Internasjonale nyheter

Kserokopia # 44 (22 września – 5 października)

European Open EDU Policy Project -

Dzisiaj przede wszystkim zachęcamy Was do wzięcia udziału w konsultacjach nt. dyrektywy o prawie autorskim w Jednolitym Rynku Cyfrowym. Mamy też dla was ciekawostki z sieci: raport dotyczący rozwoju rynku muzycznego w Polsce czy spekulacje dotyczące możliwości zakazu konwertowanie plików z YouTube’a. Wyjaśniamy też czym jest DRM i dlaczego jest niezgodne z prawami użytkowników. A na koniec prezentujemy dyskusję wokół reformy prawa autorskiego w Kolumbii oraz przełomowy wyrok sądu w Indiach dotyczący dozwolonego użytku edukacyjnego.

W CENTRUM CYFROWYM… Trwają konsultacje dyrektywy o prawie autorskim w Jednolitym Rynku Cyfrowym

Nareszcie znamy propozycję Komisji Europejskiej w sprawie reformy prawa autorskiego. Teraz rozpoczyna się długotrwały proces legislacyjny, w którym stanowiska mają też przedstawić państwa członkowskie. Zależy nam, aby polskie stanowisko opowiadało się za prawem autorskim przyjaznym użytkownikom i dostosowanym do cyfrowej rzeczywistości. Do 14 października Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czeka na głosy w ramach konsultacji publicznych dotyczących proponowanej dyrektywy. Im więcej głosów sprzeciwu wobec złych pomysłów i półśrodków tym lepiej. Na naszym blogu przeczytacie, dlaczego propozycja dyrektywy o prawie autorskim nie odpowiada na potrzeby Jednolitego Rynku Cyfrowego i może hamować rozwój edukacji, nauki, innowacji.

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera – otrzymasz przegląd linków bezpośrednio adres e-mail

CO NOWEGO W SIECI? Dobre czasy rynku muzycznego w Polsce

ZPAV, Związek Producentów Audio Video, przedstawił dane wskazujące, że pierwsze półrocze 2016 r. przyniosło polskiej branży muzycznej spektakularny wzrost. Wartość rynku w porównaniu do pierwszych sześciu miesięcy roku ubiegłego wzrosła o 20,07%, osiągając poziom prawie 110 mln zł. Ponad 20-procentowy wzrost odnotował zarówno streaming, jak i sprzedaż fizyczna. Najwyżej, o ponad 39%, wzrosła sprzedaż płyt winylowych. Co ciekawe, przedstawiciele firm nagraniowych ciągle twierdzą, że naruszenia praw autorskich zabijają rynek muzyczny.  Artyści, w tym polscy, nawołują do zaostrzenia prawa autorskiego w UE. Całkiem niedawno Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) stwierdziła, że głównym problem branży jest domniemana “luka wartości”. Okazuje się jednak, że nie w każdym kraju….

 

CC0, https://static.pexels.com/photos/6399/woman-girl-technology-music.jpg

Konwertowanie filmów umieszczonych w serwisie YouTube do plików mp3 będzie nielegalne?

W Stanach Zjednoczonych złożono już pierwszy pozew przeciwko właścicielowi strony, która umożliwia pozyskiwanie i konwertowanie filmów z YouTube na pliki mp3- informuje Gizmodo. Organizacje zrzeszające twórców chcą, by taki proceder był zakazany. Wymagają od Google, by usunął z wyników wyszukiwania adresy wszelkich serwisów umożliwiających konwersję filmów do mp3. Uważają, że chronią w ten sposób twórców i ograniczają piractwo. Więcej o sprawie przeczytacie w Gazecie Wyborczej.

DRM a prawa użytkowników

Cory Doctorow pisze w “The Guardian”, dlaczego zarządzanie prawami cyfrowymi (z ang. digital rights management, DRM) – system zabezpieczeń oparty m.in. na mechanizmach kryptograficznych mający przeciwdziałać używaniu danych w sposób sprzeczny z wolą ich wydawcy – jest niezgodne z prawami użytkowników. Nawołuje on również, aby oznaczać produkty, które zabezpieczone są przy pomocy DRM, aby klienci wiedzieli, co się kupują.

Podatek od linków?

Czy internet jaki znamy, oparty na linkowaniu, stanie się pieśnią przeszłości? Scenariusz ten, choć katastroficzny, nie jest niestety taki nieprawdopodobny – w Krytyce Politycznej przeczytacie, dlaczego pomysły na zmiany w prawie autorskim zaproponowane przez Komisję Europejską są po prostu złe….

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Prawo autorskie w Kolumbii

Nie tylko w Europie trwa reforma prawa autorskiego – dzieje si też tak np. w Kolumbii. Reforma ma dostosować krajowe prawo autorskie do porozumienia handlowego zawartego ze Stanami Zjednoczonymi, co ma skutkować m.in. rozszerzeniem okresu ochrony majątkowych praw autorskich w przypadku pewnych kategorii utworów. Społeczność Creative Commons wyraziła swoje zaniepokojenie faktem, że w trakcie dyskusji nad reformą w ogóle nie bierze się pod uwagę praw użytkowników.

 

Fernando Garcia, CC-BY, http://bit.ly/2dUmmzG

A TYMCZASEM SĄDY…. Dozwolony użytek edukacyjny w Indiach – przełomowy wyrok

Sąd Najwyższy w Indiach orzekł, że kserowanie książek i ich dystrybucja w celu edukacyjnym nie narusza prawa autorskiego. W wyroku podkreślono, że zasada ta ma zastosowanie zarówno do środowisk akademickich, jak i instytucji systemu oświaty. Taki wyrok jest efektem zbalansowania praw wydawców i użytkowników – sąd uznał, że ważniejszy jest dostęp do edukacji i wiedzy niż komercyjne interesy rynku wydawniczego. O sprawie pisze blog IPKat.

Sąd Najwyższy: moderowanie komentarzy zwiększa odpowiedzialność prawną

W procesie o ochronę dóbr osobistych to pozwany administrator strony internetowej – a nie powód – musi dowieść, że nie wiedział o bezprawnych wpisach na czyjś temat, zanim został o nich powiadomiony – uznał w zeszły piątek Sąd Najwyższy. Piszemy o tym wyroku, bo interesuje nas, czy taka praktyka będzie również stosowana do naruszeń prawa autorskiego w sieci – takie podejście paradoksalnie mogłoby nakłonić strony internetowe do mniejszego monitorowania treści.

Co nas uwiera w unijnej propozycji reformy prawa autorskiego?

European Open EDU Policy Project -

Nareszcie znamy propozycję Komisji Europejskiej w sprawie reformy prawa autorskiego. Teraz rozpoczyna się długotrwały proces legislacyjny, w którym stanowiska mają też przedstawić państwa członkowskie. Zależy nam, aby polskie stanowisko opowiadało się za prawem autorskim przyjaznym użytkownikom i dostosowanym do cyfrowej rzeczywistości.

Do 14 października Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czeka na głosy w ramach konsultacji publicznych dotyczących proponowanej dyrektywy. Im więcej głosów sprzeciwu wobec złych pomysłom i półśrodkom, tym lepiej.

