to be puritanical about anything as diverse solutions will actually build more resilience.”

Appropedia, meanwhile, is hiring an Executive Director, to make the sustainability commons itself sustainable in the long run. No matter what the future holds, as a repository of creative solutions for addressing the problems all around us, Appropedia has already demonstrated that an information commons can directly improve people’s lives.

You can learn more about the project’s goals, and read the full interview I conducted with Lonny Grafman on Passionate Voices.

Erik Moeller (@xirzon), PassionateVoices.org

The post World Without Waste? Appropedia and the Sustainability Commons appeared first on Creative Commons blog.

Czym skorupka za młodu… czyli kodowanie w przedszkolach

European Open EDU Policy Project -

Pobierz: Raport końcowy ewaluacji pilotażowej edycji programu Mistrzowie Kodowania Junior

Zagadnienia kontaktu dzieci w wieku przedszkolnym z technologiami cyfrowymi nie były dotychczas badane w Polsce. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy pionierskie badania w tym zakresie, wspierając realizację pilotażowej edycji programu Mistrzowie Kodowania Junior, prowadzonego przez Samsung Electronics Polska. Wyniki tych badań przedstawiamy w publikowanym dziś Raporcie.

Nadrzędnym celem naszego badania było rozpoznanie możliwości, ale też potencjalnych ograniczeń tego programu. Badania terenowe składały się z trzech modułów: obserwacji przebiegu zajęć realizowanych w 18 przedszkolach, wywiadów jakościowych z nauczycielkami prowadzącymi zajęcia w ramach programu i rodzicami dzieci z badanych grup oraz z komponentu ilościowego.

Podczas tego badania sprawdzaliśmy, jaki jest rzeczywisty kontakt maluchów z mediami masowymi i cyfrowymi, jakie są kompetencje cyfrowe nauczycielek prowadzących zajęcia oraz czy i jak rodzice spędzają czas wspólnie z przedszkolakami korzystając z technologii cyfrowych.

Badania pozwoliły nam stwierdzić, że choć maluchy dorastają otoczone sprzętem cyfrowym, który znajduje się w zdecydowanej większości domów, to nie są zachęcane do korzystania z technologii w sposób kreatywny. Użytkowanie tabletów czy smartfonów jest bierne i w zasadzie sprowadza się do oglądania bajek lub prostych gier – czasami w towarzystwie rodziców. Medialne kontakty przedszkolaków są zdominowane przez oglądanie telewizji, które w niektórych domach zajmuje dzieciom nawet więcej niż 10 godzin w tygodniu.

W wyniku badania sam program Mistrzowie Kodowania Junior oceniliśmy jako wielopłaszczyznową innowację, z której poza głównymi beneficjentami – przedszkolakami w wieku 3-5 lat – korzyści mogą czerpać zarówno rodzice, jak i nauczyciele i całe placówki przedszkolne. Ogromną wartością programu jest zmiana sposobu myślenia o procesie edukacji małych dzieci i nastawienie na playful learning – aktywną zabawę, przy okazji której dzieci mogą rozwijać różne umiejętności oraz uczyć się nowych rzeczy. .

Centrum Cyfrowe wspiera program Mistrzowie Kodowania od początku jego realizacji – w 2013 r. opracowaliśmy raport Nauka programowania w szkołach. Czas na upgrade?, a w 2015 r – raport otwarcia programu w wersji dla przedszkoli.

Pobierz: Raport końcowy ewaluacji pilotażowej edycji programu Mistrzowie Kodowania Junior

Stanowisko dotyczące implementacji dyrektywy w sprawie zbiorowego zarządzania

European Open EDU Policy Project -

W odpowiedzi na zaproszenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego do udziału w pracach nad wdrożeniem do polskiego porządku prawnego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/26/UE z dnia 26 lutego 2014 r. w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym, przedstawiliśmy nasze stanowisko.

Pełna treść stanowiska dostępna jest w formacie PDF.

Jako jedyni w Polsce przeprowadziliśmy kompleksowe badanie danych finansowych organizacji zbiorowego zarządzania. Autorzy i autorki raportu przyjęli sobie za cel próbę̨ odpowiedzi na pytania o skuteczność́ przyjętego mechanizmu funkcjonowania polskich organizacji zbiorowego zarządzania ze względu na społeczne znaczenie tych podmiotów. Braliśmy również udział we wcześniejszych konsultacjach dotyczących samej dyrektywy.

Z zadowoleniem zauważamy, że większość regulacji zawartych w rozdziałach I i II Dyrektywy dotyczących funkcjonowania i przejrzystości finansowej wszystkich organizacji zbiorowego zarządzania została już wprowadzona do polskiego prawa, w ty w szczególności obowiązek publikacji sprawozdań finansowych. W tym zakresie implementacja Dyrektywy do polskiego porządku prawnego nie powinna stwarzać trudności. Polski ustawodawca w znacznej mierze wyprzedził ustawodawcę europejskiego wprowadzając standardy przejrzystości dla polskich OZZ.

Niewątpliwie jednak implementacja dyrektywy stwarza możliwość wprowadzenia zmian w prawie autorskim w celu lepszej adaptacji regulacji do potrzeb społeczeństwa informacyjnego. Jeśli organizacje zbiorowego zarządzania chcą pozostać ważnym pośrednikiem dla rekomercjalizującej się kultury i odpowiedzialnie zarządzać swoją reputacją, powinny modyfikować myślenie o swojej roli w ochronie praw autorskich. W czasach rozwoju mediów społecznościowych, elektronicznych usług płatniczych (w tym mikropłatności) przy praktycznie nieograniczonych możliwościach wyszukiwania poprzez sieć i przeglądarki, znaczenie podmiotów, których głównym celem jest zbiorowe pobieranie inkaso będzie malała. Będzie bowiem z czasem łatwa do zastąpienia, częściowo poprzez bezpośredni kontakt z fanami, a częściowo poprzez funkcje automatycznego zliczania odsłuchań, przeliczania należności z tytułu eksploatacji praw według dowolnego algorytmu, po zautomatyzowaną realizację płatności. Zmiany w prawie autorskim powinny zmierzać w kierunku takiego uregulowania kwestii OZZ, aby z jednej strony były one podmiotami transparentnymi, a z drugiej posiadały możliwość przystosowania się do zmieniających się warunków cyfrowych.

