European Open EDU Policy Project

Wolność panoramy – pigułka wiedzy #7

Jednym z bardziej kuriozalnych przykładów na to, jak prawo autorskie jest niedostosowane do cyfrowej rzeczywistości, jest brak harmonizacji przepisów dotyczących wolności panoramy w Unii Europejskiej. Od dawna postulujemy stworzenie ram prawnych pozwalających użytkownikom na legalne korzystanie z mediów społecznościowych i dzielenie się zdjęciami przestrzeni publicznej. Nasza kolejna publikacja z serii „Pigułka wiedzy” dotyczy właśnie tego zagadnienia, które niestety nie zostało uwzględnione przez Komisję Europejską w propozycji reformy prawa autorskiego.

Publikacja do pobrania w formacie PDF.

Wolność panoramy

Przestrzeń publiczna jest  dobrem wspólnym – każdy powinien mieć prawo zobaczyć, jak wyglądają place, ulice, parki czy budynki w danym miejscu – czy to na żywo, czy tylko na zdjęciu, filmie czy w internecie np. w usługach lokalizacyjnych. Dlatego dyskutując o wolności panoramy, prawie umożliwiającym dzielenie się wizerunkiem przestrzeni publicznej, musimy pamiętać o tym, że:

  • prawo powinno podążać za rzeczywistością, wiele zasad ze świata analogowego nie powinno mieć zastosowania w świecie cyfrowym;
  • brak harmonizacji (ujednoliconych przepisów) prawa na poziomie europejskim utrudnia jego przestrzeganie.

1. Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Wolność panoramy (prawo panoramy) pozwala na wykorzystanie utworów wystawionych na widok publiczny, takich jak: budynki, rzeźby, pomniki, inne obiekty architektoniczne, murale, graffiti bez konieczności uzyskiwania zgody posiadaczy praw do tych dzieł. Tak jest w Polsce – ale przypisy dotyczące wolności panoramy w poszczególnych krajach są różne. Nie wszędzie publikowanie nawet prywatnych zdjęć z takimi obiektami w tle jest dozwolone. Przykładowo we Francji, Włoszech, Grecji i Szwecji w ogóle nie obowiązuje wolność panoramy i jeśli majątkowe prawa autorskie do danego obiektu nie wygasły – trzeba uzyskać zgodę na wykorzystanie wizerunku. Uważamy, że prawo musi brać pod uwagę zjawiska, jakie zachodzą w społeczeństwie –  a wolność panoramy to nieodłączny element cyfrowej kultury dzielenia się.

2. Co to jest wolność panoramy?

W Polsce prawo panoramy jest przykładem tzw. dozwolonego użytku w prawie autorskim i określa je art. 33 ustawy o prawie autorskim. Przepis ten dopuszcza publikowanie zdjęć, filmów, dzieł sztuki, które są widoczne w miejscach publicznych (np. na ulicy w parku, na skwerze). Wolność panoramy nie ma natomiast zastosowania wobec obiektów znajdujących się w miejscach niepublicznych (np. rzeźba stojąca u kogoś w domu).

Prawo panoramy w Polsce ma szeroki zakres i daje dużą pewność i swobodę w korzystaniu z utworów. Jednak to, co u nas jest oczywiste, w innych krajach wygląda zupełnie inaczej. Różnice wynikają z tego, że dyrektywa w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (tzw. InfoSoc) zezwala państwom członkowskim na wprowadzenie do prawa lokalnego  dozwolonego użytku w postaci wolności panoramy – ale tego od nich nie wymaga.  W efekcie w różnych krajach europejskich zdecydowano się na różne regulacje dotyczące prawa panoramy. Polska czy Wielka Brytania wprowadziły szeroki dozwolony użytek, ale już np. Francja czy Włochy w ogóle nie przewidują takiego wyjątku. Na tym tle polska regulacja może być przykładem dobrej implementacji  dyrektywy do prawa krajowego.

Tak by wyglądał Plac Zamkowy, gdyby w Polsce nie był dopuszczony dozwolony użytek wolności panoramy, CC BY SA, https://commons.wikimedia.org/wiki/Commons:Freedom_of_Panorama_2015/pl#/media/File:Warsaw_Royal_Castle_2008_no_FoP_censored.JPG

3. Diagnoza – wyzwania związane z wolnością panoramy
  • Prawo niedostosowane do współczesnych potrzeb: wszyscy fotografujemy, kręcimy filmy czy w inny sposób uwieczniamy miejsca, do których podróżujemy lub gdzie spędzamy czas. Niektóre dzieła stały się też elementami popkultury i tym samym zaczęły być wykorzystywane w różny nietypowy sposób – jako nadruki na koszulach czy inne gadżety. Dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, które z tych działań mają charakter komercyjny, a które niekomercyjny – ale niezależnie od tego, wszystkie powinny być dozwolone. Dlatego brak prawa panoramy generuje niepewność prawną i hamuje kreatywność. Myślenie kategoriami analogowymi prowadzi do generowania martwych przepisów. Przykładem na takie działanie może być wyrok szwedzkiego Sądu Najwyższego, który uznał, że prawo panoramy dotyczy tylko analogowego wykorzystania zdjęć, a nie cyfrowego.
  • Brak harmonizacji europejskiego prawa: przepisy w różnych krajach Unii Europejskiej różnią się od siebie, co utrudnia ich przestrzeganie. W Polsce obowiązuje szeroki zakres dozwolonego użytku, ale już np. we Francji, aby sfotografować wieżę Eiffla nocą potrzebne jest pozwolenie (oświetlenie wieży jest objęte ochroną prawnoautorską). W Finlandii i Danii na wykorzystanie zdjęć np. rzeźb jest potrzebna zgoda ich twórców. Z kolei w krajach bałtyckich oraz Słowenii zdjęcia można wykorzystywać tylko w celach niekomercyjnych. Prowadzi to do sytuacji, w której jeśli chcemy przestrzegać prawa autorskiego w zakresie prawa panoramy, musimy poznać dokładnie ustawodawstwo każdego kraju.
4. Rekomendacje
  • Harmonizacja prawa – potrzebne jest jednolite prawo dla wszystkich w Unii Europejskiej, które da poczucie pewności prawnej i jasność co to tego, co jest dozwolone w kontekście wolności panoramy, a co zabronione.
  • Przepisy dostosowane do współczesnych potrzeb – Unia Europejska musi zapewnić nie tylko jednolite ramy prawne dla wszystkich, ale również takie przepisy, które będą możliwe do przestrzegania i szanowania w cyfrowej rzeczywistości. Polska regulacja może być przykładem dobrej implementacji unijnej dyrektywy do prawa krajowego. W porównaniu z innymi krajami polskie prawo daje dużo większą pewność i swobodę w korzystaniu z utworów, stymuluje kreatywność i innowacje.

Geoblocking a prawo autorskie – pigułka wiedzy #6

Komisja Europejska, w komunikacie w sprawie strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego, zidentyfikowała geoblocking jako jeden z problemów w kontekście ograniczeń dostępu do utworów chronionych prawami autorskimi online. Jakiekolwiek ograniczenia w dostępie do treści wpływają na dynamikę rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy, dlatego też zagadnienie geoblockingu jest dla nas ważne. W kolejnej publikacji z serii „pigułka wiedzy” przekonujemy, że tylko swobodny dostęp do dóbr kultury i wyników pracy twórczej na terenie całej UE może pozwolić na realizację celów Jednolitego Rynku Cyfrowego. 

Pobierz publikację w formacie PDF.

Geoblocking a prawo autorskie

Komisja Europejska, w komunikacie w sprawie strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego, zidentyfikowała geoblocking jako jeden z problemów w kontekście ograniczeń dostępu do utworów chronionych prawami autorskimi online. Geoblocking to  techniczne ograniczenie w dostępie do cyfrowych treści, ściśle powiązane z domniemanym położeniem geograficznym użytkownika. Jest to praktyka coraz powszechniej wykorzystywana pod pretekstem terytorialności ochrony praw autorskich, czy też domniemanego dbania o różnorodność kulturową Europy. Praktyka ta budzi jednak poważne kontrowersje, gdyż ingeruje w dostępność treści online, transgraniczność Internetu, a także swobodę przepływu produktów i usług. Dlatego ważne jest, by stworzyć ramy prawne, w których:

– odbiorca nabywając prawo do korzystania z utworu może z niego korzystać bez ograniczeń co do miejsca, z którego następuje odtworzenie utworu (propozycja tego rozwiązania zawarta jest w propozycji rozporządzenia w sprawie zapewnienia możliwości transgranicznego przenoszenia na rynku wewnętrznym usług online w zakresie treści); oraz

– odbiorca na terytorium całej Unii Europejskiej może nabyć prawo do korzystania z utworów dostępnych chociażby w jednym kraju członkowskim.

Geoblocking jest szerszym problemem, którym Centrum Cyfrowe zajmuje się jedynie w kontekście dostępu do treści online (czyli możliwością obejrzenia filmu na hiszpańskiej platformie, a nie zakupem oliwy).

1.   Dlaczego to zagadnienie jest ważne?
  • Geoblocking jest sprzeczny z ideą wspólnego rynku wewnętrznego Unii Europejskiej i z jednolitymi zasadami – tworzy on bariery w dostępie do treści i utworów audiowizualnych. Brak możliwości dostępu do treści audiowizualnych zamieszczonych w Internecie (szczególnie na platformach video on demand) w innych krajach utrudnia wymianę myśli, dzieł nauki i kultury, a twórcom ogranicza dostęp do odbiorców ich twórczości.
  • Geoblocking często uniemożliwia korzystanie z treści, które zostały zakupione legalnie przez użytkowników w innym kraju, niż chcieliby z treści skorzystać, dlatego też jest sprzeczny z ideą transgranicznego Internetu i sprawia, że podmioty świadczące audiowizualne usługi medialne na żądanie stają się mniej konkurencyjne na arenie międzynarodowej.
  • Ograniczanie wymiany treści i utworów audiowizualnych pomiędzy państwami członkowskimi nie sprzyja rozwojowi innowacyjności i konkurencyjności, a geoblocking prowadzi do ograniczonej dostępności kultury.
2.   Czym są geoblocking?

Geoblocking jest praktyką, która uniemożliwia użytkownikom korzystanie z witryn internetowych i aplikacji, jeżeli nie są w kraju lub miejscu ustalonym przez właściciela danych treści. Dlatego też np. w Polsce niemożliwe jest obejrzenie wielu darmowych programów BBC. W całej Unii Europejskiej jedynie 4% serwisów video-on-demand jest dostępnych poza krajem, w którym został wykupiony dostęp. Geoblocking wynika często nie tylko z terytorialności ochrony praw autorskich, ale również z umów pomiędzy twórcami a pośrednikami internetowymi, czy też po prostu z decyzji biznesowych podjętych przez pośredników. Technicznie jest to możliwe poprzez przypisanie adresu IP do konkretnej lokalizacji geograficznej.

Kwestia geoblockingu obejmuje dwa odrębne wątki:

  • możliwości korzystania z utworów w różnych krajach członkowskich, gdy prawo do korzystania z tych utworów zostało nabyte w jednym kraju; oraz
  • zapewnienia, aby utwory nabywane w jednym kraju członkowskim mogły być nabywane również w innym Państwie.

domena publiczna, https://pixabay.com/pl/pi%C4%99kny-natura-europa-litwa-zielony-1236161/

3.   Diagnoza – wyzwania związane z kwestią regulacji geoblockingu z perspektywy prawnoautorskiej

Terytorialny charakter prawa autorskiego stanowi utrudnienie zarówno przy świadczeniu, jak i dostępie do usług online, w tym też do treści chronionych prawem autorskim.

Brak pewności prawnej w zakresie transgranicznego dostępu do treści nie tylko ogranicza rozwój Jednolitego Rynku Cyfrowego, ale też korzystanie z treści przez użytkowników.

Poprzez stosowanie mechanizmu geoblockingu ograniczona jest możliwość korzystania z utworów nabytych legalnie w innych krajach członkowskich, a rynek utworów dostępnych legalnie online różni się w zależności od państwa członkowskiego. W efekcie pewne utwory (bardzo duża ich część) w ogóle nie są dostępne z terytoriów innych krajów.

Nie ma żadnych dowodów na to, że zachowanie mechanizmów geoblocking w jakikolwiek sposób pozytywnie wpływa na interesy twórców inaczej niż przez przyznanie im kolejnego sposobu kontroli eksploatacji treści.

4.   Rekomendacje
  • Należy wprowadzić regulacje umożliwiające korzystanie z utworów w różnych państwach członkowskich, gdy prawo do korzystania z tych utworów zostało nabyte
    w jednym państwie Wspólnoty. Wprowadzanie ograniczeń w dostępie w oparciu
    o istniejące granice terytorialne, szczególnie w przypadku internetu, nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego czy społecznego.
  • Niezbędne jest zapewnienie, aby utwory nabywane online w jednym kraju członkowskim mogły być nabywane również w innym państwie. Tylko swobodny dostęp do dóbr kultury i wyników pracy twórczej na terenie całej UE może pozwolić
    na pełną integrację w tym obszarze.
  • Rozwiązania skutkujące eliminacją geoblockingu muszą zostać również uwzględnione w pracach nad zmianami w dyrektywie audiowizualnej, która dotyczy również audiowizualnych usług medialnych na żądanie.