Naszym zdaniem propozycja dyrektywy o prawie autorskim nie odpowiada na potrzeby Jednolitego Rynku Cyfrowego i może hamować rozwój edukacji, nauki, innowacji. Zamiast wzmacniać gospodarkę opartą na wiedzy utrzymuje status quo. Dlaczego jest to złe? Poniżej znajdziecie odpowiedź na pytanie “Co nas uwiera w unijnej propozycji reformy prawa autorskiego?”. Szczególną uwagę zwracamy na przepisy dotyczące edukacji, eksploracji tekstów i danych, instytucji dziedzictwa narodowego, dodatkowego prawa pokrewnego wydawców i odpowiedzialności pośredników internetowych.

domena publiczna, https://pixabay.com/pl/przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-graffiti-%C5%9Bciany-farba-866226/

SWOBODY EDUKACYJNE – artykuł 4

Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Rozwój nowych technologii stworzył nowe możliwości nauczania online i tworzenia materiałów edukacyjnych. Dobrej jakości materiały to podstawa skutecznej edukacji – jednak często wartościowe zasoby są chronione prawem autorskim. Dzięki dozwolonemu użytkowi edukacyjnemu (DUE) możliwe jest korzystanie z materiałów chronionych prawem. Ważne jest, aby przepisy DUE były dostosowane do cyfrowej edukacji i takich metod jak e-learining, nauczanie na odległość czy kursy MOOC.

Dlaczego zaproponowane w dyrektywie rozwiązanie jest złe?

  • Komisja Europejska proponuje regulacje dozwolonego użytku edukacyjnego w środowisku cyfrowym, które jednak mogą zostać wyłączone przepisami krajowymi gdy możliwy będzie zakup licencji na treści cyfrowe. Standardem stanie się więc oferowanie licencji na wszelakie rozwiązania na potrzeby edukacyjne (które dotychczas są bezpłatne, np. oglądanie filmów jako element lekcji czy słuchanie muzyki ). Z tego powodu wzrosną koszty funkcjonowania systemu oświaty.
  • W każdym kraju licencje na korzystanie z zasobów edukacyjnych  mogą być inne – Komisja pozostawia każdemu krajowi swobodę w wyborze sposobu regulacji. To znacząco utrudni edukację cyfrową ponad granicami z uwagi na konieczność dopasowania działalności do wszystkich europejskich porządków prawnych.
  • Z dozwolonego użytku edukacyjnego w środowisku cyfrowym będą mogły korzystać jedynie placówki oświatowe w zakresie działań podejmowanych na terenie placówek lub poprzez sieci, do których dostęp mają zidentyfikowani użytkownicy. Nie będzie można korzystać z utworów chronionych prawem autorskim na otwartych platformach edukacyjnych (np. w ramach MOOC), czy też w działaniach edukacyjnych prowadzonych przez instytucje kultury czy organizacje pozarządowe.
  • Zaproponowane przez Komisję Europejską rozwiązanie stanowi w dużej części powielenie rozwiązania przyjętego przez Polskę w 2015 r. jako rozwiązania kompromisowego dla regulacji z 2001 r. Całkowicie pominięto potrzebę regulacji uwzględniającą rozwój nowych technologii, stosując rozwiązania powielające dotychczasową praktykę. W tym względzie przepisom brakuje dostatecznej odwagi do wprowadzenia realnej zmiany w stosunku do dotychczasowych regulacji.
EKSPLORACJA TEKSTÓW I DANYCH – artykuł 3

Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Możliwości, jakie dają dziś dostęp do danych i ich analiza, zmieniają świat – informacje uzyskane w ten sposób tworzą nowe podstawy nauki, są impulsem dla gospodarki, wpływają na podejmowanie decyzji nie tylko w przemyśle ale też w politykach publicznych np. dotyczących zdrowia, energetyki, gospodarki. Dotychczas problemem dla nauki i biznesu była niepewność prawna – obawa, czy przeprowadzanie eksploracji tekstów i danych (TDM) nie wiąże się z naruszeniem prawa. Uregulowanie tej kwestii umożliwi prowadzenie badań i rozwój nowych produktów i usług w oparciu o dane.

Dlaczego zaproponowane w dyrektywie rozwiązanie jest złe?

  • Dozwolony użytek dotyczący TDM zaproponowany przez Komisję dotyczy jedynie instytucji badawczych – z regulacji wyłączono wszelką działalność nienaukową, w tym działania firm czy start-upów. To spowoduje, że firmy opierające swoją działalność na przetwarzaniu informacji z pomocą algorytmów po prostu nie będą w Europie powstawać.  Firmy te swoją działalność prowadzi ć będą np. z USA czy innych krajów pozaeuropejskich wspierających rozwój nowych modeli biznesowych w oparciu o dane.
  • Dyrektywa proponuje, by dozwolona była jedynie eksploracja danych, do których podmiot ma legalny dostęp. Taki przepis de facto uniemożliwia prowadzenia działań TDM np. w oparciu o publicznie dostępne zbiory (w internecie),gdzie nie ma możliwości weryfikacji statusu prawnego danych czy tekstów, choć są one dostępne. Takie rozwiązanie  ograniczy TDM jedynie do przeszukiwania baz danych, co do których uzyskano licencje.

domena publiczna, http://www.publicdomainpictures.net/view-image.php?image=183340&picture=zarowka-z-drzewa

INSTYTUCJE KULTURY – artykuł 5

Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Największym wyzwaniem dla instytucji kultury w cyfrowym świecie jest digitalizacja zasobów. Jest to tak istotne, gdyż pozwoli na zachowanie zasobów kultury oraz ich łatwe cyfrowe udostępnianie. Prawo autorskie powinno umożliwiać realizację obu tych celów.

Dlaczego zaproponowane w dyrektywie rozwiązanie jest złe?

  • Dozwolony użytek na rzecz digitalizacji zasobów dziedzictwa dotyczy wyłącznie sytuacji, gdy proces ten służy zachowaniu utworu W żaden sposób nie odniesiono się do kwestii udostępniania zasobów w internecie, a to stanowi największe wyzwanie prawne dla instytucji kultury.
DODATKOWE PRAWO POKREWNE WYDAWCÓW – artykuły 11-12

Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie dodatkowego prawa pokrewnego dla wydawców prasowych  – prawo to chroniłoby utwór przez 20 lat od momentu publikacji i tym samym  zmieniło system dostępu do informacji w internecie. Na przeglądarki i agregatory treści w internecie, które m.in. korzystają z fragmentów tekstów prasowych, nałożone zostałyby opłaty licencyjne.

Dlaczego zaproponowane w dyrektywie rozwiązanie jest złe?

Zaproponowane przez Komisję dodatkowe prawo pokrewne wydawców będzie skutkowało:

  • Wprowadzeniem dodatkowego elementu kontroli przepływu treści i wiedzy on-line przez wydawców.
  • Uprzywilejowaniem jednej grupy interesariuszy (wydawców) kosztem pozostałych  grup. Opłat z tytułu prawa pokrewnego będą musieli dokonywać pośrednicy (wyszukiwarki internetowe, agregatory wiadomości), jednak  skutki regulacji odczują bardzo mocno użytkownicy, ze względu na ograniczenie zasobów dostępnych w internecie.
  • Wprowadzenie takich przepisów w Hiszpanii i w Niemczech spowodowało, że treści do których można dotrzeć przez wyszukiwarki  było mniej. Mniejsi gracze (np. niezależne media) stracili wielu czytelników i musieli zakończyć działalność. W czasach, gdy internet jest głównym źródłem wiedzy i informacji, wprowadzanie takiej regulacji szkodzi  nauce, rozwojowi, innowacji i ogranicza prawo dostępu do informacji.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ POŚREDNIKÓW – artykuł 13

Dlaczego to zagadnienie jest ważne?