Dlatego też Centrum Cyfrowe uważa, że w procesie przygotowanie projektu ustawy należy przede wszystkim uwzględnić następujące kwestie:

 

  1. Technologie umożliwiają lepsze zarządzanie przepływami finansowymi. Artyści i ich publiczność spodziewają się większej przejrzystości w obiegach kultury, w szczególności w OZZ, dlatego też niezbędne jest: a)zreformowanie systemu raportowania przepływów przez OZZ uwzględniającego specyfikę tych organizacji, b) stworzenie systemu rozliczeń opartego o nowe technologie, który pozwoli OZZ skutecznie pozyskiwać inkaso z rynku z jednej strony, a z drugiej szybciej przekazywać wynagrodzenie twórcom.
  1. Organ nadzorujący funkcjonowanie organizacji zarządzania zbiorowego – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zobowiązało OZZ do: a) klarownego i kompleksowego sposobu raportowania kosztów obsługi zarządu zbiorowego, tak by nie było wątpliwości względem tego, jak drogi jest to system, oraz by stało się możliwe optymalizowanie zarządu zbiorowego w przyszłości, b) zastosowania dostępnych instrumentów (z uwzględnieniem nowych technologii), aby uczynić jasnym i transparentnym system redystrybucji środków ściąganych przez OZZ z rynku.
  1. Ważne aby przeznaczenie przychodów finansowych OZZ z tytułu inwestowania nie-rozdysponowanych środków pieniężnych było monitorowane, tak aby w istotnej części przeznaczone były zgodnie ze swoim celem, czyli na dofinansowanie twórców i twórczości, a nie budżetów OZZ.
  1. Dyrektywa reguluje udzielanie licencji wieloterytorialnych w Internecie jedynie w odniesieniu do utworów muzycznych i jedynie w odniesieniu do praw autorskich do tych utworów. Warto rozważyć rozszerzenie licencji wieloterytorialnych na prawa pokrewnych do fonogramów, czy innych przedmiotów prawa autorskiego.
  1. Obecnie funkcjonujące przepisy prawa autorskiego oraz praktyka OZZ powodują, że bezpośrednie kontraktowanie z uprawnionym jest w wielu przypadkach utrudnione lub niemożliwe. Oznacza to, że zbiorowy zarząd w swoim obecnym kształcie nie jest w pełni kompatybilny z licencjonowaniem na zasadach CC. Ustawowy przymus pośrednictwa OZZ nie powinien dotyczyć sytuacji, w których twórca udzielił użytkownikowi licencji bezpośrednio.
  1. Kluczowe jest zapewnienie, że w realizacji uprawnień ustawowych nie dochodzi do konfliktu interesów pomiędzy zyskownością ekonomiczną oraz skuteczną i efektywną repartycją. Nie mniej istotne jest uszczegółowienie sprawozdawczości w taki sposób, by opinia publiczna mogła zapoznać się z zasadami przepływów i rzeczywistą wysokością kosztów na podstawie publicznie dostępnych dokumentów.
  1. Implementacja dyrektywy stwarza również możliwość uregulowania działalności firm, które oferują “parasole licencyjne” – niejednokrotnie wykorzystują one nieznajomość prawa autorskiego i pobierają opłaty od podmiotów, które mogłyby wykorzystywać dany utwór w ramach dozwolonego użytku.

Stanowisko w sprawie ram prawnych w zakresie egzekwowania prawa własności intelektualnej

European Open EDU Policy Project -

W odpowiedzi na zaproszenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego do udziału w pracach nad przygotowaniem stanowiska Rządu RP w konsultacjach dotyczących ram prawnych w zakresie egzekwowania praw własności intelektualnej, przedstawiliśmy nasze stanowisko.

Pełna treść naszego stanowiska dostępna jest w formacie PDF.

Uważamy, że z perspektywy użytkowników internetu nie ma konieczności rewizji dyrektywy 2004/48/WE w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej (IPRED) w celu zaostrzenia jej postanowień. Jeżeli wskazane byłyby zmiany, to tylko takie, które pozwalałyby zachować właściwą równowagę pomiędzy interesami odbiorców a ochroną praw twórców treści. Konieczne są natomiast zmiany łagodzące represyjność prawa autorskiego, na co wskazywaliśmy wielokrotnie w stanowiskach Centrum Cyfrowego.

  1. Należy odstąpić od zarówno cywilnego, jak i karnego ścigania obywateli wymieniających się plikami na niekomercyjna skalę, w tym należy odstąpić od ścigania tych twórców utworów zależnych, którzy dokonują remiksu na niekomercyjną skalę. Sankcje karne za naruszanie praw własności intelektualnej przez osoby fizyczne powinny zostać zminimalizowane.
  2. Należy wprowadzić mechanizmy umożliwiające swobodne korzystanie przez obywateli z uprawnień dozwolonego użytku, w tym bezpośredni zakaz umownego wyłączania prawa dozwolonego użytku lub wprowadzania zabezpieczę technicznych uniemożliwiających wykonywanie przez obywateli przysługujących im praw.
  3. Nie można dopuścić do sytuacji aby dostawcy Internetu lub serwisy hostingowe zmuszani byli do filtrowania treści na podstawie nakazów nałożonych przez sądy cywilne egzekwujące prawa własności intelektualnej, wbrew postanowieniom dyrektywy WE/21/2000 („e-Commerce”).


Ponadto uważamy, że debata na temat prawa autorskiego nie powinna skupiać się na kwestiach związanych z egzekucją, ale na systemach finansowych i biznesowych modelach, które mogą pomieścić powszechne praktyki społeczne, takie jak niekomercyjna wymiana plików i dzieł kultury, przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiednich środków finansowych na działania twórcze.

Należy szczególnie uważać, żeby ewentualne zmiany w IPRED nie doprowadziły do wdrożenie nieproporcjonalnych technologii filtrujących mających na celu zapobieganie korzystaniu z kultury w celach niekomercyjnych. Wolność słowa, prywatność i prawa do rzetelnego procesu sądowego zostałyby osłabione przez większe zaangażowanie w system egzekwowania prawa autorskiego pośredników internetowych.

Naszym zdaniem pożądany kierunek zmian w systemie egzekwowania praw własności intelektualnej to zwiększenie ochrony praw podstawowych użytkowników i ich swobód online, a co za tym idzie umożliwienie niekomercyjnego korzystania z treści chronionych prawem autorskim. Tylko takie podejście służyło będzie rozwojowi społeczeństwa opartego na wiedzy.