Dozwolony użytek edukacyjny – pigułka wiedzy #5

Kolejna publikacja z serii „pigułka wiedzy” dotyczy dozwolonego użytku edukacyjnego – zakresu swobód w prawie autorskim szczególnie dla nas ważnego. Rozwój nowych technologii stworzył nowe możliwości nauczania i tworzenia materiałów edukacyjnych. Jednak innowacja w edukacji byłaby niemożliwa bez wykorzystywania różnego typu utworów – dlatego też przepis ten jest tak ważny. 

Pobierz pigułkę wiedzy w formacie pdf.

Dozwolony użytek edukacyjny

Nauczający, aby dobrze wykonywać swoją pracę, muszą koncentrować się na nauczaniu, a nie na rozwiązywaniu wątpliwości prawnych. Dlatego tak ważne jest, aby przepisy o dozwolonym użytku edukacyjnym były precyzyjne. Aby to miało miejsce, należy:

  • rozszerzyć zakres podmiotów uprawnionych do korzystania z DUE (m.in. o biblioteki, muzea, archiwa, organizacje pozarządowe);
  • rozszerzyć cel, który pozwala powoływać się na DUE, tak aby obejmował nie tylko samą dydaktykę, ale także wszelkie działania kształcące i wychowawcze;
  • umożliwić dzielenie się w internecie materiałami edukacyjnymi, zawierającymi utwory chronione prawem, także poza zamkniętym gronem.

1. Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Rozwój nowych technologii stworzył nowe możliwości nauczania i tworzenia materiałów edukacyjnych. Dobrej jakości materiały to podstawa skutecznej edukacji – jednak często wartościowe zasoby są chronione prawem autorskim. Aby móc je wykorzystać, należy wpierw uzyskać zgodę twórcy. Dlatego, aby ułatwić w pewnych wypadkach wykorzystanie takich zasobów, wprowadzone zostały przepisy o dozwolonym użytku edukacyjnym (DUE). Dzięki DUE możliwe jest korzystanie z materiałów (lub ich fragmentów) chronionych prawem bez zgody ich autorów, np. wyświetlanie uczniom filmów czy tworzenie prezentacji multimedialnych z wykorzystaniem fragmentów filmów, utworów muzycznych, obrazów czy grafik. Konieczne jest jednak, aby użyty materiał ściśle wiązał się z tym, czego w danej chwili chcemy nauczyć innych. . Nauczyciele, powołując się na DUE, mogą prowadzić lekcje korzystając z materiałów z bardzo różnych źródeł, tym samym podnosząc walor edukacyjny zajęć i inspirując uczniów do głębszego zainteresowania danym tematem.

2. Co to jest DUE?

Dozwolony użytek edukacyjny daje różne możliwości korzystania z utworów chronionych prawem, jednak aby móc z niego skorzystać kluczowe jest kto to robi i po co. Dlatego, zanim powołamy się na DUE, warto odpowiedzieć sobie na dwa tylko pozornie łatwe pytania: w ramach jakiej instytucji działamy i jaki jest nasz cel. Przykładowo: utwory muzyczne co do zasady mogą być wykorzystywane podczas zajęć prowadzonych przez szkołę, ale nie, jeśli zajęcia te prowadzi stowarzyszenie lub fundacja, nawet jeśli odbywają się w budynku szkoły. Tak samo policjant, który przyjdzie gościnnie do szkoły opowiedzieć o przepisach drogowych, nie może zilustrować swojego wkładu fragmentem filmu chronionego prawem bez zgody jego autora. Poniżej wyjaśniamy dlaczego.

DUE to jedna z form dozwolonego użytku publicznego, opisana w artykule 27 (i 271) Prawa autorskiego. Mogą z niej korzystać tylko określone instytucje w określonym celu. Na DUE można się powoływać tylko w ramach nauczania w instytucjach oświatowych (jak szkoły czy przedszkola), na potrzeby zilustrowania danego tematu w celach dydaktycznych. W ramach tych instytucji edukatorzy mogą korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu. Mogą też zwielokrotniać (tzn. drukować, kserować) rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów. Czyli np. możliwe jest kserowanie i rozdawanie uczniom rozdziału powieści czy drukowanie wykresów, grafik, obrazków. Nie jest jednak dozwolone kserowanie i rozdawanie całych książek.

Warto też pamiętać, że w ramach DUE zdalne udostępnianie materiałów możliwe jest tylko w zamkniętym gronie. W przypadku publicznego udostępniania utworów (czyli np. online) korzystanie jest dozwolone wyłącznie dla wcześniej zidentyfikowanych osób uczących się, nauczających lub prowadzących badania naukowe. Oznacza to, że np. w ramach DUE materiały chronione mogą być wykorzystywane w kursie e-learningowym  na zamkniętej platformie, a uczestniczyć w nim mogą tylko określone osoby (np. uczniowie wskazani przez nauczyciela, czy grupa studentów wskazana przez wykładowcę).

www.gotcredit.com, CC-BY

3. Diagnoza – wyzwania związane z DUE
  • Ograniczone grono uprawnionych instytucji – DUE implementuje unijną dyrektywę o społeczeństwie informacyjnym (tzw. dyrektywa Infosoc), ale decyzją polskiego ustawodawcy zakres jego obowiązywania został ograniczony tylko do wybranych podmiotów. W związku z tym bardzo wiele podmiotów, których działalność jest wartościowa z punktu widzenia edukacji, nie została objęta DUE. Dziś działalność dydaktyczną prowadzą bardzo różne instytucje, np. muzea czy biblioteki, ale mają utrudnione zadanie, ponieważ ustawa ich nie obejmuje. Jest to niezrozumiałe, szczególnie w czasach, gdy rośnie znaczenie m.in. edukacji pozaformalnej (jak warsztaty), często realizowanej przez bardzo różne podmioty.
  • Cel ograniczony do dydaktycznego – wykorzystanie chronionego utworu może mieć miejsce tylko w ramach działalności dydaktycznej. Prawo jasno nie precyzuje, co należy rozumieć przez to pojęcie. Wątpliwości może budzić np. wyświetlanie filmów czy puszczanie muzyki podczas zajęć pozalekcyjnych. Niejasność w tej kwestii  wykorzystują tzw.  parasole licencyjne w sytuacjach, gdy nie jest to konieczne. Czasem edukatorzy  rezygnują z korzystania z pewnych materiałów z obawy przed łamaniem prawa. Ponadto, coraz szerzej działają instytucje oświatowe, które nie tylko edukują, ale też kształtują postawy i wychowują. Między tymi działaniami nie ma prostego rozróżnienia, a nauczyciele nie powinni być zmuszani do szukania go na siłę.
  • Ograniczone udostępnianie treści online - nauczyciele mogą prowadzić kursy e-learningowe pod warunkiem, że z materiałów będzie korzystać jedynie grupa zidentyfikowanych osób, wskazanych przed edukatora. To ogranicza m.in. ideę uczenia się przez całe życie poprzez zawężenie dostępu do potencjalnie ciekawych i wartościowych materiałów do wąskiego grona osób i uniemożliwia szerszą dyskusję, wymianę informacji czy wzajemne inspirowanie.
4. Rekomendacje
  • Rozszerzenie grona uprawnionych instytucji – tak, aby z DUE mogły korzystać także podmioty spoza systemu oświaty, prowadzące niekomercyjną działalność edukacyjną (jak muzea, biblioteki, archiwa czy podmioty zaangażowane w edukację pozaformalną np. organizacje pozarządowe). Lista ta nie powinna być zamknięta, a wyznacznikiem powinien być cel edukacyjny i niekomercyjny charakter działania, a nie rodzaj podmiotu, który go realizuje.
  • Rozszerzenie celu, który pozwala powoływać się na DUE – tak aby obejmował nie tylko samą dydaktykę, ale także wszelkie działania kształcące i wychowawcze. Nie powinno dochodzić do sytuacji gdy np. to szkoła musi zadecydować, czy wyświetlanie filmu na świetlicy jest działaniem edukacyjnym czy może już tylko wychowawczym. Cel powinien zostać ujęty w taki sposób, by nie pozostawiał wątpliwości prawnej ograniczającej kreatywność edukatorów i potencjalnie generującej zbędne koszty (wykup już wspomnianych parasoli licencyjnych w sytuacji, gdy nie jest to konieczne).
  • Rozszerzenie możliwości udostępniania materiałów online (e-learning)– tak, aby z materiałów zawierających chronione utwory mogły korzystać wszystkie zainteresowane podmioty, a nie jedynie wąskie grono zidentyfikowanych osób.

 

Dodatkowe prawo pokrewne wydawców – pigułka wiedzy #4

Prawo pokrewne wydawców jest jednym z pomysłów zaproponowanych przez Komisję Europejską w ramach europejskiej reformy prawa autorskiego. Budzi on wiele kontrowersji, szczególnie ze względu na wprowadzanie dodatkowego mechanizmu kontroli przepływu treści online. Od samego początku debaty nad tym rozwiązaniem postulujemy, aby nie rozszerzać prawa autorskiego i nie wprowadzać dodatkowego prawa pokrewnego wydawców. 

Pigułka wiedzy do pobrania w formacie PDF (wraz z biblioteką linków).

Dodatkowe prawo pokrewne wydawców

Prawo pokrewne wydawców (ancillary copyright) to uprawnienie, które wprowadza dodatkową w stosunku do prawa autorskiego ochronę treści publikowanych przez wydawców. Przykładem takiego prawa jest sytuacja, gdy wydawcy zyskują prawo do określania kto korzysta z ich treści. Wprowadzenie takiego rozwiązania jest niepożądane, bo może prowadzić do:

  • wprowadzania dodatkowego mechanizmu kontroli przepływu treści online;
  • ekonomicznego faworyzowania wydawców kosztem innych interesariuszy
    (np. użytkowników, pośredników);
  • wprowadzenia dodatkowych utrudnień w ustalaniu statusu prawnoautorskiego publikacji wydawniczych;
  • nadmiernego rozwoju monopoli w prawie autorskim.

Ze względu na powyższe postulujemy, aby nie rozszerzać prawa autorskiego i nie wprowadzać dodatkowego prawa pokrewnego wydawców.

1.    Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Dodatkowe prawo pokrewne wydawców będzie skutkowało:

  • Wprowadzeniem dodatkowego elementu przepływu kontroli treści i wiedzy online – wydawcy zyskają prawo do ograniczania wykorzystywania ich treści przez  pośredników internetowych, jak np. wyszukiwarki internetowe, serwisy informacyjne i agregaty wiadomości. Co więcej, jak pokazał przykład Hiszpanii
    i Niemiec (w krajach tych wprowadzono prawo pokrewne), rozwiązanie
    to sprzyja funkcjonowaniu dużych podmiotów, zarówno po stronie wydawców jak i pośredników.  Ogranicza to dostęp do informacji online prowadząc do koncentracji rynku wymiany wiedzy.
  • Uprzywilejowaniem jednej grupy interesariuszy (wydawców) kosztem pozostałych  grup zaangażowanych w system ochrony praw autorskich. Zobowiązanymi do uiszczenia opłat z tytułu prawa pokrewnego byliby pośrednicy (wyszukiwarki internetowe, agregatory wiadomości), jednak finalnie regulacja ta dotknie użytkowników końcowych poprzez ograniczenie zasobów dostępnych w internecie.
  • Dodatkowo prawo pokrewne wydawców utrudni ustalanie statusu prawnoautorskiego danej publikacji, co jest szczególnie problematyczne dla podmiotów nieprofesjonalnych.  Będzie to kolejny element przy sprawdzaniu, czy z danego utworu można korzystać i na jakich warunkach.
  • Rozszerzeniem zakresu ochrony prawa autorskiego. Należy pamiętać, że prawo autorskie pełni dwojaką funkcję – chroni interesy twórców, ale też ogranicza możliwość korzystania z twórczości. Dyskutując o prawie pokrewnym wydawców należy pamiętać o utrudnieniach spowodowanych tą regulacją dla przemysłu kreatywnego, start-upów i nowych modeli biznesowych – nie będzie można korzystać z części utworów dostępnych obecnie online.
 2.   Czym jest prawo pokrewne wydawców?

Dodatkowe prawo pokrewne wydawców (nazywane również: pomocniczym prawem autorskim dla wydawców prasy – ancillary copyright) przyznaje wydawcom prawa do kontrolowania kto i w jaki sposób może linkować bądź wykorzystywać ich teksty
w środowisku internetowym. Jest to dodatkowe uprawnienie w stosunku do prawa autorskiego. W efekcie wydawcy mogą zakazywać wykorzystywania nawet bardzo krótkich fragmentów tekstu przez wyszukiwarki internetowe, serwisy informacyjne czy agregatory wiadomości. Uzyskiwanie zgody na wykorzystywanie treści wydawców online wymaga uzyskania dodatkowej licencji od wydawców (stąd nazwa: podatek od linków). Nie istnieje jeden model prawa pokrewnego – wszystko zależy od tego, jakie dodatkowe uprawnienia i na jaki czas zostają przyznane wydawcom. Różne modele pośrednio dotyczą różnych grup interesów, jednak każde rozwiązanie skutkuje pogorszeniem sytuacji użytkowników końcowych.