Sposób korzystania z internetu ciągle się zmienia – zatarciu uległa granica pomiędzy twórcami i odbiorcami. Stało się to możliwe właśnie dzięki pośrednikom internetowym (takim jak wyszukiwarki, media społecznościowe, serwisy video). Dodatkowo serwisy te odgrywają też coraz ważniejszą rolę w życiu gospodarczym i społecznym umożliwiając powstawanie nowych modeli biznesowych. Kwestia regulowania odpowiedzialności pośredników wpływa bezpośrednio na to, w jaki sposób funkcjonuje internet.

Dlaczego zaproponowane w dyrektywie rozwiązanie jest złe?

  • Na pośredników nałożono “obowiązek staranności” (duty of care), który zobowiązuje pośredników internetowych, by treści zamieszczane na platformach nie naruszały prawa autorskiego – co w praktyce oznaczać będzie monitorowanie treści i cenzurę.
  • Komisja, zdając sobie sprawę z wyzwania, jakim jest regulacja odpowiedzialności pośredników, pozostawiła tę kwestię w całości samoregulacji środowiska. Takie rozwiązanie nie pomoże w harmonizacji prawa i tworzeniu spójnych  ram dla Jednolitego Rynku Cyfrowego.
DLACZEGO DYREKTYWA NIE ODPOWIADA NA WYZWANIA PRZYSZŁOŚCI

W reformie zabrakło wielu rozwiązań, o które zabiegały organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi obywateli.  Komisja przemilczała kwestię ochrony domeny publicznej przed zawłaszczaniem, wolność panoramy, prawo do remiksu. W całym pakiecie na próżno szukać rozwiązań sprzyjających innowacyjności, które traktowałyby prawo autorskie jako szansę rozwoju twórców, użytkowników, przedsiębiorstw i instytucji publicznych w Europie.  Zamiast upraszczać i ograniczać prawo autorskie do niezbędnego minimum, po raz kolejny rozbudowano system.

 

Europejska reforma prawa autorskiego: zagrożenia dla edukacji w Polsce

European Open EDU Policy Project -

Środowisko edukacyjne z nadzieją oczekiwało na europejską propozycję reform prawa autorskiego – Komisja zobowiązała się do doprecyzowania zakresu swobód dla edukatorów (tak zwanego dozwolonego użytku edukacyjnego) i dostosowania prawa do realiów cyfrowego świata.  Oczekiwaliśmy, że Komisja zaproponuje wyjątek od prawa autorskiego, który skutecznie odpowiadałby na wyzwania związane z nauczaniem online.

Przedstawiona we wrześniu propozycja reformy europejskiego prawa autorskiego nie spełnia tych oczekiwań. Zaproponowane rozwiązania mogą znacząco ograniczyć swobody, z których dziś cieszą się w Polsce nauczyciele, wykładowcy i inni edukatorzy. W miejsce dozwolonego użytku będą zmuszeni uzyskać licencję, co oznacza dodatkowe koszty i większe obciążenie biurokratyczne.

Witraż „Edukacja” autorstwa Louis Comfort Tiffany, domena publiczna.

Licencja nie może być najlepszą opcją

Komisja Europejska chce wprawdzie wprowadzić nowy dozwolony użytek edukacyjny dla treści cyfrowych. Nie będzie on miał jednak zastosowania, gdy możliwy będzie zakup licencji na treści cyfrowe. Proponowane rozszerzenie zakresu swobód jest więc pozorne – standardem będzie konieczność uzyskania licencji, najpewniej płatnej.

W konsekwencji, wzrosną koszty funkcjonowania systemu oświaty. Co więcej, takie rozwiązanie wprowadzi większą niepewność prawną – nauczycielom jeszcze trudniej będzie odpowiedzieć na pytanie, czy ucząc korzystają z treści zgodnie z przepisami prawa autorskiego.

Przepisy będą też inne w każdym państwie członkowskim, utrudniając działalność międzynarodową – na przykład polskich startupów edukacyjnych, chcących działać także na innych rynkach.

W Polsce już dziś coraz bardziej rozpowszechnia się praktyka wymuszania na szkołach podpisania umów licencyjnych (tzw. parasole licencyjne) za wyświetlanie filmów. Dziś te licencje są zbędne, bo prawo pozwala szkołom korzystać z tych treści swobodnie. Niemniej szkoły wykupują licencje – bo nie mają odpowiedniej wiedzy, i zabezpieczają się na różne sposoby przed zarzutem naruszenia praw.

Roczna licencja dla jednej szkoły to koszt kilku tysięcy złotych. Wprowadzone w skali całego kraju, licencje będą kosztować system edukacji kilkadziesiąt milionów złotych. Wskazywaliśmy na ten problem rok temu, podczas reformy przepisów w Polsce.  W przypadku wprowadzenia propozycji Komisji taki system, będący zagrożeniem dla finansów systemu oświaty, stanie się standardem działania.

Wąski zakres swobód edukacyjnych w środowisku cyfrowym

Nowe przepisy mają ułatwić wykorzystywanie w edukacji zasobów cyfrowych. Jednak umożliwią wykorzystywanie zasobów cyfrowych w klasach lub w zamkniętych serwisach online (wymagających logowania). Będą one miały zastosowanie tylko w odniesieniu do placówek systemu edukacyjnego – co wyłączy nauczycieli i edukatorów działających poza systemem oświaty, instytucje kultury czy organizacje pozarządowych.

domena publiczna, http://bit.ly/2d9uWt0

 

Komisja nie ma pomysłu na to, w jaki sposób umożliwić rozwój powszechnego e-learningu, otwartych zasobów edukacyjnych czy kursów MOOC. Wprowadza też podwójny standard, który nie chroni wielu działań edukacyjnych – mimo tego, że mają one miejsce w ramach unijnej strategii uczenia się przez całe życie.

Propozycja Komisji a prawo polskie

Zaproponowane przez Komisję rozwiązanie w zakresie dozwolonego użytku edukacyjnego w środowisku cyfrowym jest tożsame z już funkcjonującym w Polsce. W 2015 roku, w ramach nowelizacji ustawy o prawie autorskim, umożliwiono na korzystanie z cyfrowych kopii – wcześniej wyjątek dotyczył jedynie analogowych egzemplarzy. Jednak korzystanie online zostało ograniczone do zamkniętych platform e-learningowych. Naszym zdaniem był to jednak krok niewystarczający by stworzyć prawo naprawdę przyjazne cyfrowej edukacji. Nowe prawo nie wspierało też działań edukacyjnych prowadzonych przez inne podmioty niż te związane wprost z systemem oświaty.

 

W trakcie prowadzonej w zeszłym roku debaty zidentyfikowaliśmy wyzwania, których nie rozwiązała ówczesna nowelizacja. Debata na poziomie Unii Europejskiej daje nam drugą szansę, by rozwiązać problemy edukacji z prawem autorskim. Mamy też przykłady dobrych rozwiązań – w Estonii funkcjonuje bardzo szeroki dozwolony użytek edukacyjny, akceptowany przez wszystkie strony debaty (łącznie z wydawcami).