 

 

Centrum Cyfrowe wspiera „Internetowe rewolucje” Google

European Open EDU Policy Project -

Pobierz: raport z badań, skrót raportu, katalog kompetencji cyfrowych małych firm

Centrum Cyfrowe wspiera „Internetowe rewolucje”, program prowadzony przez Google, którego celem jest podniesienie kompetencji cyfrowych pracowników małych firm. W ostatnich miesiącach budowaliśmy katalog kompetencji cyfrowych małych firm, który może służyć jako narzędzie kształtowania e-umiejętności pracowników sektora MŚP. Rozpoczynając prace założyliśmy, że firmy różnią się między sobą, nie ma więc jednego uniwersalnego zestawu umiejętności cyfrowych, który jest im niezbędny: przedsiębiorcy i ich pracownicy mają różne potrzeby, motywacje i możliwości działania. Traktowanie wszystkich w ten sam sposób jest więc nieefektywne, dlatego nasz modułowy katalog pozwala wypracować indywidualną ścieżkę rozwijania kompetencji cyfrowych. Nabywane w ten sposób nowe kompetencje pomogą wykorzystać technologie cyfrowe dla rozwoju firmy w tych obszarach, które uznaje ona za kluczowe.

Katalog powstał na podstawie wyników badania terenowego, które zostało przeprowadzone w perspektywie relacyjnej, definiującej użycie internetu jako takie, które może się przyczynić do poprawy jakości życia jednostki lub sprawności działania instytucji, ułatwiając lub usprawniając tym samym jej funkcjonowanie w istotnym dla niej obszarze. Nasz katalog opiera się więc na założeniu, że kompetencje cyfrowe nie są celem samym w sobie – mają służyć rozwijaniu przedsiębiorczości.

 

Działanie małych firm w internecie opiera się na sześciu kluczowych obszarach: Sprzedaż, Komunikacja i promocja, Produkt lub usługa, Klienci, Rynek i konkurencja oraz Prowadzenie firmy. W każdym z tych obszarów można osiągać korzyści dzięki posiadaniu konkretnych kompetencji cyfrowych. Na wszystkie te kompetencje przedsiębiorcy patrzą przez pryzmat trzech naczelnych korzyści: oszczędności czasu, oszczędności pieniędzywypracowywania zysków.

 

 

 

Pobierz: raport z badań, skrót raportu, katalog kompetencji cyfrowych małych firm

Jonathan Barnbrook on his CC-licensed art for David Bowie’s Blackstar

Creativecommons.org -

Jonathan Barnbrook is a world-renowned artist who has worked extensively in a variety of media including film, typography, and graphic design. He was also a close collaborator of David Bowie, and created the cover artwork for the musician’s last four albums. Sadly, Bowie died in January, just two days after the release of his final studio album, Blackstar (aka ★). The record, which has gone on to become a commercial and critical hit, was intended by Bowie to be a “parting gift” to fans.

As an homage to his friend and creative collaborator, Barnbrook decided to take the “gift” concept to the next level. He released the artwork for Blackstar under a Creative Commons BY-NC-SA license, so that it could be shared and remixed noncommercially by Bowie fans around the world.

We recently had the opportunity to talk to Barnbrook about choosing to make the Blackstar art available in this fashion. It was great to hear how much the notions of tribute and gratitude played into his decision to use a CC license for this project.

Blackstar by Barnbrook, CC BY-NC-SA 4.0

What inspired you to offer the Blackstar art to the public for reuse and remix?

I felt a public, more “official” gesture was needed to empathize with the grief many people were suffering [as a result of David Bowie’s death]. I had seen a lot of tattoos and use of the artwork, so I wanted to give these people something to remember David by without them thinking they were using the artwork illegally or secretly in some way. I was as upset as they were, so the artwork was released in the positive spirit of sharing and understanding what they were going through.

People belittle collective public grief, which is a bit silly because a person can be the conduit of an ideology or philosophy of an age. I think [the grief] has been so enormous for David because he represented being who you wanted to be in a society where people are often not given the chance to do that. He gave hope and expression to many who didn’t fit in or who were not where they quite wanted to be, so when he was gone it was understandable that people felt a great sense of loss.

I also feel that music is very underrated in terms of importance in people’s lives. In an immediate sense it doesn’t help a war situation or save someone’s life, but it is very life affirming. It can help you through depression, express the moments of absolute joy, be a symbol of an age or philosophy. So again, it is understandable that you’d grieve when the person who expressed these things for you in the intangible form of music is no longer there to be part of your life.

I always felt that it was an incredible responsibility and privilege whenever I worked on David’s covers. So I understood that this would be an appropriate thing to do.

A portrait of Jonathan Barnbrook … by Cyberuly, CC BY 2.5

Why did you specifically choose a Creative Commons license to encourage people to share and remix the artwork?

It is a very well-thought-out, simple system that everybody knows and can understand. The licenses can be read in depth or understood simply on the website. It made it clear that people could use it in the way they wanted without affecting the commercial aspect of the album sales.

Was releasing the art in this way something you’d considered doing before Bowie’s death?

I talked about this with David before he died and he thought it was a great idea, although I couldn’t have imagined the sad circumstances under which I would eventually do it. It came from when the album The Next Day came out—the fans took the white square on the cover and used it in their own way. It was something which I didn’t calculate but it made me extremely happy that they wanted to use, respond, and be part of it too. I felt this needed to be thought of at a fundamental level for the release of Blackstar, that the old model of a record company releasing the record and copyrighting everything so fans could not react or add their own interpretation was wrong. It shouldn’t be such a one-sided experience and instead should show respect and understanding for those people who love the music. The music is still the property of the record company and that is not affected, this just means that people can have their own identification with the release and what Bowie meant to them. When he died I felt that it was even more important that we should do this, especially since a lot of people had specifically asked me for the artwork without any intention of making money from it.

Since I released the artwork I have received so many lovely messages thanking me for it and saying what it means to be able to use the artwork to remember David by. Really it has brought a tear to my eye each time I have read them.

Have you seen any interesting uses or remixes of the art yet?

People are incorporating the Ziggy Stardust stripe in with it, which I think is great. That is an amazing graphic and to feel that the Blackstar [art] is of equal meaning is an honor.

How an artist has affected your life is an intensely personal, unique experience. One of the reasons that we used the Creative Commons license allowing derivatives was because of this. It is important that people interpret [art] in their own way and that they feel free to do it. It is not something that should be dictated by me—I just created one of the components to do it.

And what kind of things do you hope people do with the art?

Quite simply: show their love and appreciation of David Bowie.

How did you first learn about Creative Commons licenses?

It has always been on my radar. It was one of the first prominent models of sharing creativity in a way that didn’t fit in with the existing models of “commercial or not commercial” for artworks. There needs to be a room to share which is above and beyond what is monetary value. Humanity is not built on money—it is built on the meaningful exchange between people.

How have openness and sharing influenced your work and creative process generally?

I think it has been fundamental to it. In addition to working in music, [my creative studio] has done a lot of activist work—and that is about ideas. The spreading of those ideas is fundamental to their success. We have made a lot of them free for people to use and we will be shortly be using Creative Commons again for artworks on our new website soon.