Do tej pory w Unii Europejskiej wprowadzono przepisy dotyczące prawa pokrewnego wydawców w Hiszpanii i Niemczech. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że wprowadzenie tych rozwiązań miało negatywny wpływ na różnorodność treści dostępnych w internecie.

domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Headline_of_the_New_York_Times_June-29-1914.jpg

 

3.   Diagnoza – wyzwania związane z kwestią regulacji
  • Obecnie funkcjonujący system prawa autorskiego stwarza dobre ramy do ochrony zarówno twórczości, jak i interesów wydawców – nie istnieją żadne dane potwierdzające potrzebę zmiany wypracowanego kompromisu. Wprowadzenie nowych uprawnień na rzecz wydawców będzie skutkowało pogorszeniem sytuacji prawnej przede wszystkim użytkowników internetu, a także pośredników i mniejszych wydawców (którzy będą w gorszej sytuacji negocjacyjnej w stosunku do pośredników).
  • Wiele problemów rynku wydawniczego bierze się ze zmieniających się relacji między popytem, podażą, kosztami i ceną. Nie da się ich rozwiązać komplikując prawo autorskie i wprowadzając nowe uprawnienia. Niezbędne są zmiany na rynku wydawniczym i dostosowanie modeli biznesowych do zmieniającego się sposobu korzystania z kultury – zmian takich nie wprowadza się jednak przez regulacje prawnoautorskie.
  • Jednym z głównych problemów systemu ochrony praw autorskich w Europie jest stopień jego skomplikowania, który wyklucza jakąkolwiek pewność prawną. Osoba bez wiedzy prawniczej nie jest w stanie ustalić, co jest dozwolone, a co zakazane. Ustalanie statusu prawnoautorskiego publikacji stanie się jeszcze trudniejsze poprzez wprowadzenie kolejnego elementu wymagającego weryfikacji zanim dzieło zostanie wykorzystywane.
4.   Rekomendacje

Postulujemy, aby nie rozszerzać prawa autorskiego kosztem osiągniętego wcześniej kompromisu pomiędzy interesami odbiorców treści a wydawców. Jakiekolwiek zmiany w prawie autorskim powinny w równym stopniu brać pod uwagę interesy wszystkich grup interesariuszy. Niedopuszczalne jest wprowadzenie rozwiązania faworyzującego w ewidentny sposób wydawców kosztem grupo pozostałych.

Nawet wśród wydawców brak jest zgody na wprowadzenie dodatkowego prawa pokrewnego. Część wydawców uważa, że opodatkowanie linków, które przenoszą czytelników na ich strony, zaszkodzi ich interesom. Podobnie reagują blogerzy (którzy również są wydawcami), którym zależy na jak najszerszym rozpowszechnieniu ich treści. Wprowadzenie nowego prawa odbije się na nich negatywnie, tak jak to stało się w Hiszpanii.

W naszej ocenie należy prowadzić dyskusję o problemach  rynku wydawniczego i wyzwaniach, z jakimi się boryka. Powinna ona jednak skupiać się na zmianie systemowej, np. w zakresie  unowocześnienia modeli biznesowych, a nie na zmianach prawa.

 

 

 

Eksploracja tekstu i danych – pigułka wiedzy #3

Prezentujemy kolejną publikację z serii „pigułka wiedzy”, tym razem o eksploracji tekstów i danych (TDM). TDM jest szczególnie przydatny w badaniach naukowych i biznesie, ale nie tylko – jest pomocny wszędzie tam, gdzie praca polega na analizie wielkich zbiorów tekstów i danych. Dlatego też postulujemy,  że konieczne jest uregulowanie kwestii prawnych, promowanie publikowania danych w otwartych formatach i podniesienie świadomości społecznej nt. korzyści, jakie niesie TDM. 

Pobierz pigułkę wiedzy w formacie PDF.

Eksploracja tekstu i danych

 

Text and data mining (TDM) to metoda komputerowej analizy tekstu i danych, odgrywająca coraz większe znaczenie w sferze badań i rozwoju. Tylko z pomocą takich metod możemy w pełni korzystać z ogromnych zasobów danych i tekstu, generowanych i dostępnych w cyfrowym świecie.

Dzięki TDM  możemy tworzyć nowe leki, dokonywać odkryć naukowych czy tworzyć produkty lepiej dopasowane do indywidualnych potrzeb klientów. TDM to szansa na jeszcze lepsze wykorzystanie potencjału nowych technologii dla rozwoju gospodarczego. Jednak, aby w pełni wykorzystać potencjał jaki drzemie w TDM, należy:

  • uregulować kwestie prawne, tak aby zagwarantować szeroki zakres dopuszczalnych metod oraz wyeliminować wątpliwości co do dopuszczalnych działań;
  • promować publikowanie danych i treści w otwartych formatach, umożliwiających automatyczny odczyt i analizę;
  • podnieść świadomość społeczną o korzyściach, jakie przynosi TDM, otwieranie i dzielenie się danymi oraz o sposobach w jakim można to robić.

1.   Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Dane rozumiane są dziś nie tylko jako liczby w tabelach czy suche fakty, ale też filmy, muzyka lub np. obrazy. Z kolei teksty to różnego rodzaju publikacje naukowe, ekspertyzy, opracowania czy artykuły. Tak dane, jak i teksty są dziś gromadzone przez instytucje publiczne, firmy, organizacje, ale też przez zwykłych ludzie pasjonujący się danym tematem. Często ze względu na ilość lub złożoność zawartych w nich informacji, nie jesteśmy w stanie sami ich zanalizować. Dlatego analiza wykonywana jest automatycznie – z wykorzystaniem komputerów i specjalnie do tego stworzonych algorytmów. TDM jest dziś wykorzystywany w instytutach badawczych, na uniwersytetach, w przedsiębiorstwach i instytucjach publicznych –  idea jest jednak taka, aby każdy badacz mógł bez obaw analizować nie tylko swoje dane, ale przede wszystkim (i o to chodzi w TDM) dane dostępne z różnych zewnętrznych źródeł, w tym te publikowane w internecie.

2. Co to jest TDM?

TDM jest szczególnie przydatny w badaniach naukowych i biznesie, ale nie tylko – jest pomocny wszędzie tam, gdzie praca polega na analizie wielkich zbiorów tekstów i danych:

  • TDM to postęp w nauce. Przykładowo, w medycynie komputerowa analiza danych pomaga w leczeniu raka – m.in. poprzez obniżenie kosztów i upowszechnienie przeprowadzania pełnej analizy ludzkiego genomu. To szansa dla chorych na Parkinsona, bo dziś, dzięki specjalnym urządzeniom, można monitorować  parametry fizjologiczne pacjentów i od razu je analizować, tak aby wykryć symptomy i dostosować leczenie. TDM był też wykorzystywany przez naukowców w badaniach nad rozprzestrzenianiem się groźnych wirusów: eboli, dengi i ostatnio wirusa ZIKA.  Z kolei Global Forest Watch analizuje dane tworząc interaktywne mapy celu monitorowania m.in. zmian klimatu wskutek deforestacji czy wpływu pożarów lasów na stan powietrza.
  • TDM to szansa dla przedsiębiorców.  TDM jest coraz częściej stosowany przez sektor technologiczny. Dzięki analizie danych o klientach –  która nawet najlepszemu analitykowi zabrałaby mnóstwo czasu i energii, a algorytmowi kilka chwil – firmy mogą lepiej dopasowywać oferty i ograniczać koszty. Kiedyś stworzenie odpowiednich algorytmów, które analizowałyby dla nas dane było bardzo drogie, a ich wykorzystanie wymagało zaawansowanego i bardzo kosztownego sprzętu. Dziś proste programy do analizy danych, modelowania i optymalizacji są dostępne za darmo i nie wymagają superkomputerów, dlatego stać na nie niemal wszystkich. Przykładowo, miasta mogą na podstawie danych o pasażerach usprawniać lokalną komunikację, a dzięki danym o trasach przejazdu i ilości wypożyczeń, planować rozmieszczenie kolejnych stacji roweru miejskiego. Coraz częściej łączy się dane z bardzo różnych źródeł, publicznych i prywatnych, takich jak np. The Weather Company. To największe na świecie prywatne przedsiębiorstwo zajmujące się zagadnieniami związanymi z pogodą. Dziennie przygotowuje nawet 26 miliardów (!) spersonalizowanych prognoz, które trafiają do indywidualnych konsumentów i firm, w tym np. linii lotniczych, gdzie informacje pogodowe są kluczowe dla bezpieczeństwa pasażerów i efektywności biznesu.
  • TDM stymuluje innowacje. Testowanie wytrzymałości nowych materiałów czy zaawansowane prognozowanie pogody – to wszystko jest możliwe właśnie dzięki masowej analizie danych. W czerwcu 2016 roku na Uniwersytecie Warszawskim ruszył jeden z najnowocześniejszych ośrodków analizy danych. Zainstalowane tam superkomputery  analizują duże zasoby danych   w czasie rzeczywistym m.in. na potrzeby sektora energetycznego. Prowadzone tam projekty na styku biznesu i technologii dotyczą m.in. projektowania kształtu śmigieł turbin wiatrowych.
  • Z TDM stykamy się wszyscy, choć nie zdajemy sobie z sprawy, jak bardzo ułatwia nam codzienne życie. Korzystając z wyszukiwarek w cyfrowych archiwach (komercyjnych, ale też niekomercyjnych jak np. POLONA lub NINateka) mamy do czynienia z niczym innym jak eksploracją tekstu. Nawet kiedy wpisujemy zapytanie w wyszukiwarkę internetową to przecież specjalny algorytm analizuje za nas zasoby sieci i na tej podstawie prezentuje wyniki.

domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Coal-creek-mine-tn2.jpg

3. Diagnoza – wyzwania związane z TDM

Aby wykorzystać potencjał, jaki drzemie w TDM, trzeba zniwelować bariery, które utrudniają analizę danych i tekstu, dostępnych poprzez internet. Zmiany są potrzebne w następujących obszarach:

  • kwestie prawno-autorskie, dotyczące zasad korzystania z tekstu i danych – zwłaszcza jeśli chodzi o zasoby dostępne w internecie.  Brak jasności co do autorstwa i zasad na jakich te zasoby są udostępniane zniechęcają do ich przetwarzania z obawy przed łamaniem prawa. Dotyczy to nie tylko samych tekstów, ale również filmów, muzyki, grafik czy bazy danych. Niejasne są tutaj zasady samego korzystania z utworów jak i wprowadzania w nich modyfikacji czy kopiowania (np. ściągania na dysk) – co ma kluczowe znaczenie, kiedy mowa o TDM. Problem mają np. biblioteki, które nawet jeśli mają licencję pozwalającą na dostęp do komercyjnie bazy danych, nie mogą na niej wykonywać TDM.
  • ochrona baz danych – prawo dodatkowo chroni uporządkowane zbiory danych, na których stworzenie poniesiony został istotny nakład inwestycyjny. W praktyce eksplorując daną bazę trudno stwierdzić, czy jest ona objęta ochroną czy nie. Ponadto twórca bazy danych ma  wyłączne prawo pobierania danych i ich ponownego wykorzystania i może tego zabronić osobom trzecim. Jednak żaden z tych zapisów nie daje pełnej jasności w kontekście legalności TDM.
  • bariery techniczne w dostępie do danych – obecnie dane są  bardzo często publikowane w nieprzeszukiwalnych formatach i o zamkniętym dostępie  (np. format PDF dla plików tekstowych i danych liczbowych, skany dokumentów),  udostępniane są też bez wcześniejszego odpowiedniego przygotowania, co negatywnie wpływa na ich jakość (np. brak odpowiedniej struktury pliku, nieczyszczenie danych, brak ich weryfikacji). Udostępniane zasoby nie mają też odpowiednich opisów, w tym metadanych.  Brakuje świadomości, że nie wystarczy plik udostępnić, trzeba to robić też w odpowiedniej formie (otwartej), tak aby można było z niego korzystać.
  • dobre praktyki – brakuje wzorców, przykładów udanych przedsięwzięć, które motywowałyby do dzielenia się danymi, ich analizowania i pokazywania korzyści. Działają takie portale jak np. danepubliczne.gov.pl, to jednak w Polsce nadal instytucje tak publiczne, jak i niepubliczne (przedsiębiorstwa) unikają dzielenia się informacjami i danymi. W administracji publicznej wciąż dominuje przekonanie, że nadmierna otwartość nie jest niczym dobrym. Przedsiębiorstwa z kolei wolą nie opowiadać o tym, z jakich korzystają danych i jak to robią, dlatego że obawiają się się po pierwsze reakcji klientów, a po drugie utraty przewagi konkurencyjnej. Brakuje również wiedzy na temat tego, jak można wykorzystywać TDM, oraz że są do tego odpowiednie narzędzia, dostępne za darmo.
4. Rekomendacje
  • Uporządkowanie kwestii prawno-autorskich, dotyczących zasad dostępu do tekstu i danych
    • Zapewnienie swobody prowadzenia TDM z wykorzystaniem zasobów objętych prawem autorskim na potrzeby TDM – na przykład w ramach dozwolonego użytku, tak aby TDM mógł być wykonywany bez zgody autora, nieodpłatnie i również do celów komercyjnych.
    • Wolne licencje jako standard w przypadku zamawiania utworów przez instytucje publiczne. Postulujemy, by w przypadku publikowania zasobów publicznych zamówionych u zewnętrznych podmiotów (np. ekspertów spoza administracji)  standardem było wolne licencjonowanie (np. CC-BY bądź CC-BY-SA). To automatycznie umożliwi TDM danych publicznych i wyznaczy dobry kierunek. Rekomendujemy również określenie standardów zapewniających jasne oznaczanie stanu prawnego zasobów. W przypadku treści nieobjętych prawem autorskim rekomendujemy stosowanie opracowanego przez Creative Commons Oznaczenia Domeny Publicznej.
  • Uporządkowanie kwestii związanych z ochroną baz danych
    • potwierdzenie dopuszczalności metod pozwalających na nieodpłatne wykorzystanie zasobów objętych prawem do baz danych na potrzeby TDM – na przykład w ramach dozwolonego użytku (jeśli dane nie stanowią istotnej części zbioru, ani nie wiąże się to z rażącym naruszeniem prywatności), tak aby TDM mógł być wykonywany bez zgody autora, nieodpłatnie i również dla celów komercyjnych.
  • Likwidacja barier technicznych w dostępie do danych
    • Jednolite standardy udostępniania – postulujemy upowszechnianie stosowania jednolitych standardów udostępniania danych i tekstu (np. Five Stars Open Data) które zawierałyby wytyczne dotyczące formatów plików. Celem jest, aby dane i teksty były publikowane w otwartych formatach dostępnych dla wszystkich i umożliwiających maszynowy odczyt.