Liczymy więc, że polski rząd sprzeciwi się propozycjom, zgodnie z którymi istnienie opcji licencyjnej uniemożliwia swobodne korzystanie z treści w szkołach. Takie rozwiązanie będzie generowało nowe, nieuzasadnione koszty, naruszające równowagę między wynagrodzeniem posiadaczy praw a interesem publicznym. Chcemy też zachęcić polskie władze do poparcia dalszego rozszerzenia zakresu swobód edukacyjnych. 

Ważne jest, aby jak najwięcej podmiotów wzięło udział w konsultacjach ogłoszonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i opowiedziało się za dobrym, nowoczesnym prawem autorskim dla edukacji. Termin na zgłaszanie stanowisk mija 14 października br.

 

Wszystkiego, co wiem o hackathonach, nauczyłem się myśląc o węglu

European Open EDU Policy Project -

W najbliższy weekend w Warszawie odbędzie się dwudniowy hackathon: sprint programistyczny, w czasie którego zespoły informatyków produkują prototypy nowych usług i aplikacji mobilnych. W Polsce organizowano już hackathony – ale tym razem robi to Ministerstwo Cyfryzacji. Działania administracji publicznej zazwyczaj nie kojarzą się z metodologiami agile, szybkim prototypowaniem czy design thinking. Pierwszy rządowy hackathon wpisuje się w trend innowacyjny związany choćby ze wsparciem administracji dla startupów. Ale stawką tak naprawdę nie jest wspieranie nowego sektora biznesowego. Jest nim zmiana w administracji publicznej.

Mówiąc formalnie, będziemy mieć do czynienia z ponownym wykorzystywaniem informacji sektora publicznego, dostępnej w otwarty sposób. Aby zrozumieć o co w tym tak naprawdę chodzi, najlepiej porównać dane do tradycyjnych surowców. Dobrze rozumiemy, że przetwarzanie węgla, ropy czy drewna generuje wartość dodaną. Podobnie jest z surowymi danymi. Takie myślenie ma już w Europie kilkunastoletnią tradycję. W przepastnych zbiorach danych publicznych kryje się duży potencjał – który zostanie uruchomiony, jeśli będą one odpowiednio dostępne. Wtedy pozostaje jeszcze je przetworzyć i wykorzystać – i możemy zacząć widzieć wartość dodaną, powstającą na bazie tych publicznych zasobów.

Dane oczywiście różnią się od węgla czy ropy. Przede wszystkim tym, że jako surowce niematerialne nie zużywają się, dają się wielokrotnie kopiować (spróbujcie zrobić to z węglem!) i wykorzystywać przez wiele podmiotów naraz. Wystarczy traktować je jako dobro wspólne. Państwo jest monopolistą jeśli chodzi o pozyskiwanie wielu rodzajów danych. Tylko administracja publiczna ma odpowiednie zasoby by mapować cały kraj, w zbiorach publicznych muzeów i galerii są unikatowe dzieła sztuki, itd. Udostępniając dane do dalszego wykorzystania dla wszystkich, administracja publiczna likwiduje swój monopol. Tworzy otwarty rynek, na którym może kwitnąć innowacja na bazie danych.

I temu właśnie służy hackathon. Którego znaczenie najlepiej zrozumieć na przykładzie węgla.

Porównanie danych administracji publicznej z węglem jest nieprzypadkowe. Zasoby publicznych instytucji nie powstawały wprawdzie przez miliony lat, ale są równie głęboko zakopane. Śledzę od lat proces otwierania tych danych. Wystawianie ich w publicznym internecie, w postaci umożliwiającej swobodne dalsze wykorzystanie, przypomina ciężkie fedrowanie na przodku.

W 2014 roku powstało coś na kształt nowoczesnej kopalni: rządowy portal danych publicznych zaczął udostępniać pierwsze zbiory w sposób otwarty i ustrukturyzowany. Do tego na mocy ustawy rozpoczęto proces systematycznego otwierania zbiorów, zasilających portal. Zresztą na potrzeby rządowego hackathonu w portalu pojawiła się duża nowa porcja zasobów, a drogą ustawową usunięto bariery blokujące otwarty dostęp do kluczowych zasobów – takich jak zbiory meteorologiczne Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. To tak jakby rozpocząć wydobycie z nowych, wysokoenergetycznych złóż w głębi ziemi.

Co dzieje się dalej? W chwili obecnej cyfrowy węgiel leży zmagazynowany w kopalni, i mało kto go bierze – mimo że jest dostępny za darmo, do swobodnego wykorzystania. Powody są dwa:
– dostępne dane są ciągle zbyt mało atrakcyjne, nie są to zasoby posiadające sposoby wykorzystania o znacznej wartości dodanej. Nawet oczywiste kategorie danych nadające się do szybkiego wykorzystania, takie jak dane o transporcie publicznym, są niedostępne dla wielu miejsc w Polsce;
– nie mamy zwyczaju ani kultury pracy z danymi publicznymi – nawet innowacyjne startupy rzadko kiedy chwytają za dane publiczne tworząc nowe aplikacje.
[photo]304281[/photo]
Oba czynniki są oczywiście ze sobą powiązane, tworząc negatywną spiralę, przez którą nie widzimy wykorzystania zasobów publicznych na szeroką skalę. Wspomniałem powyżej o „kulturze pracy”, bo wiele przeszkód to bariery mentalne – niepewność co do stanu prawnego zasobów po stronie użytkowników, niechęć urzędników przed nowatorskimi projektami, powszechne w administracji publicznej przekonanie (mylne), że jest coś nie tak z komercyjnym wykorzystaniem publicznych zasobów.

I nagle pojawia się hackathon! W nieco przestarzałej kopalni nie tylko odkryto nowe złoża kalorycznego węgla – pojawia się (na razie w formule „pop-up”) nowoczesne centrum badawcze myślące o innych zastosowaniach węgla niż spalanie w elektrowni. Czyli miejsce leżące na styku przemysłu wydobywającego surowiec i przemysłu go przetwarzającego.

Jeśli tak spojrzymy na hackathon, to zrozumiemy, że nie chodzi w nim tak naprawdę o wzrost efektywności. Tworzone na hackatonach prototypy przez chwilę przyciągają sporo uwagi, ale potem zazwyczaj nie rozwijają się dalej. Ale nie należy się tym przejmować. Bowiem prawdziwym produktem hackathonu jest zmiana myślenia, tworzenie nowej kultury współpracy między administracją publiczną, biznesem i organizacjami pozarządowymi. Opiera się ona na otwartości jako fundamentalnej zasadzie, przejawiającej się w dostępności surowych danych, oraz współpracy najróżniejszych podmiotów w ich zwinnym, wspólnym wykorzystaniu. I według tego kryterium należy hackathony oceniać.

Fot. monicore / Pixabay / CC0 – domena publiczna

Influential Work from PLOS Authors Garners Lasker Awards

Plos -

The Lasker Awards recognize the contributions of scientists, physicians and public servants who have made major advances in the understanding, diagnosis, treatment and prevention of human disease. Each year since 1945, dedicated scientists benefit from the mission of the Albert and Mary Lasker Foundation to recognize research excellence, public education and advocacy.

As a champion of biomedical research, Mary Lasker worked to increase public appreciation for and government funding of medical sciences. As a result of her advocacy efforts, several NIH Institutes were newly created, including the National Heart Institute, the National Institute of Mental Health and the (originally named) National Institute of Neurological Diseases and Blindness. Lasker helped change the biomedical research landscape in the United States and the scientific community to this day benefits from her dedication.