The post Jonathan Barnbrook on his CC-licensed art for David Bowie’s Blackstar appeared first on Creative Commons blog.

Eksploracja tekstu i danych w badaniach naukowych – rozpoczynamy prace nad analizą ekonomiczną

European Open EDU Policy Project -

Projekt FutureTDM ma na celu zidentyfikowanie barier, które na poziomie prawnym, politycznym i organizacyjnym stoją na drodze pełnego wykorzystania potencjału jaki daje eksploracja tekstu i danych (text and data mining, TDM). Efektem przeprowadzonych analiz będzie opracowanie rekomendacji na poziomie europejskim, które pozwolą na wypracowanie rozwiązań niwelujących te ograniczenia. 

Obszar analizy

We współpracy z międzynarodowym konsorcjum rozpoczęliśmy prace nad analizą ekonomiczną, której celem jest przyjrzenie się kwestii eksploracji tekstu i danych z perspektywy jej wpływu na rozwój innowacji i gospodarkę. W ramach prowadzonych przez nas działań skupimy się na przedsięwzięciach wykorzystujących techniki TDM w badaniach naukowych. Szczególnie ważne będzie dla nas oszacowanie, na ile automatyczna analiza danych i tekstu jest wykorzystywana w tzw. czystej nauce, a na ile wspiera rozwój technologii aplikacyjnych.

Będziemy analizować to jakiego rodzaju inwestycje są wymagane, aby naukowcy mogli stosować techniki TDM, jakiego rodzaju koszty generuje taka zmiana oraz jakiego rodzaju kompetencje są potrzebne, aby było to możliwe. Interesuje nas to, co musiałoby się zdarzyć, aby korzystanie z technologii TDM przez naukowców mogło stać się bardziej optymalne i skuteczne.

TDM i transfer wiedzy

Technologie eksploracji tekstu i danych wykorzystane w działaniach badawczo-rozwojowych mogą mieć znaczny wpływ na poziom innowacyjności i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Takie założenie odnosi się do kwestii transferu wiedzy (knowledge transfer) z szeroko rozumianego świata akademickiego do praktycznych zastosowań – przede wszystkim w różnych gałęziach przemysłu. W rezultacie transferu świat pozaakademicki (nie tylko biznes, ale tez administracja publiczna, czy organizacje pozarządowe) może korzystać z wiedzy i monetyzować wyniki badań opracowane w środowisku akademickim.

Techniki TDM są katalizatorem badań i w naturalny sposób ich rozwój i szersza implementacja ma potencjał znacznego przyspieszenia transferu wiedzy. Zglębiając te kwestie w szczególności skupimy się na badaniu tych przedsięwzięć badawczo-rozwojowych, które aktywnie angażują zarówno naukowców, organizacje społeczne jak i decydentów politycznych w proces zdobuwania nowej wiedzy (collaborative research). Współpraca tych środowisk z naszej perspektywy może mieć największe znaczenie w kwestii szybkiego wykorzystania badań do rozwoju i wdrażania innowacji w biznesie, co ma bezpośredni przełożenie na gospodarkę. Ostatnim i najbardziej ambitnym zadaniem jakie przed sobą stawiamy jest próba oszacowania jaki jest obecny wpływ TDM na europejską gospodarkę.

Grupa badawcza

Projekt FutureTDM zakłada współpracę z bardzo szerokim gronem interesariuszy: naukowcami, producentami danych, wydawcami czy politykami. W ramach analizy ekonomicznej skupimy się przede wszystkim na rozmowach z naukowcami, którzy wykorzystują techniki TDM w ramach prowadzonych badań oraz ekspertami technologicznymi, którzy tworzą mechanizmy eksploracji wykorzystywane przez badaczy. Są to naszym zdaniem dwie grupy, których wiedza pomoże nam zmapować nie tylko bariery i wyzwania jakie wiążą się z wykorzystaniem technik TDM, ale także dobre praktyki i szanse czy trendy zastosowań technik TDM i ich wpływ na gospodarkę.

Jakie Twoim zdaniem polskie lub europejskie przykłady wykorzystania metod eksploracji tekstu i danych powinniśmy wziąć pod uwagę? W jakiej dziedzinie naukowej wykorzystanie TDM ma największy potencjał? Czekamy na wasze opinie i komentarze. Na blogu będziemy informować o postępach prac w projekcie.

PLOS 2015 Reviewer Thank You

Plos -

2016 is shaping up to be a notable year for PLOS; it’s the organization’s 15th Anniversary of its founding as a nonprofit and the 10th Anniversary of the groundbreaking journal PLOS ONE. Before looking too far ahead though, it’s important to reflect on the previous year and thank the enormous pool of reviewers who do the work of ensuring that every manuscript submitted to PLOS receives an unbiased and constructive review.

In 2015, PLOS published more than 31,000 articles; each one required participation from at least one of the 85,000+ contributors involved in the peer review process across the PLOS suite of journals. This reviewer community plays an integral role in advancing science by providing trusted, quality contributions to the publication process through expert evaluation of submitted work and productive feedback to authors.

Each journal editorial team—PLOS ONE, PLOS Biology, PLOS Medicine, PLOS Computational Biology, PLOS Genetics, PLOS Neglected Tropical Diseases and PLOS Pathogens—has published a Thank You, together with a list of reviewers in a Supporting Information file as a citable article for reviewers to include in their CVs. We value the time, expertise and insight of reviewers, the essential role they play in the scientific community and their commitment to bring trusted scientific research to the public.

These citable items are part of our efforts to improve recognition and credit for substantial contributions to the scientific enterprise. It is our hope that reviewers will include these citations on their CVs and resumes, and that those responsible for tenure, promotion and hiring decisions will acknowledge and value this credit.

This coming year PLOS will bring additional improvements to the way authors, reviewers and staff work together, leveraging advances in digital technologies that continue to alter the way people work, communicate and cooperate. With the diligence and dedication of the entire PLOS Contributor Community—from authors and funders to editors and reviewers—we can accelerate the time from discovery to publication and extend the means by which scientists share their ideas.

To each and every one of our more than 85,000 reviewers who make this possible, thank you for all you do.

Sincerely,

Véronique Kiermer, Executive Editor

The flip side of copyright

Creativecommons.org -

Fair Use Week 2016 is here, and we’re happy to celebrate it alongside many other organizations and individuals who believe in the importance of flexible exceptions to copyright law.