 

Kserokopia # 49 (5-19 grudnia)

W tym numerze Kserokopii prezentujemy krytykę propozycji dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, raport Global Open Policy Report oraz działania wokół trollingu prawnoautorskiego w polskim Sejmie. Ponadto prezentujemy ciekawe wyroki sądowe dotyczące wykorzystania loga “Solidarność”, dozwolonego użytku edukacyjnego w Indiach i kolejnych kontrowersjach wokół linkowania. Kolejny przegląd najciekawszych linków o prawie autorskim wyjątkowo w połowie stycznia.

CO NOWEGO W SIECI Global Open Policy Report

Creative Commons od lat monitoruje, w jaki sposób polityki otwartości są stosowane w różnych krajach. Tak powstał Global Open Policy Report, którego współautorem jest Alek Tarkowski. Raport prezentuje  przegląd rozwoju polityk otwartości na świecie w czterech obszarach: edukacji, nauki, kultury i dziedzictwa oraz danych.

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera – otrzymasz przegląd linków bezpośrednio adres e-mail

Trolling prawnoautorski

Sejmowa Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii w zeszły tygodniu zajęła się zjawiskiem trollingu prawnoautorskiego. Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiły informację o zwalczaniu zjawiska polegającego na wykorzystywaniu służb państwowych do zbierania danych wykorzystywanych w masowych pozwach cywilnych. Przy tej okazji Fundacja Nowoczesna Polska opublikowała “Raport o copyright trollingu”.

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Krytyka reformy zaproponowanej przez Komisję Europejską

Propozycja dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym krytykowana jest przez organizacje pozarządowe, biznes i naukę jako nieodpowiadająca na wyzwania związane z cyfrową rzeczywistością. Zestawienie tych głosów i publikacji na ten temat można znaleźć w artykule przygotowanym przez Vincenzo Tiani z biura eurodeputowanej Julii Redy. Podobną opinię  (proponowana dyrektywa nie wpłynie na realizację celów jednolitego rynku cyfrowego) zaprezentowano w analizie przygotowanej przez International Intellectual Property Studies (CEIPI).

Analizy dotyczące przepisów z nowej dyrektywy prawnoautorskiej

Stowarzyszenie Communia, którego jesteśmy członkiem, przygotowało stanowiska dotyczące najważniejszych dla nas zagadnień, które ma regulować nowa dyrektywa prawnoautorska. Zachęcamy do zapoznania się z analizami nt.: prawa pokrewnego wydawców, dozwolonego użytku edukacyjnego, text and data mining, wolności panoramy.

domena publiczna, https://www.rijksmuseum.nl/nl/collectie/RP-P-1912-2441

A TYMCZASEM SĄDY… Mozil v. Solidarność

Czesław Mozil wygrał w sądzie ze Związkiem Zawodowym „Solidarność”. Sprawa dotyczyła użycia logo w teledysku „Nienawidzę cię, Polsko”. Sąd II instancji potwierdził stanowisko sądu niższej instancji, że związek ma prawo do ochrony znaku, kiedy ktoś chce go wykorzystać komercyjnie, ale znak nie jest chroniony, kiedy ktoś posłuży się nim w celach artystycznych lub publicystycznych.

Kontrowersje wokół linkowania

Pomimo ostatniej decyzji TSUE w sprawie GS Media, kwestia linkowania w prawie autorskim nadal budzi kontrowersje. Ostatnio sąd okręgowy w Hamburgu uznał pośrednika internetowego (podmiot prowadzący stronę o charakterze komercyjnym) odpowiedzialnym za linkowanie do treści naruszającej prawo autorskie, która znajdowała się na innym serwerze. Treścią tą był utwór pierwotnie udostępniony na wolnej licencji, który jednak nie został odpowiednio opisany przez osobę wykorzystującą utwór.  Więcej o kontrowersjach na blogu IPKat.

Zakres pojęcia “publicznego udostępniania”

Co może być „publicznym udostępnianiem” utworów? Unijny Trybunał od dawna rozszerza zakres pojęcia “publicznego udostępniania”, które stanowi czynność naruszającą monopol prawnoautorski. Ostatnio rzecznik generalny w swojej opinii w sprawie C‑527/15 (BREIN vs Wullems) stwierdził, że sprzedawanie odtwarzacza mediów, w którym sprzedawca zainstalował linki dające dostęp do nieautoryzowanych kopii utworów mieści się w pojęciu „publicznego udostępniania”. Przyjęcie takie interpretacji w późniejszym wyroku TSUE oznaczałoby znaczne rozszerzenie zakresu prawa autorskiego. Więcej o opinii można znaleźć w Dzienniku Internautów, czy na blogu IPKat.

Kserowanie a dozwolony użytek edukacyjny

Sąd Najwyższy w Delhi orzekł, że punkty xero, w których studenci mogą skserować podręczniki akademickie, nie naruszają prawa autorskiego. Powód w sprawie – wydawnictwo akademickie – chciał doprowadzić do podpisania umowy licencyjnej z uniwersytetem na kopiowanie podręczników, co teraz nie będzie potrzebne. Oczywiście sprawa dotyczy indyjskiego prawa autorskiego, jednak pokazuje, że dozwolony użytek edukacyjny powinien mieć zakres ułatwiający dostęp do wiedzy i edukacji. Więcej o sprawie można przeczytać na blogu IPKat.

Otwartość zasobów publicznych – pigułka wiedzy #2

Dzisiaj prezentujemy drugą publikację z serii „pigułka wiedzy”. Otwartość zasobów publicznych jest jednym z najważniejszych dla nas tematów, którym zajmujemy się od samego początku naszych działań. W Polsce udało się już wprowadzić wiele pozytywnych rozwiązań dotyczących otwartości zasobów publicznych, nadal jednak wiele spraw wymaga zmian. 

Pigułka wiedzy do pobrania w formacie PDF.

Otwartość zasobów publicznych

Zasoby publiczne to treści wytworzone przez podmioty publiczne lub finansowane ze środków publicznych. Zasoby te mogą mieć dowolny sposób wytworzenia i utrwalenia, mogą to być np.: sprawozdania, raporty, mapy, fotografie, materiały edukacyjne, filmy, nagrania dźwiękowe i innego typu utwory. W niektórych wypadkach za zasoby publiczne uznaje się treści będące w posiadaniu instytucji publicznych – tak jest na przykład ze zbiorami dziedzictwa[1].

Otwartość zasobów publicznych wymaga uregulowania:

  • kwestii prawnych – określenia praw autorskich do treści (lub ich braku) oraz przepisów administracyjnych dotyczących udostępniania;
  • kwestii technicznych – tak by zapewnić dostępność plików w otwartym standardzie, w sposób umożliwiający swobodne wykorzystanie, wraz
    z metadanymi.
1.    Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Wymóg otwartości zasobów publicznych wynika z przeświadczenia, że materiały finansowane ze środków publicznych powinny być dostępne dla wszystkich do swobodnego wykorzystania, gdyż stanowią nasze dobro wspólne. Otwartość zasobów publicznych wpływa pozytywnie na wydatkowanie środków publicznych – administracja może swobodnie wykorzystywać raz stworzone zasoby, nie duplikując kosztów. Poza tym otwartość zasobów sprzyja przejrzystości funkcjonowania administracji publicznej i ułatwia kontrolę obywatelską nad wydatkowaniem publicznych środków – każdy może ocenić jakość powstałych zasobów.

Z ekonomicznego punktu widzenia, otwartość zasobów publicznych generuje wartość dodaną poprzez ich ponowne wykorzystywanie, zarówno o charakterze komercyjnym jak i niekomercyjnym.

W różnych sektorach administracji publicznej otwartość zasobów publicznych odpowiada na wyzwania z którymi mierzy się państwo. W edukacji otwarte zasoby edukacyjne to kwestia równościowa – dzięki dostępowi do wiedzy i materiałów, wyrównywane są szanse edukacyjne. W nauce otwartość wyników badań i publikacji naukowych zapewnia szybszy obieg informacji, niezbędny w nowoczesnej, szybko rozwijającej się nauce. Ponadto otwartość gwarantuje dostęp do wiedzy, która stanowi podstawę społeczeństwa opartego na wiedzy. W gospodarce otwarte dane mogą być wykorzystywane do tworzenia nowych produktów i usług przez biznes, dzięki czemu generowana jest wartość dodana. Dodatkowo otwarte dane napędzają innowacyjność i powstawanie nowych zastosowań dla istniejących już zasobów. Otwartość dziedzictwa kulturowego sprawia, że zasoby kultury są obecne w życiu obywateli, wzrasta poziom świadomości kulturowej oraz wspierany jest przemysł kreatywny.

Otwartość zasobów publicznych umożliwia tworzenie nowych produktów i usług, jak np.:

  • gdansk.pl/cennik – cennik miejski to strona internetowa stworzona przez UM Gdańska, jej zadaniem jest informacja przy pomocy infografik mieszkańców Gdańska o wydatkach jakie miasto ponosi na inwestycje infrastrukturalne, edukację, transport, administrację itd.
  • jakdojade.pl – aplikacja internetowa i mobilna, który wykorzystuje dane miejskich przewoźników z całej Polski. Jest to planer podróży przy użyciu komunikacji miejskiej umożliwiający zaplanowanie przejazdu pomiędzy dowolnymi punktami w aglomeracji
  • legeo.pl – aplikacja internetowa wykorzystująca bazę polskich aktów prawnych. Dzięki niej użytkownik (prawnicy, przedsiębiorcy, osoby prywatne) może tworzyć teczki, w których można grupować akty prawne dotyczące tego samego zagadnienia.
  • znajdzksiege.pl – serwis internetowy, dzięki któremu można znaleźć
    i pobrać dowolną księgę wieczystą podając adres nieruchomości lub numer działki.
  • prześwietl.pl – narzędzie, które pomaga sprawdzić wiarygodność biznesową potencjalnych partnera biznesowego oraz strukturę danej firmy.
2.   Czym jest otwartość?

Zapewnienie otwartości zasobów publicznych wymaga uwzględnienia trzech jej aspektów:

  • Prawo dostępu do informacji jest tradycyjnym ujęciem kwestii otwartości, skupionym na kwestii przejrzystości działań administracji – każdy ma dostęp do informacji u dokumentów związanych z działalnością administracji.
  • Ustawa o prawie autorskim gwarantuje brak praw do dokumentów i materiałów urzędowych – znajdują się w domenie publicznej i dzięki temu każdy może z nich korzystać, powielać, przekazywać, remiksować.
  • Techniczne aspekty otwartości to przede wszystkim kwestia formatów plików, zapisanych w Krajowych Ramach Interoperacyjności – umożliwia to łatwy dostęp do plików wszystkim zainteresowanym. To także kwestia repozytoriów, dających łatwy i zestandaryzowany dostęp do zasobów.

Polityka otwartości zasobów publicznych musi łączy te wątki, traktując je jako narzędzia do zapewnienia nadrzędnego celu, jakim jest dostępność zasobów publicznych do swobodnego wykorzystania. Jest też ściśle związana z kwestią dostępności zasobów publicznych dla osób o specjalnych potrzebach (accessibility).

Taką politykę można realizować poprzez:

  • Poprawne określanie stanu prawnego zasobów publicznych, przede wszystkim gdy są dostępne w domenie publicznej;
  • Wprowadzanie wymogu otwartego licencjonowania tych zasobów publicznych, które podlegają ochronie prawnoautorskiej – dotyczy to przede wszystkim zasobów finansowanych publicznie;
  • Udostępnianie zasobów publicznych online oraz tworzenie infrastruktury temu służącej.
  • Tworzenie ram prawnych gwarantujących otwartość zasobów publicznych,
    w przepisach dotyczących prawa autorskiego oraz dostępu i ponownego wykorzystania informacji publicznej.

Najważniejsze działania administracji dotyczące otwartości zasobów publicznych:

justgrimes, CC-BY-SA, https://www.flickr.com/photos/notbrucelee/8016184339

3.   Diagnoza – wyzwania związane z tematem

Podstawowym wyzwaniem związanym z otwartością zasobów publicznych jest brak systemowych polityk w tym zakresie – pomimo dobrych praktyk w paru resortach, brak jest spójnej wizji i umocowania ustawowego. Administracja traktuje otwieranie zasobów publicznych nie jako zasadę, ale jako wyjątek. Wpływa to również na niski poziom wykorzystywana dostępnych już zasobów publicznych.

W przeważającej mierze zasoby publiczne są dokumentami lub materiałami urzędowymi, i jako takie nie są przedmiotem praw autorskich. Świadomość tej kwestii nie jest jednak powszechna w administracji publicznej. Wyzwaniem jest również brak powszechnej zgody co do statusu prawnoautorskiego pewnych zasobów publicznych, np. tych stworzonych przez ekspertów zewnętrznych.