PLOS is proud that six of this year’s seven Lasker awardees have published research or an interview with PLOS, and we are fortunate to benefit from the expertise of Charles M. Rice of The Rockefeller University in his role as an Academic Editor for PLOS Pathogens.

Here are the 2016 Lasker Award honorees with a summary of their PLOS research and interviews, spanning five journals and The PLOS Blog Network, for a collective total of 38 articles and two interviews. Oxygen sensing—an essential process for survival:

Gregg L. Semenza’s three PLOS ONE articles cover the role of NADPH oxidase in Hypoxia Inducible Factor-1α (HIF-1α) activation, the dependency on tumor suppressor p53 for macrophage migration inhibitory factor’s effect on HIF-1 activation, and the ability of HIF-1α to regulate the expression of cell adhesion molecule CD44.

Peter J. Ratcliffe published two PLOS ONE articles and one each in PLOS Biology and PLOS Medicine. Some of this work examines the relationship between the von Hippel-Lindau (VHL) tumor suppressor gene, HIF-1 and extracellular matrix in C. elegans, the role of VHL-HIF pathway in human cardiopulmonary physiology and function at standard and high altitudes, and most recently the investigation of compounds that inhibit the hypoxia sensors of the HIF system, the HIF prolyl-hydroxylases, with implications for therapeutic treatment of stroke or other diseases of cerebral ischemia.

DOI: 10.1371/journal.pbio.0020289

 

 

 

 

 

 

William G. Kaelin’s PLOS Biology article – published in the journal’s inaugural year – explores the relationship between inactivation of the VHL gene, subsequent HIF2α activity and renal carcinoma tumor formation.

Hepatitis C replicon system and drug development:

Charles M. Rice has eight articles with PLOS; three in PLOS ONE and five with PLOS Pathogens. His virology research – while primarily focused on hepatitis C virus (HCV) – also addresses arthropod-transmitted viruses in the Flaviviridae family, such as yellow fever virus, and natural inhibitors of HIV identified from simulation screening of the pan-African Natural Product Library followed by cell-based testing. A subset of Rice’s HCV work published in PLOS Pathogens covers direct deregulation of the cell cycle in HCV infection as a contributor to liver disease, host cell protein and lipid mapping to uncover temporal and global changes as a result of HCV infection and a mutational structural analysis of the p7 protein revealing positions important for particle assembly and infectivity.

DOI: 10.1371/journal.ppat.1000719 DOI: 10.1371/journal.ppat.1005297

 

 

 

 

 

 

Ralf Bartenschlager tops the PLOS list with 27 articles; 20 in PLOS Pathogens and seven in PLOS ONE. Select key early work on HCV includes the role of cyclophilin A in HCV replication and polyprotein processing, the role of HCV p7 protein as a membrane pore involved in production and release of infectious virions and the dependence of HCV envelope glycoprotein secretion on assembly of triglyceride rich lipoproteins.

Bartenschlager’s team also determined the nonstructural protein 5A (NS5A), a component of the viral RNA replication machinery, as a key factor for the formation of infectious HCV particles through an assembly determinant domain and lipid droplets. Bartenschlager’s seminal microscopy work on the intracellular membranes of HCV infected cells is visually stunning and included in the PLOS Pathogens 10th Anniversary Collection.

More recent articles describe use of a yeast two-hybrid screening strategy to generate an interactome of cellular proteins that may function with influenza virus non-structural proteins NS1 and NS2, potentially informing therapeutic interventions, and work on Dengue virus that provides a genetic map of determinants involved in viral RNA replication and extends the list of functions ascribed to the enigmatic nonstructural protein 1.

DOI: 10.1371/journal.ppat.1005277 DOI: 10.1371/journal.ppat.1003056

 

 

 

Discoveries in DNA replication and leadership in science and education:

In 2012, PLOS GeneticsJane Gitschier Interviews turned to this year’s Lasker-Koshland Special Achievement Award in Medical Science awardee Bruce Alberts for his memories of how he got into science and his thoughts on learning from failure and getting committees to reach consensus. More recently Alberts shared with PLOS his insights into issues facing scientists today, such as journal impact factors, new forms of recognition for contributions to the scientific publication process and the role of senior as well as junior researchers in changing the culture of science.

For those wanting more information on the significance of the work of this year’s winners and the award in general, The Lasker Foundation and Cell provide coverage.  Cell has also curated Collections dedicated to Hypoxia-Inducible Factors and virus infections. Much, but not all, of the content is Open Access.

PLOS has previously profiled author recipients of the 2016 Breakthrough Prize in Life Sciencesso bookmark The Official PLOS Blog and visit this site as future scientific prizes are awarded.

 

Image credit: The Lasker Foundation

Kserokopia # 43 (5-21 września)

European Open EDU Policy Project -

Ostatnio bardzo dużo się działo – Komisja Europejska ogłosiła projekt reformy prawa autorskiego, a Trybunał Sprawiedliwości UE wydał długo oczekiwane orzeczenia dotyczące legalności linkowania oraz odpowiedzialności właściciela sieci wi-fi za naruszenia prawa autorskiego. Poza tym w USA trwa proces dotyczący licencji CC-BY-NC. A my współorganizowaliśmy wydarzenie w Brukseli poświęcone perspektywie użytkowników w prawie autorskim. O tym wszystkim, oraz o innych ciekawostkach ze świata prawa autorskiego przeczytacie w tym numerze Kserokopii – miłej lektury.

W CENTRUM CYFROWYM…  Wydarzenie w Parlamencie Europejskim

Stowarzyszenie Communia, którego jesteśmy aktywnym członkiem, współorganizowało w Parlamencie Europejskim wydarzenie pt. “Unlocking copyright for users” poświęcone prawom użytkowników i dozwolonemu użytkowi w prawie autorskim. Termin wydarzenia – 8 września – zbiegł się w czasie z wyciekiem dokumentów dotyczących reformy prawa autorskiego z Komisji Europejskiej.  Ciekawa dyskusja wywiązała się pomiędzy obecnymi na sali przedstawicielami organizacji konsumenckich, pozarządowych, zbiorowego zarządu czy stowarzyszeń zrzeszających twórców i wydawców. Więcej o wydarzeniu przeczytacie na blogu Communi, zachęcamy również do obejrzenia relacji video.

https://www.flickr.com/photos/ter-burg/28924345714/in/album-72157672535664831/

O reformie prawa autorskiego – audycja w Polskim Radiu

Zachęcamy do posłuchania wypowiedzi Marcina Serafina, szefa naszego zespołu polityk publicznych, nt. planowanej reformy prawa autorskiego na poziomie unijnym. Czy reforma odpowiada na wyzwania, jakie stoją przed sektorem kreatywnym, czy też jest krokiem wstecz?

Subskrybuj „Kserokopię” w formie newslettera– otrzymasz przegląd linków bezpośrednio na adres e-mail. 

List otwarty do Junckera

Wraz z innymi organizacjami, takimi jak Wikimedia, EDRi, EDIMA, C4C podpisaliśmy się pod listem do Przewodniczącego Komisji Europejskiej Junckera w sprawie reformy prawa autorskiego. Dokument został przekazany jeszcze przed ogłoszeniem reformy – postulowaliśmy, aby prawo autorskie odpowiadało na wyzwania cyfrowej rzeczywistości, potrzeby jednolitego rynku cyfrowego i uwzględniało interesy wszystkich zaangażowanych w system ochrony praw autorskich.