There are now over 1 billion CC-licensed works available, and these will always be free for anyone to use and share. CC licenses work because of the existing contours of copyright. We sometimes complain about the numerous negative aspects of our collective copyright rules—such as absurdly long terms, disproportionate infringement penalties, and a pervasive permission culture. At the same time, we also need to support and expand the features of our copyright law that make possible increased access to information, educational activities, and freedom of expression. We all can use the Creative Commons licenses to create our own commons of content that can be freely reused and shared. But we still rely on the fundamental checks and balances to copyright law to do things that would never be possible using open licensing alone. This is why we celebrate Fair Use Week.

Fair use “permits limited use of copyrighted material without acquiring permission from the rights holders…[including for] commentary, search engines, criticism, parody, news reporting, research, teaching, library archiving and scholarship.” Fair use is categorized as an exception to the exclusive rights granted to the copyright holder. A fair use is not an infringement of copyright.

The legal doctrine of fair use continues to get stronger. In the U.S., a court case held that creating copies of copyrighted works for the purpose of search is a fair use. Scholarly and creative disciplines like documentary filmmaking rely on collaboratively-developed best practices guides that steer fair use norms for their respective communities. The power behind fair use lies in its flexibility, which allows for changes in technology and how we interact with and use copyrighted works for creative production, teaching, and learning, as well as new practices in research and journalism.

There are still threats to realizing the full potential of flexible limitations and exceptions to copyright. For example, there are currently trade agreements in play that diminish the importance of limitations to copyright. Instead of securing mandatory limitations and exceptions for uses of copyrighted works under the TPP, all of the provisions that recognize the rights of the public are voluntary, whereas almost everything that benefits rightsholders is binding. Some scholarly publishers are trying to impose licenses that would restrict how researchers are able to conduct text and data mining. These licenses and contracts are problematic because they attempt to require permissions under the law where no permission would have been necessary otherwise. As we mentioned above, U.S. case law has already clarified that activities such as text and data mining will remain outside of the purview of copyright, while other countries are introducing specific legislative exemptions for it. Communia has written about how limitations and exceptions to copyright in the European Union should not be able to be moved aside by contract or license. Of course, Creative Commons licenses respect fair use and other exceptions and limitations to copyright. CC licenses end where copyright ends, which means you don’t need to comply with a CC license if you don’t need permission under copyright.

It’s clear that fair use and other limitations and exceptions are vital to a healthy copyright system. During Fair Use Week and the rest of the year, let’s continue to support and expand these critical user rights.

The post The flip side of copyright appeared first on Creative Commons blog.

Kserokopia #39 (11-22 lutego)

European Open EDU Policy Project -

W tym numerze Kserokopii piszemy o prawnoautorskich zawirowaniach wokół znanych utworów: „Dzienniki Anny Frank” i “Happy Birthday”. Prezentujemy również badania, odpowiadające na pytanie dlaczego dyrektywa o utworach osieroconych nie spełnia swojej roli; propozycje zmiany prawa autorskiego we Francji; a także wykład o prawie autorskim, który podobnież narusza… prawo autorskie.

Dzienniki Anny Frank – kłopotów ciąg dalszy

Fundacja Wikipedia usunęła ze swoich zasobów “Dzienniki Anny Frank” w języku holenderskim. Zgodnie z przepisami amerykańskiego prawa autorskiego, utwory przechodzą do domeny publicznej w 95 lat od pierwszej publikacji (w przypadku “Dzienników” pierwsza publikacja miała miejsce w 1947). Wikipedia podlega pod prawo amerykańskie, w tym Digital Millennium Copyright Act. Więcej o sprawie można przeczytać na blogu Fundacji, oraz stronach TorrentfreakBBC.

Wykład o prawie autorskim narusza … prawo autorskie

Wykład profesora z Harvardu, Williama Fishera, został zdjęty z Youtube’a. Nagranie zostało zdjęte po tym, jak Sony dokonało zgłoszenia, że w wykładzie użyto aranżacji Jimiego Hendrixa klasycznej piosenki “Little Wing”. Profesor wykorzystał utwór jako ilustrację zagadnienia coverów w prawie autorskim – taka sytuacja podpada niewątpliwie pod “fair use”, czyli dozwolone wykorzystanie utworów objętych ochroną prawnoautorską w amerykańskim prawie. Nagranie jest częścią serii wykładów CopyrightX i można go obejrzeć również tutaj.

Dlaczego dyrektywa o utworach osieroconych nie spełnia swojej roli?

Niedawno w Polsce udało się implementować dyrektywę o utworach osieroconych. Niestety, badania przeprowadzone w innych krajach (Włochy, Holandia, Wielka Brytania) wykazały, że ilość źródeł, które instytucje kultury muszą sprawdzić w ramach procedury starannego poszukiwania, czyni nadanie utworowi statusu osieroconego bardzo czasochłonnym procesem, co często odstrasza instytucje o podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu starannych poszukiwań. Więcej o wynikach badań przeprowadzonych przez EnDOW można przeczytać na blogu Stowarzyszenia Communia.

Jedolity Rynek Cyfrowy – obawy

Strategia Jednolitego Rynku Cyfrowego wzbudza kontrowersje nie tylko w Europie, ale też za oceanem. Organizacje pozarządowe ze Stanów Zjednoczonych, zrzeszone w Re:Create Coalition, ostrzegają przed niepożądanymi skutkami dla użytkowników treści on-line, jakie mogą wynikać z proponowanych zmian w prawie autorskim.

Koniec sporu wokół “Happy birthday”

We wrześniu ubiegłego roku sąd w Stanach Zjednoczonych orzekł, że wytwórnia muzyczna Warner / Chappell nie posiadał praw autorskich do słów do piosenki “Happy birthday”, jedynie do niektórych muzycznych aranżacji. W tym miesiącu wytwórnia podpisała ugodę, w której deklaruje przeznaczenie 14 mln $ aby zakończyć spór i stworzyć fundusz dla osób i podmiotów, które płaciły tantiemy za korzystanie z utworu. W sumie cały spór będzie kosztował wytwórnię 30 mln $.  Więcej o sprawie można przeczytać w Dzienniku Internautów.

Proponowane zmiany w prawie autorskim we Francji

Francuskie Zgromadzenie Narodowe zaproponowało zmiany dotyczące opłaty licencyjnej za kopię na użytek prywatny. Zmiany dotyczą przede wszystkim dystrybucji środków pozyskanych z opłat.

vKontakte a “notice and take down”

Rosyjski odpowiednik Facebooka, vKontakte, został pozwany przed moskiewskim sądem za niewystarczającą ochronę praw autorskich. Sąd ten może zarządzić zablokowanie portalu przez lokalnych pośredników internetowych. Portal znany jest z przyzwolenia na naruszenia prawa autorskiego, dlatego taki środek zabezpieczający jest bardzo prawdopodobny.