Wiele zasobów publicznych zostało już otwartych, jednak rozróżnić należy otwartość prawną od otwartości faktycznej. Brakuje systemowej infrastruktury, która gwarantowałaby łatwy dostęp i możliwość ponownego wykorzystania zasobów publicznych – nie istnieją repozytoria gdzie zasoby byłyby udostępniane.

Głównym zadaniem administracji publicznej jest udostępnienie zasobów
do ponownego wykorzystania. Jednakże żeby mówić o pełnej otwartości, zasoby
te powinny być wykorzystywane. Nawet jeśli zasoby są otwarte, to brakuje systemowego myślenia jak sprawić, by społeczeństwo z zasobów korzystało. Brakuje konkursów grantowych bazujących na zasobach publicznych czy innych metod wspierania oddolnych inicjatyw.

4.   Rekomendacje

Kwestia otwartości zasobów publicznych wymaga systemowej zmiany w wielu obszarach.

  • Otwartość prawna zasobów publicznych. Na poziomie legislacyjnym niezbędne są zmiany prawne, których celem jest wprowadzenie otwartości zasobów publicznych jako reguły, a nie jako wyjątku. Należy rozważyć uregulowanie tej kwestii na poziomie ustawy dotyczącej otwartości wszystkich zasobów publicznych. Celem ustawy powinno być uporządkowania stanu prawnego zasobów wytwarzanych i zamawianych przez instytucje publiczne, wprowadzenia standardowych warunków udostępniania oraz przejrzystego informowania o stanie prawnym utworów. Ponadto niezbędne są przepisy otwartościowe w poszczególnych ustawach, np. ustawie o systemie oświaty.
  • Wolne licencje jako standard w przypadku publikowania utworów przez instytucje publiczne. W kwestii regulacji praw autorskich postulujemy, by
    w przypadku publikowania zasobów publicznych zamówionych u zewnętrznych podmiotów (np. ekspertów spoza administracji)  standardem było wolne licencjonowanie treści uznanych za przedmiot prawa autorskiego. Rekomendujemy również określenie standardów zapewniających jasne oznaczanie stanu prawnoautorskiego zasobów. W przypadku treści nie będących przedmiotem praw autorskich rekomendujemy stosowanie opracowanego przez Creative Commons Oznaczenia Domeny Publicznej.
    W przypadku treści będących przedmiotem praw autorskich rekomendujemy stosowanie mechanizmu Creative Commons Zero.
  • Kompetencje urzędników. Aby całość procesu otwierania zasobów publicznych zakończyła się sukcesem, niezbędne jest również zadbanie o kompetencje urzędników związane z otwartością poprzez edukowanie pracowników instytucji publicznych. Rekomendujemy utworzenie centrum kompetencji, którego zadaniem będzie wspieranie instytucji administracji publicznej
    w wykorzystywaniu zasobów publicznych. Celem takiego centrum powinno być zapewnianie bieżącego wsparcia, prowadzenie działań edukacyjnych, ale także realizacja działań innowacyjnych, animujących proces otwierania
    i wykorzystywania zasobów publicznych.
  • Repozytoria i animowanie ponownego wykorzystania zasobów publicznych. Niezbędne jest również zapewnienie systemowego wsparcia dla podmiotów, które mają wprowadzać reguły otwartości. Należy – wzorem programu EQUAL czy bazy danych zasobów finansowanych w ramach PO KL – stworzyć repozytorium zapewniające łatwy dostęp do wszystkich zasobów publicznych.  Ponadto popyt na dane publiczne może być wyższy, pod warunkiem że będzie się odpowiednio wspierać i animować ponowne wykorzystanie danych publicznych. Służyć temu powinny działania centrum kompetencji, połączone ze źródłem finansowania działań ‐ np. w postaci konkursu grantowego.

 

Global Open Policy Report 2016

In what areas are open policies implemented most and least often? Which countries are the leaders in the implementation of open policies and which are delaying this process? We present the Global Open Policy Report prepared by the Open Policy Network. 

Read the report

 

The first-of-its-kind report

It is the first report that presents such a cross-sectoral overview of the development of open policies in the world – it not only shows trends in the development of these policies but also best practices.

The analysis covers 38 countries across all continents. It is based on the Open Policy Index, which covers four areas: research, education, information and heritage. This is a novelty because thus far this types of analyses covered only one area.

Open Policy Index measures the impact of open policies in two dimensions:
• their strength and scope;
• the level of implementation of these policies.

Leaders and Delayed

Based on this index, the surveyed countries were grouped in terms of the development of open policies into one of three categories: Leaders, Mid-way, and Delayed.

The highest ranking were: Argentina, Bolivia, Chile, France, Kyrgyzstan, New Zealand, Poland, South Korea, Tanzania and Uruguay. The analysis also shows that the open policies are most commonly introduced in the sector of data and the least in heritage sector. However, it should be emphasized that this is only the pilot use of the index. As Alek Tarkowski, who is one of the leaders of the project, says: „The Open Policy Index is the first measurement tool that aims at cross-sector comparison of policies, at global scale. The 2016 edition is a prototype which we will be developing further in coming years. We would like to double the number of indexed countries to cover all those in which Creative Commons is active.”

Information about the report can also be found on the Creative Commons website

Platformy internetowe a prawo autorskie – pigułka wiedzy # 1

W dzisiejszym świecie debata o zmianach w prawie autorskim toczy się na wielu forach: unijnym, krajowym, a także na poziomie praktyki działania instytucji i organizacji. Dyskusja ta już dawno przestała dotyczyć tylko kwestii stanowienia prawa, ale osadzona jest w szerszym kontekście społeczeństwa mającego dostęp do wiedzy, kierunku rozwoju nowych technologii i zmian biznesowych na rynku. W naszym zespole polityk publicznych śledzimy tę debatę bardzo uważne. Dzisiaj przedstawiamy naszą serię „pigułka wiedzy”, która prezentuje najważniejsze fakty oraz nasze postulaty dotyczące przekrojowych zagadnień związanych z prawem autorskim.

Pigułka wiedzy do pobrania w formacie pdf (zawiera również bibliotekę linków).

Platformy internetowe a prawo autorskie

Bez platform internetowych korzystanie z internetu byłoby niemożliwe – to dzięki nim wyszukujemy informacje, robimy zakupy, kontaktujemy się ze znajomymi. Platformy umożliwiają rozwój innowacyjnej gospodarki i społeczeństwa opartego na wiedzy. Aby optymalnie wykorzystać ten potencjał, konieczne jest zachowanie równowagi między prawami trzech kluczowych grup interesariuszy : użytkownikami, twórcami
i pośrednikami (platformami). Postulujemy więc, by:

  • w dyskusji nt. regulacji platform brać pod uwagę interesy wszystkich interesariuszy;
  • utrzymać status, w którym platformy internetowe nie ponoszą odpowiedzialności redakcyjnej za publikowane przez użytkowników treści;
  • nie wprowadzać dodatkowych obowiązków monitorowania treści przez platformy;
  • Wprowadzić do polskiego prawa mechanizm sprzeciwu w procedurze notice and take down;
  • tworzyć precyzyjne ramy umożliwiające samoregulację platform;
  • ewentualne zmiany prawa odnosiły się się̨ jedynie do wyraźnie określonych problemów związanych z konkretnym typem platform internetowych.

1.   Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Sposób korzystania z internetu ciągle się zmienia – zatarciu uległa granica pomiędzy twórcami i odbiorcami. Stało się to  możliwe dzięki takim serwisom internetowym jak np.:

  • wyszukiwarki internetowe (Google, Yahoo, Bing);
  • media społecznościowe (Facebook, Twitter, LinkedIn);
  • platformomy handlu elektronicznego (Allegro, Ebay);
  • sklepy z aplikacjami (AppStore, Google Play, MicrosoftStore);
  • serwisy  video (YouTube, Vimeo, Dailymotion).

Korzystający z tych serwisów mogą być jednocześnie twórcami i odbiorcami treści.

Serwisy te odgrywają̨ też coraz ważniejszą rolę w życiu gospodarczym i społecznym. Umożliwiają też powstawanie nowych  modeli biznesowych. Możliwość prostego łączenia użytkowników (np. dostawców i klientów) bez względu na ich lokalizację,  pozwala  funkcjonować wielu firmom, które w analogowym świecie nie mogłyby dotrzeć do klientów. Nie można również zapominać o społecznym aspekcie funkcjonowania takich serwisów, które ułatwiają dostęp do wiedzy i tym samym zwiększają zaangażowanie obywateli  w procesy demokratyczne.

2.   Czym są platformy?

Platformy internetowe umożliwiają wzajemne interakcje użytkowników internetu, zazwyczaj w celu wymiany bądź sprzedaży usług, treści czy produktów. Modele biznesowe przybierają różne formy. Platformami są między innymi serwisy wymienione powyżej (punkt 1), ale również:

  • platformy audio-video (n.p. Deezer, Spotify, Netflix, Canal Play);
  • platformy “sharing economy” (AirBnB, Uber, BlaBlaCar, Ulule, Crowdcube);
  • platformy hazardowe (Steam);
  • platformy o charakterze niekomercyjnym i społecznym (Wikipedia).

W debacie publicznej pojęcie platform internetowych i pośredników internetowych używane jest wymiennie dla opisania mechanizmów ich funkcjonowania.

domena publiczna, https://pixabay.com/pl/ludzi-twarze-osobowych-po%C5%82%C4%85czony-977414/

3.   Diagnoza – wyzwania związane z kwestią regulacji platform z perspektywy prawno-autorskiej

W dyskusji  publicznej coraz częściej pojawia się coraz częściej temat naruszeń prawa autorskiego  z wykorzystaniem platform – np. rozpowszechnianie utworów bez  zgody twórców.  Dlatego też rola platform jest kluczowa w systemie egzekwowania prawa autorskiego. Zgodnie z dyrektywą 2000/31/WE o handlu elektronicznym (art. 12-15), platformy nie ponoszą odpowiedzialności za takie naruszenia, dopóki ich działalność jest czysto techniczna, automatyczna i bierna (tzw. mechanizm safe harbor) – pod warunkiem, że zablokują dostęp po uzyskaniu zgłoszenia o nielegalnych treściach (tzw. procedura notice and take down).

 

Regulacja środowiska platform internetowych jest jednym z głównych tematów strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego. Śledząc dyskurs społeczny i polityczny dotyczący zagadnienia platform internetowych można zidentyfikować następujące wyzwania:

  • Brak pewności prawnej. Rozbieżne przepisy krajowe lub nawet lokalne odnoszące się do platform internetowych są źródłem niepewności prawnej
    i stanowią  przeszkodę w pełnej integracji rynku cyfrowego.
  • Value gap. Od pewnego czasu środowisko twórców podnosi argument,
    że nowe formy dystrybucji treści w internecie rzekomo prowadzą
    do niesprawiedliwego podziału dochodów pomiędzy platformy a twórców.
  • Definicja pojęcia “platformy internetowe”. Na rynku funkcjonuje wiele rodzajów platform, a każdy z nich ma swoją specyfikę wymagającą indywidualnego podejścia regulacyjnego. Dodatkowo katalog ten ulega dynamicznym zmianom ze względu na szybko zachodzące zmiany
    w środowisku internetowym. Dlatego też stworzenie takiego katalogu, choć pożądane z punktu widzenia tworzenia polityk publicznych, jest zadaniem niezwykle trudnym.
  • Odpowiedzialność za treści zamieszczane na platformach. Trwa dyskusja, czy obecnie funkcjonujący model wyłączenia odpowiedzialności platform (tzw. safe harbor) przewidziany w dyrektywie o handlu elektronicznym jest wystarczający i w równy sposób chroni interesy podmiotów korzystających z platform[1].
4.   Rekomendacje

Biorąc pod uwagę opisane powyżej charakterystykę i rolę, którą pełnią platformy rekomendujemy:

  1. Uznanie, jako podstawowej zasady minimalizacji regulacji – czyli wprowadzania regulacji jedynie tam, gdzie jest to absolutnie konieczne. Ze względu
    na specyfikę platform, oraz szybko zmieniający się charakter komunikacji, prawo nie zawsze jest najodpowiedniejszą formą regulacji platform. Dlatego Państwo powinno wyznaczać ramy funkcjonowania platform i ochrony praw użytkowników (np. dotyczące prywatności), zostawiając wypracowanie konkretnych modeli implementacji tych założeń poprzez mechanizm samoregulacji.
  2. Zachowanie równowagi praw różnych grup interesariuszy. Należy pamiętać,
    że w przepływie treści w internecie biorą udział trzy grupy: twórcy, użytkownicy
    i platformy. Dlatego też myśląc o regulacji platform należy wziąć pod uwagę interesy każdej z nich, a dyskutując o konkretnych platformach nie należy kierować się ich wielkością czy pozycją na rynku, a rolą jaką pełnią. Jesteśmy przeciwni wprowadzaniu dodatkowych regulacji nakładających obowiązki na pośredników internetowych czy zwiększających zakres narzędzi właścicieli praw, o ile nie będzie się to łączyć́ ze zwiększeniem korzyści dla uczestników rynku
    (np. zwiększenie zakresu dozwolonego użytku, ochrona tzw. domeny publicznej).
  3. Zachowanie obowiązującego zakresu odpowiedzialności pośredników. Różnice w funkcjonowaniu tradycyjnych mediów i internetu są nie do pogodzenia
    i dlatego stosowanie tożsamych przepisów do tych dwóch odmiennych modeli medialnych budzi poważne wątpliwości. Istotą przewagi internetu nad innymi mediami jest swoboda użytkowników w tworzeniu treści, a nie tylko jej konsumpcji, wprowadzenie uprzedniej kontroli redakcyjnej tę przewagę zniweluje. Złym pomysłem jest wprowadzenie dodatkowego obowiązku staranności (duty of care). Takie rozwiązania doprowadziłyby do niepewności prawnej i zmiany charakteru komunikacji internetowej.
  4. Mechanizm sprzeciwu. W Polsce (ale także w wielu innych państwach UE) praktycznie nie funkcjonuje mechanizm sprzeciwu (counter-notice) w ramach zgłaszanych masowo i automatycznie żądań́ usunięcia nielegalnych treśc Mechanizm ten umożliwia zgłoszenie sprzeciwu przez użytkowników, którzy zamieścili rzekomo nielegalne treści. Ta regulacja jest jedynym gwarantem ochrony praw użytkowników internetu oraz narzędzi i usług oferowanych w sieci, dlatego tak ważne jest aby mechanizm ten sprawnie działał.