 

CO NOWEGO W SIECI? Warner Bros padł ofiarą zautomatyzowanego śledzenia naruszeń prawa autorskiego

Warner Brothers walczy ze stronami z nielegalnymi filmami. Na początek wytwórnia domaga się od Google’a usunięcia z wyników wyszukiwania… własnej strony. Google otrzymało żądanie usunięcia linków kierujących do filmu „Batman:The Dark Knight” oraz „Matrix”. Tak się składa, że część tych linków prowadzi do własnej strony Warner Brothers. Ta sytuacja pokazuje, że zautomatyzowane śledzenie naruszeń prawa autorskiego w sieci nie zawsze jest efektywne.

Otwarte licencje a 3D

W świecie druku 3D możemy zaobserwować coraz większą popularność otwartych licencji, co nas bardzo cieszy. Michael Weinberg przypomina jednak, że nie wszystko wydrukowane przy pomocy technologii 3D jest chronione przez prawo autorskie – dlatego też nie zawsze udostępnianie przedmiotów powstałych w ten sposób na otwartej licencji ma sens…

fdecomite, CC-BY, https://www.flickr.com/photos/fdecomite/15797366649

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Europejska reforma prawa autorskiego

Długo oczekiwana europejska reforma prawa autorskiego została ogłoszona przez Komisję Europejską. Niestety, planowane zmiany nie odpowiadają na potrzeby użytkowników, biznesu, środowiska edukacyjnego i naukowców. Zamiast wzmocnienia gospodarki opartej na wiedzy propozycja koncentruje się na zachowaniu status quo – więcej możecie przeczytać na naszym blogu. Zachęcamy również do przeczytania innych komentarzy: Stowarzyszenie Communia, ArsTechnica, Creative Commons, TechDirt, EU Observer, Rzeczospolita, Dziennik Internautów, Fortune, Boing Boing. Ciekawe podsumowanie wypowiedzi w sprawie reformy przygotowano na blogu 1709.

Unia Europejska na drodze do implementacji Traktatu z Marrakeszu

Traktat z Marrakeszu dotyczy wprowadzenia dozwolonego użytku w prawie autorskim w celu ułatwienia dostępu do opublikowanych utworów drukowanych osobom niewidomym, słabowidzącym i innym niepełnosprawnym. Komisja Europejska zaprezentowała dyrektywę i rozporządzenie, które pozwolą ratyfikować Traktat przez Unię Europejską – to bardzo dobra wiadomość.

 

A TYMCZASEM SĄDY…. Liknowanie

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w długo oczekiwanym wyroku w sprawie C-160/15 GS Media  zadecydował o legalności linkowania do treści naruszających prawo (w tym prawo autorskie). Trybunał orzekł, że gdy osoba udostępniająca link wiedziała lub powinna była wiedzieć, iż hiperłącze, które zamieściła, umożliwia dostęp do utworu opublikowanego bezprawnie udostępnienie tego linku stanowi „publiczne udostępnianie”.  Osoba ta musi więc liczyć się z odpowiedzialnością prawną. Wyrok jest bardzo kontrowersyjny i komentowany: Stowarzyszenie Communia, Rzeczpospolita, TechCrunch, CCIA, Dziennik Internautów, blog 1709, .

Licencje Creative Commons a zakaz komercyjnego wykorzystania?

W Stanach Zjednoczonych trwa postępowanie w sprawie Great Minds v. FedEx Office. Great Minds stworzył materiały edukacyjnego w projekcie finansowanym ze środków publicznych – zobowiązani byli opublikować wszystkie zasoby na licencji CC-BY-NC-SA. Szkoły publiczne płaciły FedExowi (sieć punktów ksero) za kserowanie tych materiałów. Teraz sąd ma rozstrzygnąć o tym, czy kserowanie przez podmiot prowadzący działalność gospodarczą było naruszeniem klauzuli zakazującej komercyjne wykorzystanie. Dlaczego w tę sprawę zaangażowało się Creative Commons przeczytacie na blogu organizacji.

Wi-fi a prawo autorskie?

Czy właściciel sieci Wi-Fi może odpowiedzieć za naruszenie praw autorskich, jeśli ktoś skorzysta z jego sieci? To pytanie powraca od lat, a sądy w różnych krajach miały na ten temat różne opinie. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził w wyroku w sprawie Tobias Mc Fadden v Sony Music Entertainment,  że bezpłatne publiczne udostępnianie sieci  Wi-Fi stanowi „usługę społeczeństwa informacyjnego” w rozumieniu dyrektywy, jeśli jest dokonywane w celu zwrócenia uwagi potencjalnych klientów na towary i usługi oferowane w sklepie. W rezultacie posiadacz praw autorskich nie ma prawa żądać od takiego usługodawcy odszkodowania, jeśli usługodawca nie inicjuje przekazu, nie wybiera odbiorcy i nie może modyfikować informacji zawartych w przekazie. Więcej o sprawie przeczytacie w Rzeczpospolitej,  Dzienniku Internautów, na blogu IPKat.

Trolling prawnoautorski a fotografie

Dziennik Internautów od dawna śledzi poczynania pewnej fotografki, która pozywa biblioteki i instytucji kultury za wykorzystywanie zdjęć słynnych Polaków. Ze względu na skalę zjawiska oraz dysproporcję zasobów pomiędzy stronami, proceder ten można zakwalifikować jako trolling prawnoautorski. Ostatnio na stronie DI opublikowano podsumowanie ostatnich wyroków z powództwa fotografki.

PLOS appoints Dr. Joerg Heber Editor-in-Chief of PLOS ONE

Plos -

PLOS announced today that after an extensive search, Dr. Joerg Heber has been appointed Editor-in-Chief of PLOS ONE. Heber will be responsible for setting the editorial course of the journal and continue its mission of improving scholarly communication. His appointment is effective November 21, 2016.

“Joerg’s deep understanding of scholarly publishing and his passion for Open Access will be tremendous assets to me and our editorial staff, and most importantly to PLOS ONE’s 6,000 Academic Editors and our authors,” said Veronique Kiermer, Executive Editor of PLOS. “PLOS ONE has been a driver of changes in scientific communication since its launch ten years ago. It is an enormous responsibility and I am entirely confident in Joerg’s ability to lead the journal through its next phase, to further develop its mission and meet the needs of the scientific community.”

“I am delighted to be joining PLOS” said Heber. “PLOS’ commitment to Open Access and to innovation has been transformative, and PLOS ONE is ideally placed to support Open Access and open science with continued advancements in scholarly communication. I’m excited to work with the PLOS ONE team to serve science as a whole.”

Prior to joining PLOS, Heber was Executive Editor of Nature Communications. In this role Heber had responsibility for the journal’s overall editorial strategy. He was instrumental in Nature Communications transparent peer review initiative, implementing its Data Availability Statements and contributed to the journal’s move to full Open Access publishing. Heber also worked as a Senior Editor for Nature Materials and his previous experience includes a visiting professorship at the University of Tokyo and lecturer at Philipps-University Marburg, Germany.

Heber obtained his PhD in semiconductor physics at Imperial College London, UK, and did post-doctoral work at Bell Labs, New Jersey.

Europejczycy zasługują na dobre prawo autorskie

European Open EDU Policy Project -

Reforma prawa autorskiego, zaprezentowana dzisiaj przez Komisję Europejską, nie odpowiada na potrzeby użytkowników, biznesu, środowiska edukacyjnego i naukowców. Zamiast wzmocnienia gospodarki opartej na wiedzy propozycja koncentruje się na zachowaniu status quo.