 

Trade agreements like TPP need radical transparency and meaningful public participation

Creativecommons.org -

Rolling Rebellion Sparks in Seattle to Defend Internet & Stop the TPP by Backbone Campaign, CC BY 2.0

Creative Commons and an international coalition of organizations and individuals has published the Brussels Declaration on Trade and the Internet. It follows the recent ceremonial signing of the Trans-Pacific Partnership (TPP).

The TPP is an example of a trade agreement that has been negotiated in secret with input only from government and corporate interests. There has been no meaningful participation from civil society organizations and public interest advocates who work to protect consumer and digital rights. The text of the TPP was kept secret from the public for several years; it was finally published in November 2015.

Our declaration calls for increased transparency and inclusion by all stakeholders in the development and negotiations of global trade agreements. It was originally developed at a meeting in Belgium earlier this year.

Any international rulemaking process that affects the online and digital environment should adhere to human rights and good governance obligations to actively disseminate information, promote public participation and provide access to justice in governmental decision-making.

The declaration makes six specific recommendations for countries participating in global trade agreements, including regular releases of draft proposals, plenty of opportunity for public comment, and serious engagement of organizations and experts representing Internet users and consumers.

The TPP’s copyright provisions are quite problematic: they downplay the importance of the public domain and exceptions and limitations to copyright, increase the already-too-long term of protection, and demand harsh infringement penalties. Member nations should reject it. And the public should be able to expect openness and fair representation in these types of negotiations.

You can read the full declaration here.

The post Trade agreements like TPP need radical transparency and meaningful public participation appeared first on Creative Commons blog.

Eksploracja tekstu i danych – bariery prawne w Europie i Polsce

European Open EDU Policy Project -

Analiza danych towarzyszy ludzkości od setek tysięcy lat. Początkowo dostęp do niewielkich zbiorów informacji (tekstu i danych) dawał możliwość mniej lub bardziej dokładnej interpretacji otaczających nas zjawisk. Rozwój technologii i innowacyjnych rozwiązań spowodował, że codziennie dzięki interakcji milionów osób oraz sprzętów tworzymy i przekazujemy miliony bajtów informacji niemal bez przerwy. Jednocześnie pojawiły się możliwości automatyzacji procesów analizy tekstu i danych – pozyskiwania, wyszukiwania, indeksowania i przetwarzania informacji w formacie cyfrowym na konkretną wiedzę.

Te zautomatyzowane procesy, określane jako eksploracja tekstu i danych (text and data mining – TDM) mają wiele codziennych zastosowań zarówno w biznesie, jak i nauce. Dla przykładu analiza danych z jeden strony umożliwia operatorom telekomunikacyjnym przewidywanie, czy klienci chcą od nich odejść albo czy dopuszczają się nadużyć. Zastosowanie może być też zgoła inne – techniki te są wykorzystywane do przyspieszania diagnostyki chorób i rozprzestrzeniania się wirusów. Opracowany przez Google Flu Trends model rozprzestrzeniania się grypy pozwalał przewidzieć przenoszenie się wirusa nie tylko w poszczególnych stanach, ale także w miastach. W chwili obecnej techniki TDM wykorzystywane są także do prowadzenia badań nad wirusem ZIKA. Jak działa TDM w praktyce można zobaczyć na krótkim filmie ContentMine, które stworzyło otwarte narzędzie pozwalające na przeszukiwanie setek tysięcy dostępnych artykułów naukowych dostarczających informacji na temat tej groźnej choroby.

 

Pomimo, że komputerowa analiza danych sięga swoich początków do lat ‘80, to rozwój technik TDM nastąpił dopiero niedawno. Stało się to możliwe przede wszystkim w związku z poprawą możliwości obliczeniowych sprzętu, niskimi kosztami przechowywania danych i wzrostem  szybkości transmisji danych. W ostatnich latach obserwujemy ciągły wzrost zainteresowania tymi technikami, nie tylko ze względu na obniżenie barier technicznych, ale także ich coraz większy potencjał ekonomiczny i społeczny. Na drodze do czerpania z potencjalnych korzyści jakie niesie TDM istnieje jednak wiele barier nietechnologicznych, takich jak brak pewności prawnej co do legalności poszczególnych etapów analizy tekstu i danych.

Bariery prawne – kontekst europejski

Badając status prawny czynności związanych z eksploracją tekstu i danych pojawiają się problemy na styku różnych gałęzi prawa. Wkraczamy tu zarówno w przepisy dotyczące ochrony prawnoautorskiej, baz danych sui generis, ochrony prywatności czy ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Często dodatkowe bariery tworzone są przez samych “właścicieli” danych – ograniczenia w zautomatyzowanej analizie danych narzucane są w umowach z dostawcami czy producentami baz danych lub wprowadzane w drodze regulaminowych zakazów serwisów i stron internetowych.

W rezultacie brak wyraźnego dopuszczenia kwestii eksploracji tekstu i danych w przepisach europejskich prowadzi do powstania dużej niepewności prawnej dotycząca ewentualnych naruszeń. Zakres wyjątków przewidziany w prawie autorskim czy ochronie baz danych nie daje wystarczająco jasnej odpowiedzi na pytanie w jakim zakresie dozwolona jest taka eksploracja i wtórna analiza. Problemy te nie dotyczą tylko gospodarczego (komercyjnego) wykorzystania danych – te same wątpliwości powstają również w odniesieniu do badań naukowych czy działalności edukacyjnej. Dodatkowo, wyjątki dotyczące nauczania i prowadzenia badań naukowych przewidziane w dyrektywach unijnych nie są obowiązkowe, co powoduje, że niektóre kraje europejskie nie wdrożyły ich do prawa krajowego. Dlatego w warunkach jeszcze większego chaosu prawnego poruszają się naukowcy, którzy prowadzą badania w ramach współpracy międzynarodowej.

Prawne wyzwania związane z TDM w Polsce – ochrona prawa autorskiego

W kontekście ochrony prawa autorskiego należy wziąć pod uwagę ochronę na dwóch poziomach – zarówno poszczególnych utworów podlegających ochronie, których treść jest przedmiotem eksploracji, jak i zbiory czy bazy danych, które zwierają takie utwory. Pierwsze pytanie w związku z przepisami prawa autorskiego dotyczy tego, czy eksplorowany materiał będzie podlegał ochronie, czy nie. To determinuje, czy dana aktywność związana z prowadzoną eksploracją lub analizą potencjalnie narusza monopol posiadacza prawa autorskich. Należy przy tym zauważyć, że w kontekście prawa autorskiego eksploracja związana jest przede wszystkim z analizą tekstów. Coraz częściej jednak pojawiają się nowe możliwości eksploracji różnego typu utworów – muzyki, filmów czy grafik.