 

[1] Z analizy odpowiedzi nadesłanych w ramach konsultacji publicznych prowadzonych przez Komisję Europejską wynika, że przeważająca większość́ użytkowników indywidualnych, podmiotów wprowadzających treści i pośredników uważa, że system odpowiedzialności jest dostosowany do potrzeb. Respondenci, którzy są̨ niezadowoleni z obecnego systemu (posiadacze praw, ich stowarzyszenia oraz powiadamiający) uznają̨ go za niewystarczająco jasny lub nie dość́ dobrze stosowany, postulując obowiązku duty of care – czyli podejmowania wszelkich starań (w tym monitorowania treści) aby nie dopuścić do zamieszczania nielegalnych treści na platformach.

 

 

Global Open Policy Report – czy otwartość może być odpowiedzią na problemy współczesnego świata?

Które kraje to liderzy we wdrażaniu polityk otwartości, a które się z tym ociągają? W jakich obszarach otwartość wdrażana jest najczęściej, a w jakich najrzadziej? Prezentujemy Global Open Policy Report przygotowany przez Open Policy Network, którego częścią jest organizacja Creative Commons. Współautorem publikacji jest dyrektor Centrum Cyfrowego i współzałożyciel Creative Commons Polska Alek Tarkowski.

O polityce otwartości mówimy wtedy, kiedy rząd, instytucja lub organizacja wprowadza regulacje, dzięki którym ich zasoby, takie jak np. teksty czy dane, każdy może swobodnie przechowywać, ponownie wykorzystywać lub udostępniać.

Organizacja Creative Commons od lat monitoruje, w jaki sposób polityki otwartości są stosowane w różnych krajach. Tak powstał Global Open Policy Report, przygotowany przez Open Policy Network. Raport prezentuje przegląd rozwoju polityk otwartości na świecie.

 Przeczytaj raport (PDF)

To pierwsza tego typu publikacja, która zawiera przegląd polityk otwartości w 38 krajach w czterech obszarach: edukacji, nauki, danych i dziedzictwa kulturowego.

Open Policy Index: kto liderem, a kto na końcu?

Raport zawiera indeks otwartości polityk (Open Policy Index), analizę wpływu polityk otwartości w regionach oraz studia przypadków z Afryki, Bliskiego Wschodu, Australii, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej i  Europy. Indeks otwartości polityk mierzy wpływ otwartych polityk w dwóch wymiarach:

  • ich siły i zakresu;
  • stopnia wdrożenia tych polityk.

Open Policy Index stworzyli badacze z CommonSphere, która jest partnerską organizacją oddziału Creative Commons w Japonii. Na jego podstawie badane kraje zostały sklasyfikowane pod względem rozwoju polityk otwartości w jednej z trzech grup:  liderów (Leading), goniących (Mid-Way)  lub opóźnionych (Delayed).

Najwyżej w rankingu znalazły się: Argentyna, Boliwia, Chile, Francja, Kirgistan, Nowa Zelandia, Polska, Korea Południowa, Tanzania i Urugwaj. Z analizy wynika również, że najczęściej polityki otwartości wprowadzane są w obszarze danych, a najrzadziej w kulturze i dziedzictwie, oraz że zachodzi wyraźna korelacja pomiędzy zakresem polityki, a stopniem jej wdrożenia. Jednak to dopiero pierwsze podejście do mierzenia otwartości polityk za pomocą indeksu – w kolejnych latach indeks będzie rozwijany i ulepszany.

Open Policy Indeks to pierwsze narzędzie, za pomocą którego można porównywać polityki otwartości w różnych sektorach w skali świata

Jednym z liderów projektu jest Alek Tarkowski, który wyjaśnia, że „ Open Policy Indeks to pierwsze narzędzie, za pomocą którego można porównywać polityki otwartości w różnych sektorach w skali świata.  W tej edycji raportu wykorzystaliśmy je po raz pierwszy i będziemy rozwijać w kolejnych latach.  Chcielibyśmy podwoić liczbę badanych krajów, tak aby obejmowała ona wszystkie kraje, w których działa sieć Creative Commons”.

Dlaczego polityki otwartości są tak ważne? Jak tłumaczy szef działu polityk publicznych Creative Commons Timothy Vollmer, to szansa na lepszą edukację i wsparcie w rozwiązaniu niektórych bardzo trudnych problemów, z jakimi mierzy się dziś świat – szczególnie w obszarze nauki.

Raport powstał dzięki zaangażowaniu zespołów Creative Commons z całego świata. Każda sekcja została opisana przez ekspertów w zakresie otwartości w regionie, a koordynatorem projektu była Kelsey Wiens. Podkreśla ona, jak ważną rolę we wprowadzaniu i umocowywaniu otwartych polityk odgrywają aktywne społeczności, takie jak Creative Commons  czy Open Policy Network – bez nich te polityki istniałyby tylko na papierze.

Więcej informacji w serwisie Creative Commons

Partnerzy projektu:

  • Carolina Botero – Karisma Foundation (Kolumbia)
  • María Juliana Soto – Karisma Foundation (Kolumbia)
  • Laura Mora – Karisma Foundation (Kolumbia)
  • Tomohiro Nagashima – CommonSphere (Japonia)
  • Tomoaki Watanabe – CommonSphere (Japonia)
  • Alek Tarkowski – Centrum Cyfrowe (Polska)
  • Kelsey Wiens – (Kanada)
  • Nicole Allen – SPARC (USA)
  • Delia Browne – Australia National Copyright Unit (Australia)
  • Baden M Appleyard – AusGOAL (Australia)
  • Jessica Smith – Australia National Copyright Unit (Australia)
  • Nancy Salem – Access to Knowledge for Development Center (Egipt)
  • Editor: Isla Haddow-Flood (RPA)
  • Graphics: Atramento.pl (Polska)
  • Survey Partner: CommonSphere (Japonia)

Kserokopia # 48 (17 listopada – 4 grudnia)

W tym numerze Kserokopii polecamy artykuły dotyczące unijnej reformy prawa autorskiego, o której debatuje teraz Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego. Poza tym dzielimy się z Wami refleksjami z posiedzenia WIPO poświęconego dozwolonemu użytkowi edukacyjnemu i polecamy ciekawe wyroki ze świata sztuki oraz artykuł o tym, jak Wikipedia zmieniła dostęp do informacji.

 CO NOWEGO W SIECI Przyszłość informacji

Przyszłość informacji to współdzielenie i współtworzenie – przekonuje Jesus Lau w swoim artykule “The future of information is going to be collaborative”. Autor twierdzi, że dzięki Wikipedii dostęp do informacji stał się bardziej demokratyczny i tego trendu nie da się już zatrzymać.

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera – otrzymasz przegląd linków bezpośrednio adres e-mail

Wikimedia Foundation, CC-BY-SA 3.0, https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Wikipedia_mini_globe_handheld.jpg

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Reforma: początek prac w Parlamencie Europejskim

W ubiegłym tygodniu Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego (JURI) po raz pierwszy debatowała o założeniach reformy prawa autorskiego. Pierwsze posiedzenie poświęcone było jednej z najbardziej kontrowersyjnych propozycji – art. 13 dotyczącemu filtrowania treści. Propozycja ta jest szczególnie niepokojąca z perspektywy wolności jednostki w internecie. Niestety – argumenty na “nie” nie  wybrzmiały wystarczająco mocno w Parlamencie. Wręcz przeciwnie, wiele osób twierdziło, że reforma powinna wprowadzać jeszcze bardziej rozbudowane obowiązki dotyczące monitoringu. Na blogu Stowarzyszenia Communia, którego jesteśmy członkiem, opublikowaliśmy nasze przemyślenia na temat niebezpiecznego kierunku, w jakim zmierza ta dyskusja.

Reforma prawa autorskiego – krok naprzód czy wstecz?

Wszyscy oczekiwaliśmy, że propozycja Komisji Europejskiej w sprawie reformy prawa autorskiego będzie zmianą w dobrym kierunku – niestety coraz więcej argumentów stoi za tym, że tak nie jest. Zachęcamy do lektury artykułu Innocenzo Genna, który przekonuje, że Komisja próbując naprawić kilka regulacji, pogorszyła wiele innych przepisów.

Unijna reforma prawa autorskiego a prawa konsumenta

Zaproponowana przez Komisję dyrektywa w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym wpłynie również na prawa konsumentów jako odbiorców treści w internecie. O sposobie, w jaki prawo autorskie ogranicza prawa konsumentów, pisze Agustin Reyna z BEUC.

WIPO a dozwolony użytek edukacyjny

Na forum Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) rozpoczęła się debata nt. dozwolonego użytku edukacyjnego. O tym, jak przebiegają wstępne rozmowy w Genewie i naszej relacji z posiedzenia Standing Committee on Copyright and Related Rights (SCCR), w którym brał udział Alek Tarkowski , można przeczytać na blogu Stowarzyszenia Communia.

A TYMCZASEM SĄDY…  Trolling prawnoautorski a domena publiczna

Getty Images postanowił zażądać 120 dolarów od pewnej fundacji, która rzekomo wykorzystała zdjęcie pobrane z serwisu z fotografiami. Fundacja ta była prowadzona przez autorkę tego właśnie zdjęcia, znaną fotografkę Carol M. Highsmith. Fotografka w zamian pozwała serwis, zarzucając naruszenie osobistych praw autorskich (zdjęcia zostały przekazane do domeny publicznej, na serwisie zdjęcia nie były podpisane). Sędzia Jed S. Rakoff oddalił roszczenia fotografki dotyczące naruszeń prawa federalnego. Pozostały jeszcze zarzuty naruszenia prawa stanowego, ale te zostały wycofane w wyniku porozumienia pomiędzy fotografką i Getty Images. Treści tej ugody nie ujawniono. Sprawa obrazuje, gdzie są granice wykorzystywania utworów z domeny publicznej – więcej informacji w Dzienniku Internautów.

Musicalowy wyrok

Twórcy przeboju musicalowego „Jersey Boys” zostali uznani przez ławę przysięgłych w Nevadzie winnymi naruszenia praw autorskich do nieopublikowanej książki.  Powódka (Donna Corbello) jest wdową po Rex’ie Woodward’ie, który był współautorem biografii członka-założyciela Four Seasons Tommy’ego DeVito. Biografia ta nigdy nie została opublikowana, jednak wiele jej fragmentów zostało wykorzystanych przez twórców musicalu.

Dobra szkoła to cyfrowa szkoła – jak dostosować prawo autorskie do wymogów nowoczesnej edukacji

Aplikacje, kursy e-lerningowe, gry edukacyjne online, tablice multimedialne, drukarki 3D – rozwój technologii dał nauczycielom nowe możliwości nauczania, zmienił też oczekiwania uczniów wobec szkoły i sposób prowadzenia zajęć. Dziś uczniowie nie chcą jedynie siedzieć w ławkach, czytać z książki i pisać w zeszycie. Chcą uczestniczyć, widzieć, słyszeć, dotknąć. Jednak z przeprowadzonych dotychczas badań wynika, że barierą dla nowoczesnej edukacji jest zbyt restrykcyjne wobec nauczycieli prawo autorskie. Ponadto, różnice w przepisach w różnych krajach Unii Europejskiej wywołują niepewność, co tak naprawdę jest dozwolone, a co zakazane.

Internet całkowicie zmienił sposób w jaki tworzymy, upowszechniamy i korzystamy z różnych zasobów, w tym edukacyjnych, a prawo nie zawsze za tym nadąża. Dlatego pytanie, co tak naprawdę wolno  w „cyfrowej szkole”  i jak zmienić prawo tak, aby stymulowało rozwój edukacji, a nie go hamowało, jest dziś jak najbardziej na czasie.

Learning with ipads, Michael Coghlan CC BY-SA 2.0 https://www.flickr.com/photos/mikecogh/7691519996

W propozycji dotyczącej reformy prawa autorskiego, którą jesienią przedstawiła Komisja Europejska, miały znaleźć się zapisy, które byłyby odpowiedzią na powyższe wyzwania, tak się jednak nie stało. Propozycja ta, jeśli zostanie przyjęta w obecnym kształcie, nie dostosuje prawa do wymogów nowoczesnej edukacji (pisaliśmy o tym na blogu).

Dlatego w ramach stowarzyszenia Communia, którego jesteśmy członkiem, uruchomiliśmy działania  poświęcone prawu autorskiemu w edukacji.