Unii brakuje wizji prawa autorskiego w cyfrowej rzeczywistości 

Mieliśmy nadzieję, że reforma prawa autorskiego zaproponowana przez Komisję Europejską stworzy elastyczne ramy cyfrowej gospodarki, nauki i kształcenia. Wprowadzenie dodatkowych wynagrodzeń dla wydawców, czy nowych obowiązków monitorowania treści przez platformy internetowe, ograniczy rozwój europejskiego rynku. - Celem reformy miało być stworzenie warunków umożliwiających funkcjonowanie Jednolitego Rynku Cyfrowego. Niestety, zaprezentowana przez Komisję propozycja nadal pozostawia wiele kwestii do uregulowania na poziomie krajowym, co raczej zróżnicuje jeszcze bardziej warunki w krajach UE i oddali nas od harmonizacji. W efekcie Europa nie będzie miejscem, gdzie nowe technologie i kreatywne sektory gospodarki będą mogły się dynamicznie rozwijać  - podkreśla Marcin Serafin, szef działu polityk publicznych Centrum Cyfrowego.

Alex Proimos, CC-BY-NC, https://www.flickr.com/photos/34120957@N04/4199675334

 

Europejczycy zasługują na lepszą edukację i naukę 

Komisja wydaje się nie rozumieć jakim potencjałem dla rozwoju gospodarki europejskiej są elastyczne warunki stosowania maszynowej analizy danych i tekstu (text and data mining). Propozycja przedstawiona przez komisarza Oettingera chroni przychody licencyjne wydawców, zamiast ułatwiać naukowcom, przedsiębiorcom czy dziennikarzom dostęp do informacji i wiedzy. - Komisja Europejska faworyzuje interesy wydawców. Tymczasem prawo autorskie powinno dążyć do zbilansowania potrzeb twórców, użytkowników i firm działających na rynku. Komisja zapomniała również, że prawo autorskie musi wspierać interes publiczny, w takich obszarach jak edukacja i nauka – Alek Tarkowski, dyrektor Centrum Cyfrowego.

Cyfrowa edukacja może przynieść wiele korzyści – można uczyć się na Sorbonie, nie ruszając się z domu w Katowicach. Proponowane przez Komisję rozwiązanie zakłada, że w edukacji online będzie można nieodpłatnie wykorzystywać materiały edukacyjne jak filmy czy e-booki, jeśli dany kraj nie ustanowi stosownych licencji. Skuteczny lobbing może zatem spowodować, że  w praktyce większość rodzajów materiałów objętych będzie licencją – a zatem nauka online będzie drożej kosztowała, bo za licencje zapłacą uczący się.

Reforma nie pozwoli Europejczykom skutecznie odpowiedzieć na wyzwania przyszłości 

W reformie zabrakło wielu rozwiązań, o które zabiegały organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi obywateli.  Komisja przemilczała fakt ochrony domeny publicznej przed prywatyzacją, czy ułatwienia instytucjom kultury działalności  w środowisku cyfrowym. W całym pakiecie na próżno szukać rozwiązań sprzyjających innowacyjności, które traktowałyby prawo autorskie jako szansę na rozwój twórców, użytkowników, przedsiębiorstw i instytucji publicznych w Europie.  Zamiast upraszczać i ograniczać prawo autorskie do niezbędnego minimum, po raz kolejny rozbudowano system.

Kolejny krok na drodze do otwartego dostępu do publikacji naukowych

European Open EDU Policy Project -

Na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pojawiła się informacja dotycząca otwartego dostępu do publikacji naukowych. Ministerstwo, przyjmując rekomendacje i zalecenia zawarte w dokumencie „Kierunek rozwoju otwartego dostępu do publikacji i wyników badań naukowych w Polsce” (dokument został przyjęty 23 października 2015 r.)udostępnia materiały mające wspomóc otwartość nauki, m. in. wzór instytucjonalnej polityki otwartości.

Ministerstwo potwierdza, że powszechny i bezpłatny dostęp do aktualnej wiedzy stanowi jeden z fundamentów funkcjonowania i rozwoju demokratycznego społeczeństwa. Przedstawione dokumenty są kolejnym krokiem ku udostępnianiu w postaci cyfrowej w Internecie publikacji naukowych i wyników badań finansowanych ze środków publicznych w celu umożliwienia bezpłatnego ich wykorzystania przez naukowców, studentów, przedsiębiorców i całe społeczeństwo.

Najważniejsze rekomendacje zawarte w „Kierunkach rozwoju otwartego dostępu do publikacji i wyników badań naukowych w Polsce” są następujące:

  1. Opracowanie i przyjęcie przez poszczególne uczelnie, instytuty badawcze i instytuty PAN oraz przez NCN i NCBR własnych instytucjonalnych polityk w zakresie otwartego dostępu (OD), które będą określać zasady publikowania w OD wyników badań (głównie dotyczy to artykułów w recenzowanych czasopismach, ale także np. recenzowanych materiałów konferencyjnych, ewentualnie danych badawczych).
  2. Wyznaczenie przez kierowników jednostek naukowych i uczelni pełnomocników ds. OD.
  3. Przechodzenie czasopism naukowych do modeli otwartych.
  4. Udostępnianie rozpraw doktorskich w otwartych repozytoriach.
  5. Monitorowanie i raportowanie do MNiSW postępów we wdrażaniu OD, w tym systematyczne analizowanie liczby publikacji powstających w danej jednostce naukowej lub uczelni w celu określenia proporcji publikacji w OD w stosunku do wszystkich publikacji.
  6. Organizowanie szkoleń w zakresie OD dla wszystkich pracowników naukowych i doktorantów danej jednostki naukowej lub uczelni.
  7. Uwzględnienie doświadczeń i potencjału bibliotek naukowych, które często koordynują proces redakcji i deponowania publikacji naukowych w repozytoriach.

 

Jaki będzie nowy rok szkolny w Centrum?

European Open EDU Policy Project -

W Centrum zajmowaliśmy się już otwieraniem podręczników, lekcji, szkół. Szukając różnych miejsc, w których rząd, administracja czy eksperci ds. edukacji mogą przyczynić się do tego, by więcej było otwartych zasobów edukacyjnych, z których uczniowie i nauczyciele, mogą korzystać za darmo i bez ograniczeń. Podczas ostatniego zjazdu Koalicji Otwartej Edukacji i po spotkaniu z gronem Superbelfrów mamy poczucie, że to nie wystarczy. Na ten rok szkolny chcemy przygotować trochę zmian i nowych działań. Jakich? Nie chcemy zdradzać wszystkiego, ale poniżej znajdziecie kilka informacji o tym, co planujemy na rok szkolny 2016/2017.