Rozważając możliwość ingerencji w prawa wyłączne należy zatem wziąć pod uwagę ewentualne naruszania zarówno związane z wyłącznym prawem do korzystania z utworu, jak i tworzenia modyfikacji w zakresie programów komputerowych i baz danych oraz prawa do korzystania z opracowania utworu pierwotnego. Jako, że już samo stworzenie kopii (zwielokrotnienie) może być traktowane jako wkroczenie w monopol twórcy powstaje dużo pytań związanych z procesem eksploracji tekstu i danych, którego niektóre etapy mogą wymagać takich działań. Ze względu na możliwość powstawania trwałych kopii na poszczególnych etapach procesu TDM, trudno tu powoływać się na jedyny obligatoryjny w krajach członkowskich wyjątek dotyczący możliwości tymczasowego zwielokrotnienia, o charakterze przejściowym lub incydentalnym przewidziany w prawie autorskim.

Zakres pozostałych wyjątków prawa autorskiego, pomimo, że zapewniają one dość szerokie możliwości korzystania z utworów bez konieczności uzyskiwania zgody autora, również nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie, czy i do jakiego stopnia eksploracja jest legalna. Niektóre z aktywności mogą być jednak dozwolone w związku z takimi przepisami jak dozwolony użytek edukacyjny i naukowy, osobisty czy prawo cytatu.

Ochrona baz danych sui generis

Jeszcze więcej wątpliwości pojawia się na gruncie przepisów o ochronie baz danych , które chronią zbiory niezależnych danych lub jakichkolwiek innych materiałów i elementów zgromadzonych według określonej systematyki i metody, indywidualnie dostępnych w jakikolwiek sposób, w tym środkami elektronicznym i wymagające istotnego, co do jakości lub ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji jego zawartości. Wciąż pozostaje niejasne, czy w konkretnej sytuacji wymagania te są spełnione. Wiele zbiorów danych na których dokonuje się eksploracji może pozostać poza zakresem ochrony np. ze względu na brak istotnego nakładu inwestycyjnego.

Producentowi bazy danych przysługuje wyłączne prawo pobierania danych i wtórnego ich wykorzystania w całości lub w istotnej części, co do jakości lub ilości i może zakazać podejmowania takich czynności innym osobom, chyba że uzyskają one od niego zgodę (licencję). Istnieją jednak w tym aspekcie dwa wyjątki mogące mieć wpływ na eksplorację tekstu i danych. W ramach tzw. dozwolonego użytku producent nie może zabronić użytkownikowi korzystającemu zgodnie z prawem z takiej bazy danych pobierania lub wtórnego wykorzystania w jakimkolwiek celu nieistotnej, co do jakości lub ilości, części jej zawartości. Drugim ważnym wyjątkiem jest możliwość korzystania z istotnej, co do jakości lub ilości, części takiej bazy, z zastrzeżeniem jednak, że taka baza będzie wykorzystana w charakterze ilustracji, w celach dydaktycznych lub badawczych, jeśli takie wykorzystanie jest uzasadnione niekomercyjnym celem. Żaden z nich nie daje jednak całkowitej pewności w odniesieniu do legalności wszystkich aspektów automatycznej analizy danych.

Ochrona danych osobowych i re-use informacji sektora publicznego

Nie bez znaczenia dla możliwości eksploracji tekstu i danych pozostają także przepisy o ochronie danych osobowych. Polska ustawa o ochronie danych osobowych zapewnia wysoki poziom ochrony prywatności i nakładaja duże ograniczenia dotyczące zbierania i wykorzystywania danych osobowych. Natomiast wyjątki dotyczące możliwości przetwarzania danych w celach naukowych ograniczane są prawie polskim do konieczności spełnienia łącznie kilku warunków takich jak na przykład uzyskanie zgody osoby, której dane dotyczą lub poinformowanie jej o celu zbierania danych.

Natomiast potencjalnym sprzymierzeńcem w zakresie eksploracji tekstu i danych mogłyby być przepisy dotyczące ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego (re-use), obecnie nowelizowane w prawie polskim. Klasyfikacja, grupowanie czy ustalanie wzajemnych zależności między informacjami tworzone przez podmioty publiczne mogą stanowić ogromne źródło wiedzy dla naukowców. Niestety praktyka stosowania prawa wskazuje na liczne trudności z jakimi muszą zmierzyć się podmioty chcące uzyskać dostęp i możliwość ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Nie zanosi się na także na to, że nowa ustawa zmieni coś w tym zakresie.

Projekt FutureTDM – w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań dla przyszłości TDM

Bez wątpienia ograniczenia możliwości eksploracji tekstu i danych, szczególnie przez naukowców znacznie spowolniłoby rozwój nauki. Na chwilę obecną narzędzia pozwalające na automatyczną analizę danych są niezastąpione w wydobywaniu wiedzy ze zbiorów danych w różnorodnej formie (tekstów, liczb, obrazów czy plików audio), których rozmiar i złożoność wciąż rośnie. W ramach projektu FutureTDM wraz z partnerami z kilku krajów europejskich staramy się zidentyfikować przeszkody, które stoją na drodze dla pełnego wykorzystania potencjału jaki daje TDM. Efektem naszych prac będą rekomendacje na poziomie europejskim. Jako Centrum Cyfrowe wspieramy ekspertów z The Institute for Information Law (IViR) w prowadzeniu analizy prawnej barier dla wykorzystania eksploracji tekstu i danych w krajach europejskich. Wkrótce na blogu będziemy informować o wynikach analizy i wypracowanych w tym zakresie rekomendacjach.

 This project has received funding from the European Union’s Horizon 2020 research and innovation programme under grant greement No 665940.

The story of Android and how it gave free software the right WAF-factor(Wife Acceptance Factor)

GoOpen.no -

In the «Pre-Android period» gadgets from Apple and computers from Microsoft had what you might call a higher wife acceptance factor, meaning it was more likely to be adapted by non technical users.

When I started out playing with free software more the 15 years ago the terms free software and open sources had a very high geek-factor associated with them . At this time it was hard to imagine any laptop or device running free software taking marked shares from Windows.

For companies developing proprietary software it was also very important to label free software as low quality and unreliable. This has changed dramatically over the last 15 years and Android played an important part in this journey.

Android gave the word disruptive a whole new meaning

The year is 2008. The first GoOpen conference is about to kick off in Oslo.

When the Director of free software at Google, Chris Dibona enters the stage as one of the conference’s keynotes, he talks about how Google has built its business with free software.

He also talks about how they are already well underway to expand Googles business, not only to cover search, ads and video (acquisition of Youtube). At this point it was already known that Google had launchd the first version of a mobile operating system in November 2007  that was based on Linux – the name was Android.