Czym się będziemy zajmować?
  • zbadamy jak wyglądają przepisy o dozwolonym użytku edukacyjnym w różnych krajach europejskich (kontynuacja wcześniejszych badań prowadzonych przez Teresę Nobre);
  • sprawdzimy, jakie nowoczesne praktyki edukacyjne stosują nauczyciele w różnych krajach i jaki mają na to wpływ przepisy prawa autorskiego;
  • będziemy pokazywać, jak ważnym tematem jest prawo autorskie w edukacji i dlaczego konieczne jest jego dostosowanie do nowej, cyfrowej rzeczywistości. Chcemy wypracować wspólnie z innymi zainteresowanymi stronami rekomendacje co i dlaczego należy zmienić. Teraz jest do tego najlepszy moment, bo w Brukseli trwają prace na reformą.

Więcej informacji na temat podejmowanychporzez nas działań znajdziecie na stronie stowarzyszenia Communia.

Projekt jest finansowany przez Open Society Foundation.

Co dalej z utworami niedostępnymi w handlu?

Dziś w internecie chcemy mieć dostęp do wszystkiego – filmów, książek, gazet, chcemy wirtualnie zwiedzać muzea, spacerować po miastach, oglądać zabytki. Chcemy mieć dostęp nie tylko do tego, co znane i popularne, ale również do zasobów niszowych, które dotyczą bardzo określonej tematyki. Dlatego też instytucje stoją przed prawdziwym wyzwaniem: jak  i czy udostępniać swoje zasoby. Na przykład wiele z zasobów bibliotek i archiwów to utwory skierowane do określonych grup, które dziś nie mają już wartości komercyjnej – przede wszystkim chodzi tu o czasopisma czy prasę codzienną z dawnych lat. Krąg odbiorców, którzy mogą być tymi treściami zainteresowani jest wąski, ale nie zmienia to faktu, że łatwy dostęp do nich ułatwiłby działalność edukacyjną i badawczą. Dlatego też w nowelizacji prawa autorskiego z 2015 roku zdecydowano się na wprowadzenie do polskiego porządku prawnego regulacji dotyczącej dzieł niedostępnych w obrocie handlowym. Zdecydowano się na system, w którym uprawnione instytucje w celu rozpowszechniania takich utworów muszą zawrzeć umowę z organizacją zbiorowego zarządzania (OZZ) – rolę tę ma pełnić instytucja wskazana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

domena publiczna, https://pixabay.com/pl/gazeta-czasopismo-czasopisma-berlin-1100525/

Do tej pory jednak MKiDN nie wybrało organizacji zbiorowego zarządzania, która miałaby być odpowiedzialna za udostępnianie utworów niedostępnych w handlu. Zastanawiało nas, na ile ta zwłoka była spowodowana sprawą Soulier and Doke, którą Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął 16 listopada, a którą wiele osób nazywa najważniejszym wyrokiem tego roku dotyczącym prawa autorskiego. I to nie tylko w kontekście tego, jaki system udostępniania utworów niedostępnych w handlu jest zgodny z prawem unijnym. Ten wyrok jest tak ważny przede wszystkim dlatego, że jasno określa granice zmian w prawie autorskim, które mogą być wprowadzane przez kraje członkowskie.

Sprawa Soulier and Doke

Francja wprowadziła system, w którym  OZZ  ma prawo na zezwalanie na udostępnianie utworów niedostępnych w handlu, ale jednocześnie twórcy, pod pewnymi warunkami, mogą to oprotestować. Brak jest jednak systemu, który informowałby twórców np. o tym, że ich książka została zdigitalizowana, w związku z czy, nie mają oni jak się temu ewentualnie sprzeciwić.

Pytanie, z którym musiał zmierzyć się Trybunał dotyczyło tego, czy zgodnie z dyrektywą o społeczeństwie informacyjnym 2001/29/WE można wprowadzać regulacje krajowe,  które powierzają organizacji zbiorowego zarządzania wykonywanie prawa do zezwalania na zwielokrotnianie i publiczne udostępnianie w formie cyfrowej książek niedostępnych w handlu.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości

Trybunał Sprawiedliwości orzekł, zgodnie z tym co wcześniej rekomendował rzecznik generalny Wathelet, że z zastrzeżeniem wyjątków i ograniczeń przewidzianych w sposób wyczerpujący w art. 5 dyrektywy 2001/29 (dozwolony użytek), wszelkie korzystanie z utworu przez osobę trzecią bez takiej uprzedniej zgody należy uznać za naruszenie praw autorskich do tego utworu.  Dlatego też Trybunał wskazał, że w systemie francuskim udostępniania utworów niedostępnych w handlu każdy autor musi zostać skutecznie poinformowany o zamierzonym korzystaniu z jego utworu przez osobę trzecią oraz o dostępnych mu środkach pozwalających na sprzeciwienie się temu, gdyby taka była jego wola. W przypadku braku wcześniejszego skutecznego poinformowania o takim zamierzonym korzystaniu autor nie jest bowiem w stanie zająć stanowiska w jego kwestii, a w rezultacie, w razie potrzeby, zakazać takiego korzystania. Tak tak naprawdę Trybunał orzekł, że brak jest gwarancji zapewniającym artystom egzekwowanie ich prawa do decydowania o rozpowszechnianiu utworu, ale jednocześnie wskazał wyjście z tej sytuacji – dozwolony użytek.

A może jednak dozwolony użytek?

A jak ten wyrok należy interpretować z polskiego punktu widzenia? Polskie prawo stanowi, że organizację zbiorowego zarządzania wskazaną przez MKiDN uważa się za upoważnioną do zarządzania prawami autorów publikacji niedostępnych w handlu, którzy jej takiego upoważnienia nie udzielili, jeżeli utwór został wpisany do wykazu utworów niedostępnych w obrocie handlowym, a uprawnieni w ciągu 90 dni od dnia ujawnienia wpisu nie zgłosili tej organizacji pisemnego sprzeciwu wobec zarządzania przez nią ich prawami. U nas też brakuje jakiegokolwiek mechanizmu informowania twórców o zgodzie na korzystanie z ich twórczości. Tak więc przyjęty system jest bardzo zbliżony do francuskiego i należy zadać sobie pytanie o jego zgodność z prawem unijnym i prymatem ochrony praw twórców.

Niewątpliwie, wyrok Trybunału będzie miał również wpływ na dyskusję wokół rozszerzonego zbiorowego zarządu jako idei dopuszczającej domniemaną reprezentację artystów przez OZZ. Co więcej, pod znakiem zapytania staje propozycja Komisji Europejskiej z procedowanej właśnie dyrektywy o prawie autorskim, która zakłada rozszerzony zbiorowy zarząd jako model zarządzania utworami niedostępnymi w handlu.

Czy to oznacza, że w ogóle niemożliwe będzie korzystanie z utworów niedostępnych w handlu? Trybunał orzekł, że sama dyrektywa 2001/29 nie stoi na przeszkodzie temu, by państwa członkowskie przyjmowały regulacje w interesie kulturalnym konsumentów i społeczeństwa, które umożliwiałyby digitalizację utworów niedostępnych w handlu. Jednakże realizacja owych celu i interesu nie może usprawiedliwiać nieprzewidzianego przez prawodawcę Unii odstępstwa od ochrony zapewnionej autorom przez dyrektywę o społeczeństwie informacyjnym.

Jednak sam Trybunał Sprawiedliwości zauważył również, że jest jedna zgodna z prawem opcja ograniczenia monopolu prawnoautorskiego bez zgody autora – dozwolony użytek. Czas więc na dyskusję, czy nie potrzebujemy nowego wyjątku od prawa autorskiego, który odpowiadałby na wyzwania związane z digitalizacją na masową skalę. Ważne jest, żeby w tej dyskusji wyciągnąć wnioski z najnowszego dozwolonego użytku – dzieł osieroconych. Wypracowywany przez wiele lat kompromis okazał się niesatysfakcjonujący dla żadnej ze stron, a wprowadzona procedura uniemożliwia faktyczne korzystanie z dozwolonego użytku – od ponad roku obowiązywania w Polsce nowej regulacji żadna instytucja kultury nie zakończyła procesu starannych poszukiwań – tak naprawdę dozwolony użytek dzieł osieroconych nie spełnia swojej funkcji.

Kserokopia # 47 (4-16 listopada)

W tym numerze Kserokopii piszemy o kolejnych kontrowersjach wokół ustawy o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego, polityce otwartości ogłoszonej przez WIPO, oraz badaniu zmian rynkowych spowodowanych przez wprowadzenie prawa pokrewnego wydawców. Przypominamy również dwa, przełomowe wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z ostatnich dni dotyczące e-booków i utworów niedostępnych w handlu. Zachęcamy też wszystkich do korzystania z tłumaczenia licencji Creative Commons 4.0.

CO NOWEGO W SIECI Re-use w praktyce

Niestety, ustawa o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego sprawia coraz więcej problemów. Fundacja ePaństwo powoływała się na nią w celu uzyskania kodu źródłowego Elektronicznego Zarządzania Dokumentacją Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. Po odmowie udostępnienia kodu przez Wojewodę Podlaskiego, który powoływał się m.in. na to, że posiada prawa autorskie do kodu, Fundacja złożyła odwołanie do Ministra Cyfryzacji. Niestety, zdaniem Ministra kod źródłowy to nie jest informacja sektora publicznego (sic!) i w związku z tym Wojewoda nie powinien w ogóle wydawać decyzji, bo ustawa o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego nie ma zastosowania.

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera – otrzymasz przegląd linków bezpośrednio adres e-mail

rujhan_basir, domena publiczna, Pixabay

 

Domena publiczna a znaki towarowe

Czy utwory z domeny publicznej mogą być zarejestrowane jako znaki towarowe? Ciekawa norweska sprawa próby zarejestrowania rzeźby jako znaku towarowego pokazuje, że kwestia nie jest taka prosta….

Otwarta Światowa Organizacja Własności Intelektualnej

Otwarta Światowa Organizacja Własności Intelektualnej ogłosiła politykę otwartości dotyczącą publikacji. Wszystkie materiały WIPO będą więc udostępniane na otwartej licencji CC-BY, co nas bardzo cieszy.

 ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ WIPO a dozwolony użytek edukacyjny

Na początku tygodnia rozpoczęło  się bardzo ważne spotkanie w ramach Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) – obraduje Stały Komitet ds. Praw Autorskich i Praw Pokrewnych (Standing Committee on Copyright and Related Rights). Jednym z tematów sesji będą wyjątki edukacyjne – czyli temat dla nas szczególnie ważny. Dyrektor Centrum Cyfrowego Alek Tarkowski będzie uczestniczył w spotkaniu w Genewie jako przedstawiciel stowarzyszenia Communia, którego jesteśmy członkiem.

Prawo pokrewne wydawców – dane

Joan Calzada i Ricard Gil postanowili przeanalizować wpływ internetowych agregatorów wiadomości na rynek prasowy w kontekście wprowadzenia prawa pokrewnego wydawców w Hiszpanii i Niemczech. Autorzy prezentują konkretne dane dotyczące zmian w ruchu internetowym na stronach wydawców w wyniku zmian w prawie autorskim. Zachęcamy do zapoznania się z ich pracą “What Do News Aggregators Do? Evidence from Google News in Spain and Germany”.

A TYMCZASEM SĄDY… TSUE o e-bookach

Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-174/15 Vereniging Openbare Bibliotheken v Stichting Leenrecht uznał, że: „użyczenie książki cyfrowej (e-booka) może pod określonymi warunkami zostać zrównane z użyczeniem książki tradycyjnej. W takiej sytuacji zastosowanie ma odstępstwo dotyczące użyczenia publicznego, które przewiduje między innymi wypłatę autorom słusznego wynagrodzenia”. Więcej o wyroku można przeczytać w Dzienniku Internautów, Rzeczpospolitej, na blogu stowarzyszenia Communia i na blogu IPKat.

geralt, domena publiczna, Pixabay

TSUE o utworach niedostępnych w handlu

Trybunał Sprawiedliwości orzekł w sprawie C-301/15 Soulier and Doke, że zgodnie z dyrektywą InfoSoc autorzy mają wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów. Dlatego też francuska regulacja dotycząca utworów niedostępnych w handlu została uznana za niezgodną z prawem unijnym (utwory niedostępne w handlu mogły być digitalizowane w oparciu o licencję udzieloną przez organizację zbiorowego zarządu). Więcej o sprawie można przeczytać w Dzienniku Internautów, Rzeczpospolitej, na blogu IPKat.

W CENTRUM CYFROWYM Raport nt. otwartości zasobów edukacyjnych

W Centrum Cyfrowym konsekwentnie wspieramy administrację publiczną we wdrażaniu otwartości. Przygotowaliśmy analizę, która pokazuje, jak są realizowane w województwach wytyczne, dotyczące otwartości zasobów edukacyjnych, zapisane w “Wytycznych” Ministerstwa Rozwoju. Wynika z niej m.in., że brak jest jednolitego podejścia do otwartości. Opisy dotyczące otwartości i dostępności zasobów edukacyjnych są zapisywane w tych dokumentach w różny sposób, co może grozić wdrożeniem różnorodnych modeli udostępniania treści, niektórych niezgodnych z ideą wolnego licencjonowania.

Licencje 4.0 po polsku

Zakończył się właśnie proces konsultacji i tłumaczenia licencji Creative Commons w wersji 4.0. Najnowsze wersje licencji działa od prawie 2 lat i staje się coraz popularniejsze również w Polsce, ale dla pełnej wygody korzystania z nich w kraju brakowało tłumaczenia pełnej wersji tekstu prawnego licencji.