The first phone with Android was released in Norway the next summer and in only 18 months Android dominated the market for smart phones in our country. Sins the launch in 2007 Android have taken over markeds across the world with nearly 1.5 billion users at the end of 2015. This despite the fact that both Apple, Microsoft and the Finnish mobile company we have forgotten the name of,  did every thing possible to dominate the same space during this period.

From the start Google and their partners had a totally different business model, letting different vendors develop new devices based on the same core system. This gave the marked many different devices and the vendors freedom to build on the same software commodities. The key in this approach is an open plattform in an open marked.

The story of Android is important for many reasons, but primarily because it shows that by rethinking a business model completely, it is possible to change a large market in a very short period of time.

An important thing to remember, the mayor topic that concerned most free software activist in 2007-2008 was not Android but the document formats and the battle between OOXML and ODF. During the GoOpen conference in 2008 a friend of mine, Håkon Wium Lie, organized a demonstration that ended up in front of the Norwegian Parliament, with the slogan “OOXML – Go to hell.”

Little did we know that it was not ODF and OpenOffice but Android that would cause a breakthrough for free and open source software and give it all so important Wife Acceptance Factor.

 

Early PLOS BLOGS survey results offer first of many scicomm insights to come

Plos -

As the first ever PLOS BLOGS Reader Survey comes to a close, PLOS wants to thank everyone who took the time to share their thoughts and preferences as science readers and communicators.

[If you’re reading this on Monday 2/15 – President’s Day in the U.S. – before 12 midnight PT, you still have time to add your input to that of the over 1000 PLOS readers who’ve taken the survey to date, and be eligible to win one of 100 classic PLOS t-shirts we’ll be randomly awarding to survey respondents.]

As explained in our announcement post, in addition to hearing what content you find most (and least) valuable as readers of the PLOS BLOGS Network, with this survey PLOS also wants to discover more about YOU as individual readers. Hearing about your general science communication habits and preferences will help us reach you more efficiently and provide the information you most value. Your thoughts on the most useful types of online venues and social media networks for sharing scientific information will help us provide features and functionalities on PLOS sites that best serve your needs. Lastly, your answers will also be added to a larger body of science communication research being conducted by our survey consultant, Dr. Paige Brown Jarreau.

What’s Next?

Over the next 3-4 weeks, Dr. Jarreau will scrub and analyze all the data acquired from this survey. Results will then be made available in two forms: first, as an informal blog post offering survey highlights, to be posted in the PLOS Scicomm blog. Then, later in the year, a more detailed and extensive analysis will be released as a formal research article to be authored by Dr. Jarreau — with the attendant raw data made available for all to see and share.

If, while taking the survey, you entered your email for a chance to win a PLOS t-shirt, and you are one of the 100 to be randomly selected as a winner, you will receive an email requesting your t-shirt size and mailing address — within the next 3 weeks.

 Sneak Peak of Survey Results

As a preview of what’s to come, we can share the following fundamental demographic and scicomm user trends that showed up early in the survey and have remained pretty much the same since.

Who reads PLOS BLOGS? (Respondents selected all that apply)

  • Researchers 70%
    • 55% early career; 42% Mid to late career
    • 67% have published research in peer reviewed journal(s)
  • Grad students 19%
  • Science teachers 15%
  • Clinicians/health providers 11%
  • Patients 6%
  • Citizen Scientists 16%
  • Science writers 14%

In addition, 89% of these PLOS BLOGS readers tell us they have a college degree in science, while 45% have a PhD in their fields.

Top 3 reasons for reading PLOS BLOGS:

  1. Keep up with current scientific research
  2. Stimulate my curiosity
  3. For expert opinions on scientific issues

How often they post their own scientific content online? 40% either daily or 2-3 times a week

How many science blogs read regularly?

  • 1 – 2    47%
  • 3 – 5    25%

These highlights barely scratch the surface of the rich data we’ve got on hand, including hundreds of text amplifications offered by our generous respondents. All responses will be analyzed and discussed in depth in the blog post and formal article mentioned above.

So, if you’ve got a few minutes please add your two cents to the PLOS BLOGS Reader Survey before it closes for good (12 midnight PT on 2/15).

And, if you want to hear survey results and receive other PLOS news we invite you to sign up for EMAIL Updates.

Thanks again to all who contributed by taking the survey and spreading the word!

There’s still time to stop the TPP

Creativecommons.org -

TPPA Signing Protest in Auckland, by Prosperosity, CC BY-SA 4.0

Last week, the Trans-Pacific Partnership (TPP)—the massive multilateral trade agreement negotiated in secret among government and industry representatives—was signed by officials in New Zealand.

When the final text of the TPP was released in November 2015, we wrote about how the agreement is a direct threat to the public interest and the commons. The provisions around intellectual property are especially problematic. If adopted, the TPP would represent the most sweeping expansion of international restrictions on copyright in over twenty years. It downplays the importance of the public domain and exceptions and limitations to copyright, increases the already-too-long term of copyright protection, and demands harsh infringement penalties. We continue to urge member nations to reject the TPP.

The February 4 ceremonial “signing” came after a few months with little to no public consultation or debate. But simply signing the agreement doesn’t mean it has gone into effect. The road to enactment begins now, as each of the nations involved will attempt to ratify the TPP through their respective political processes.

According to EFF, “the agreement will enter into force either 60 days after all original signatories ratify it or, if that doesn’t happen within two years, in April 2018 if at least six of the 12 countries accounting for 85 percent of the combined gross domestic product of the original signatories have ratified the agreement.”

From Canada to Japan to Chile to the United States, activists in TPP-affected countries are organizing around ways to stop the agreement from taking effect. Ratification is not a foregone conclusion—as we’ve seen before with the massive public support against SOPA/PIPA, ACTA, and other regulation that would harm the public interest and the open web.

There is still time to act against the harmful TPP. In the United States, you can contact your Congressional Representatives and Senators (who will need to vote on the matter after President Obama introduces the TPP legislation to Congress). Tell them to vote NO on the TPP. We’ll also try to highlight ways that advocates in other countries can get involved before those nations complete their ratification procedures.

Together we should combine our efforts and stand united against the TPP. We know it contains sweeping provisions regarding environmental regulation, pharmaceutical procurement, intellectual property, labor standards, and food safety. And over the last five years, it has been developed and negotiated in secret. The TPP and other trade deals need to be developed transparently and with robust public oversight. Otherwise, this and other types of undemocratic, back-room agreements will continue to be a significant and damaging mechanism for global policymaking.

The post There’s still time to stop the TPP appeared first on Creative Commons blog.

Sider

Abonner på creativecommons.no nyhetsinnsamler