 

 

Otwarte e-zasoby w programach Ministerstwa Rozwoju. Stanowisko KOED

Bez takiego nagłośnienia jaki miała Cyfrowa Szkoła, rządowe, otwarte e-podręczniki wchodzą w kolejny etap. W ramach ogłoszonych konkursów „Kształcenie i szkolenie zawodowe dostosowane do potrzeb zmieniającej się gospodarki, Wiedza Edukacja Rozwój” oraz “Tworzenie e-materiałów dydaktycznych do kształcenia ogólnego służących rozwijaniu kompetencji kluczowych” powstają dalsze zasoby edukacyjne, tym razem również do edukacji zawodowej. Oba programy uwzględniają wprowadzone w ubiegłym roku wymagania dot. otwierania zasobów wiedzy w nich powstających. W ramach działań Koalicji Otwartej Edukacji przyjrzeliśmy się praktycznie tym zapisom i ew. problemom, które mogą pojawiać się podczas ich implementacji.

Ministerstwo Rozwoju przyjęło “Wytyczne w zakresie realizacji przedsięwzięć z udziałem środków Europejskiego Funduszu Społecznego w obszarze edukacji na lata 2014-2020”, zawierające wymagania dotyczące otwartości zasobów, które stosują się także do programu POWER. Jest to ważny krok w kierunku usystematyzowania i uregulowania kwestii dostępu i możliwości ponownego wykorzystania zasobów edukacyjnych powstających ze środków publicznych.  W rekomendacjach dotyczące materiałów multimedialnych (e-zasobów) tworzonych w wymienionych konkursach przesłanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ośrodka Rozwoju Edukacji oraz Ministerstwa Rozwoju, zwracamy jednak uwagę na ryzyko jaki niosą za sobą niepełne lub niejasne zapisy w regulaminach konkursów. Warto podreślić tutaj, że zarówno w Centrum Cyfrowym i Koalicji Otwartej Edukacji, jak i po stronie administracji publicznej, realizacja Cyfrowej Szkoły przyniosła wiele lekcji i doświadczeń, z których teraz wyciągamy wnioski i rekomendacjach próbujemy zaadresować również kwestie, które w poprzednim programie utrudniały zrealizowanie celu pełnego otwarcia zasobów.

Pełny tekst listu

Rekomendacje obejmują kwestie prawne, metodyczne, technologiczne, finansowe i organizacyjne.

Zwracamy uwagę na ryzyka, jakie niosą za sobą zastosowane zapisy dotyczące praw autorskich oraz zaproponowaliśmy, w jaki sposób warto je doprecyzować i/lub wyjaśniać beneficjentom:

Zapis zamieszczony w punkcie 11 regulaminu konkursu „Kształcenie i szkolenie zawodowe dostosowane do potrzeb zmieniającej się gospodarki, Wiedza Edukacja Rozwój” pozostawia beneficjentowi zbyt dużą dowolność odejścia od wymogu otwartości zasobów w przypadku autorów, którzy nie zgadzają się na udostępnienie na wolnej licencji. Dopuszczony w tym punkcie wyjątek powinien być możliwy jedynie w ściśle określonych przypadkach jakimi są zasoby niezastępowalne – np. zasoby literackie, materiały źródłowe.

Zapis o ewentualnym udostępnieniu zasobu “na zasadach określonych w ustawie (…) w celach edukacyjnych” nie jest wystarczająco precyzyjny. Proponujemy zastosowanie wzoru licencji niewyłącznej na z góry określony minimalny zakres pól eksploatacji.

W rekomendacjach wysłanych do resortów podkreśliliśmy znaczenie stosowania otwartych formatów dla plików zawierających treści edukacyjne. Zasoby powinny być zawsze dostępne co najmniej w jednym z otwartych, edytowalnych formatów (odpowiednim dla danego typu treści).

W obszarze realizacji programu i wsparcia beneficjentów doceniamy wprowadzenie zapisów dotyczących stosowania zasad uniwersalnego projektowania oraz cech technicznych platformy. Szczególnie dbałości o metadane treści edukacyjnych oraz umożliwianie edycji zasobów już w jej ramach.

Jednocześnie, zważywszy na problemy, jakie w tym zakresie przechodzili wykonawcy programu „e-podręczniki”, rekomendujemy wymaganie od wykonawców nabycia odpowiedniej wiedzy z zakresu oceny statusu prawnego utworów, zasad negocjacji zakupu praw autorskich oraz stosowania licencji Creative Commons, w szczególności w pracy z otwartymi zasobami edukacyjnymi. KOED zaleca także wprowadzenie wymogu zewnętrznego audytu otwartości zasobów tworzonych ze środków publicznych.

Pełny tekst listu

Licencje 4.0 po polsku

Zakończył się właśnie proces konsultacji i tłumaczenia licencji Creative Commons w wersji 4.0. Najnowsza wersja licencji działa od prawie 2 lat i staje się co raz popularniejsze również w Polsce, ale dla pełnej wygody korzystania z nich w kraju brakowało tłumaczenia pełnej wersji tekstu prawnego licencji.

Jednym z głównych celów wprowadzenia kolejnej wersji licencji było dostosowanie jej do potrzeb sektora publicznego (coraz częściej korzystających z licencji) oraz uwzględnienie specyfiki udostępniania danych. Od wersji 4.0 licencje posiadają też tylko jedną, międzynarodową wersję. Wszystkie poprzednie wersje licencji nadal obowiązują i działają, ale wraz z pełnym tłumaczeniem licencji zalecamy dla nowych treści i projektów przejście na wersję 4.0.

Szczegółowy opis zmian w licencji CC w wersji 4.0 (ang.)

https://wiki.creativecommons.org/wiki/4.0

 

O zmianach w wersji 4.0
  1. Licencje obecnie obejmują prawa sui generis (prawa szczególne) do baz danych, które istnieją w niektórych państwach (w tym w Polsce, na mocy ustawy o ochronie baz danych), a które nie były uwzględnione we wcześniejszych wersjach – to oznacza, że zrzeczenie się określonych praw z pomocą licencji dotyczy także baz danych.
  2. Licencje 4.0 zawierają zapisy, na mocy których Licencjodawca zrzeka się także ochrony swojego wizerunku, w zakresie w jakim pozwala na to prawo krajowe.
  3. Od najnowszej wersji działa prostsze uznanie autorstwa: w wersji 4.0 wystarczy podawać informacje o autorze i licencji, nie jest wymagane podawanie tytułu utworu w informacji licencyjnej – jeśli równocześnie podajemy odnośnik do strony, na której wraz z utworem znajduje się jego opis. Podawanie tytułu jest nadal rekomendowane (we wcześniejszych wersjach był to obowiązek). W przypadku materiałów, w których wykorzystano wiele utworów na licencji CC możliwe jest również podanie linku do osobnej strony ze wszystkimi opisami zamiast umieszczania tych opisów w pliku (wygodne np. w przypadku materiałów wideo).
  4. Istnieje możliwość nakazania przez licencjodawcę usunięcia informacji o jego autorstwie z określonych kopii utworu lub utworów zależnych – w przypadku, gdy nie chce być związany z określonym użyciem danego utworu. W wersjach 3.0 to uprawnienie dotyczyło jedynie utworów zależnych.
  5. Nowe wersje wprowadzają model 30 dni na usunięcie naruszeń licencji. Naruszenie licencji, tak jak wcześniej, oznacza automatyczne wygaśnięcie licencji względem licencjobiorcy, który ją naruszył. Licencja zostaje jednak przywrócona jeśli w ciągu 30 dni od ustalenia naruszenia zostanie ono naprawione.

 

Pobierz infografikę w formacie JPG.

Pobierz infografikę w formacie PDF.

Kserokopia#46 (20 października – 3 listopada)

W tym numerze Kserokopii prezentujemy przewodnik po europejskiej reformie prawa autorskiego. Piszemy również o proponowanych zmianach w prawie brytyjskim, najnowszej opinii rzecznika generalnego Szpunara, absurdalnym wyroku z Urugwaju i porozumieniu niemieckiej organizacji zbiorowego zarządzania z Youtube. Poza tym zachęcamy również do przeczytania naszych relacji z wydarzeń, w których ostatnio braliśmy udział: konferencji CopyCampfestiwalu Mozfest.

CO NOWEGO W SIECI? Historyczne porozumienie GEMA z Youtube

YouTube ogłosił osiągnięcie porozumienia w kwestii licencji z GEMA – niemieckim odpowiednikiem naszego ZAiKS. Trwający 7 lat spór uniemożliwiał użytkownikom słuchanie niemieckiej muzyki przez Youtube. Więcej o samej sprawie (bo porozumienia jest jeszcze nieopublikowane) można przeczytać w Dzienniku Internautów i na blogu 1709.

vLADISLAV1989, domena publiczna, pixabay

Kolejny pozew o naruszenie praw autorskich

Tym razem funkowy zespół Collage z Minneapolis twierdzi, że twórcy hitu „Uptown Funk” za bardzo zainspirowali się singlem „Young Girls” wydanym w 1983 roku. Główne zarzuty wobec  Bruno Marsa i Marka Ronsona to wykorzystanie linii basu, rytmu, struktury, gitarowego riffu, instrumentów dętych i syntezatorów.

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Reforma prawa autorskiego dla zaskoczonych

Reforma prawa autorskiego w Unii Europejskiej to temat, który wielu przyprawia o ból głowy. Stowarzyszenie Communia, w którym aktywnie działamy, wraz z EDRI przygotowało przewodnik po reformie. Przyjrzeliśmy się szczególnie tematom różnych praw użytkowników w różnych krajach członkowskich, dostępowi do informacji online oraz cenzurze treści. Wyjaśniliśmy założenia reformy dotyczące tych zagadnień, dlaczego proponowane rozwiązania są naszym zdaniem zagrożeniem i w jaki sposób należałoby podejść do poszczególnych regulacji, tak, aby uwzględnione zostały interesy użytkowników.

Kierunek zmian w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanie trwa proces legislacyjny Digital Economy Act. Ustawa wprowadza odpowiedzialność karną (do 10 lat kary pozbawienia wolności) za nieautoryzowane podawanie do publicznej wiadomości. Przepis ten budzi wiele kontrowersji – na blogu IPKat możecie przeczytać o tym, czy dotyczył będzie również zamieszczania treści online.

Prawo pokrewne wydawców – kontrowersji ciąg dalszy

Tym razem Politico postanowiło przedstawić kontrowersje, jakie wzbudza zaproponowana przez Komisję Europejską regulacja dotycząca prawa pokrewnego wydawców. Takie rozwiązanie może zagrozić modelowi, w jaki funkcjonują współczesne media społecznościowe, co w konsekwencji ograniczy dostęp do wiedzy i informacji online.

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera – otrzymasz przegląd linków bezpośrednio na adres e-mail

A TYMCZASEM SĄDY… Szokujący wyrok sądu w Urugwaju

14 osób zostało skazanych w postępowaniu karnym w Urugwaju za kopiowanie materiałów edukacyjnych. Właściciele punktu ksero działającego na terenie jednego z uniwersytetów zostali skazani na karę 7 miesięcy pozbawienia wolności. Więcej o sprawie przeczytacie na blogu Creative Commons.

Czy telewizja w pokoju hotelowym narusza prawo autorskie?

Zainstalowanie telewizorów w pokojach i udostępnianie za ich pomocą telewizji lub radia nie stanowi publicznego udostępniania programów w miejscu dostępnym publicznie za opłatą. Dlatego też nie narusza prawa autorskiego. Tak uznał rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Maciej Szpunar w sprawie C‑641/15 – oczywiście jest to dopiero opinia i na ostateczną decyzję trzeba poczekać na orzeczenie TSUE. Zachęcamy do lektury analizy na blogu IPKat.

 

Dobry zapis to jasny zapis – jak wdrażać otwartość w Regionalnych Programach Operacyjnych

Odpowiednie zapisy w programach operacyjnych dotyczące otwartości mają kluczowe znaczenia dla promocji idei otwartych zasobów. W ramach szesnastu Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO) powstają bardzo duże ilości m.in materiałów edukacyjnych, szkoleniowych (broszury, podręczniki, e-learning), które powinny być publikowane w repozytoriach i dostępne dla wszystkich.

Dlatego tak nam zależy, aby zapisy w tych dokumentach mówiące o otwartości były jasne i precyzyjne. Ma to również kluczowe znaczenie z punktu widzenia zarządzania prawami autorskimi przez instytucje. Źle skonstruowane zapisy mogą prowadzić m.in. do problemów z wykorzystaniem powstałych zasobów i jasnym zdefiniowaniem, jakie prawa przysługują instytucji.

Chcemy pomóc administracji w poprawnym wdrożeniu otwartości w Regionalnych Programach Operacyjnych.

Przygotowaliśmy analizę, która pokazuje, jak są realizowane w województwach wytyczne, dotyczące otwartości zasobów edukacyjnych, zapisane w “Wytycznych” Ministerstwa Rozwoju.  Wynika z niej m.in., że brak jest jednolitego podejścia do otwartości. Opisy dotyczące otwartości i dostępności zasobów edukacyjnych są zapisywane w tych dokumentach w różny sposób, co może grozić wdrożeniem różnorodnych modeli udostępniania treści, niektórych niezgodnych z ideą wolnego licencjonowania.

Do pobrania: Otwartość zasobów edukacyjnych w Regionalnych Programach Operacyjnych.

Sider