Łatwiejszy dostęp do otwartych zasobów

Otwarte e-podręczniki Cyfrowej Szkoły, mimo znacznie większej skali projektów, ustępują w mediach pola darmowemu, Naszemu Elementarzowi. To jednak w tych pierwszych tkwi znacznie większy potencjał łatwego wykorzystywania ich kreatywnie przez nauczycieli jako otwartych zasobów. Mało jest o tym danych, ale odnosimy wrażenie, że e-podręczniki i odświeżony przy okazji portal Scholaris powoli wzmacniają swoją pozycję, choć niejako w drugim obiegu edukacyjnym. Jak sprawić by były popularniejsze i lepiej współgrały z oddolnie tworzonymi przez nauczycieli otwartymi zasobami oraz materiałami dydaktycznymi, które tworzą organizacje pozarządowe? Nad tym będziemy pracować w ramach grup roboczych, które formułujemy w Koalicji Otwartej Edukacji. Tymczasem, już teraz możecie śledzić to, ile (nie tylko polskich) otwartych zasobów edukacyjnych dostępnych jest w sieci w odświeżonym serwisie otwartezasoby.pl (w katalogu ma już ponad 220 stron z OZE, od kilku tygodni można też zapisać się na newsletter o otwartych zasobach). Praktykom OZE również polecamy zapisanie sobie już teraz w kalendarzu daty 1 października, kiedy odbędzie się wirtualna konferencja superbelfrów EduMoc. Jednym z jej tematów będą właśnie otwarte zasoby edukacyjne w szkole.

Lepsze otwarte zasoby, również dla biznesu

Kolejnym krokiem, który wykracza poza edukację, jest zmapowanie otwartych zasobów, które powstają w Polsce w wyniku publicznych konkursów grantowych z wymogami otwartości. Ich skala jest ogromna, od grantów Muzeum Historii Polski w konkursie Patriotyzm Jutra po rezultaty ogromnych projektów programu PO WER, gdzie powstaną min. otwarte podręczniki do edukacji zawodowej. Jak śledzić ich rezultaty, oceniać ich stopień otwartości i ułatwiać ponowne wykorzystanie? Jak zachęcać biznes, by nie bał się szukać w OZE komercyjnego potencjału? Odpowiedzi na te pytania zawierają w sobie klucz do tego, by Polska była ponownie pionierem otwartości (jak to miało miejsce w przypadku Cyfrowej Szkoły). Na razie zdecydowanie nie pomaga w tym silny podział na to, gdzie i jak publikowane są zasoby publiczne (Cyfrowa Szkoła, Scholaris), a gdzie te tworzone przez NGO (dziesiątki rozproszonych stron) i nauczycieli (blogi, pojedyncze pliki hostowane w aplikacjach). Podobny problem zdaje się dotykać sektora kultury, w którym narasta „frustracja digitalizacji”, ale nie przybywa ułatwień dla ponownego wykorzystania.

Lekcje z dotychczasowej trasy i „jak daleko jeszcze”?

Wyzwania (i szanse), o których piszę powyżej, szerzej omawia nasz raport opublikowany przed wakacjami (PDF).

Do rekomendacji, w nich zwartych będziemy wracać już niebawem. Po pierwsze, by sprawdzić, jak OZE będą radzić sobie w kontekście zmian zachodzących w polskiej oświacie. Po drugie, by porównać polskie doświadczenia z OZE z tymi z innych krajów Europo Środkowo-Wschodniej, które również w ostatnich latach realizowały duże projekty na rzecz otwartej edukacji i zasobów. Ponadto, by lepiej zrozumieć, jaki potencjał OZE mogą mieć w Europie będziemy też starali się badawczo przyjrzeć problemom związanym z prawem autorskim w szkołach.

Zapowiada się więc bardzo pracowity i ciekawy rok szkolny ze zróżnicowanym planem lekcji. Cieszymy się na to, bo takiego właśnie potrzeba, by się nie nudzić i zawsze móc sięgnąć po wiedzę i doświadczenia z różnych dyscyplin, aby rozwiązać większy problem.

 

Riding A Wave Towards Improved Truth in Science Communication

Plos -

It is an exciting time in scientific publishing. Initiatives such as digital identifiers for authors through ORCID, more granular recognition of collaborative work with standardized language for specific roles with CRedIT, and more competition in the Open Access publishing world benefit researchers and move the scientific endeavor toward a more transparent and accountable future.

Yet, the write up and publication of results is one of the most challenging aspects of the endeavor, with peer review and reproducibility at the heart of this stage of the research lifecycle. We have previously acknowledged on The Official PLOS Blog that the public

“relies on the belief that content published in peer-reviewed journals is trustworthy, despite the fact that this is too often not the case.”

We have also acknowledged that we must do better: all stakeholders, including publishers, are accountable. Although the overall concept of peer review is an accepted form of quality control and valued by the scientific community, in practice it suffers from imperfections that prevent it from achieving that one great thing: advancing research communication.

In a thoughtful consideration of Truth in Science Publishing: A Personal Perspective, Thomas Sudhof eloquently describes peer review and reproducibility as flawed checkpoints that impair the “validity of published scientific results” and impede trust in science.

As a recipient of both the Nobel Prize and the Lasker Award for his work on synaptic transmission, Sudhof brings perspective and integrity to his thought leadership. Highlighting hidden conflicts of interest, too little accountability for journals and reviewers, and lack of competition between journals as three problems with peer review that have “corrupted the process, decreasing its value,” Sudhof endorses more transparency in the peer review process to reduce bias.

At PLOS there are a range of ways to improve the process without diminishing those aspects that the community values. Current tools and systems that address these limitations include the posting of research to preprint servers before formal publication, to enable researchers to improve their work and share it earlier. There is an opportunity to improve review forms that may be cumbersome or insufficient to provide thoughtful and constructive feedback to authors. Appropriate and rigorous reviewer and editor training can help to mitigate potential reviewer bias and mentor early career researchers. With improved technologies and processes, publishers have an opportunity to improve efficiencies, quality, trustworthiness and authenticity of the process.

As for reproducibility, Sudhof outlines increasingly complex experiments that are impossible to reproduce, “tweaked or selected” results that do not hold up with repetition, lack of validation of reagents and methods, and the “near impossibility” of publishing negative results as contributors to the problem.

Providing opportunity to showcase peer-reviewed articles that address the reproducibility issue is an important value of PLOS and PLOS ONE; the journal welcomes submission of negative, null and inconclusive results. PLOS Biology’s Meta-Research section welcomes experimental, observational, modeling and meta-analyses that address research design, methods, reporting, verification or evaluation.

PLOS Biology and PLOS Genetics authors can contribute to the reproducibility effort by identifying model organisms, antibodies or tools with a unique Research Resource Identifier (RRID). PLOS is a part of the Research Resource Identification Initiative, a cross-publisher effort to promote reproducibility in science and enable effective tracking of the use of particular research resources across the biomedical literature.

PLOS works toward a future where research is published without unnecessary delays, and continual assessment and commentary is provided by a robust and ethical system of visible, engaged pre- and post-publication peer review. We strive to engage a global editorial and reviewer contributor community, appropriately trained, recognized and incentivized. With regard to journal-facilitated peer review, rigorous input from experts in a relevant field of research is highly valued by both authors and readers, and contributes to trust of research results for working scientists, clinicians, patient advocates, policymakers and educators.

Addressing the issues and challenges that perversely incentivize unreliable research or prevent peer review from achieving its scholarly ideal will not be easy or quick. The challenges are substantial and the solutions must be as well, and satisfy a diverse researcher and stakeholder community. Broader adoption of reproducibility efforts and better recognition for the range of contributions made by researchers and reviewers will not be enough without the engagement of early career researchers, junior investigators and senior leadership with the power to influence change.

 

Image credit: one-vibe, pixabay.com

The simple magic of reuse, sharing and collaboration

GoOpen.no -

Two weeks ago I posted a blogg with a timeline of OER. After reading this, my friends in Addis Ababa, Ethiopia picked up the timeline and translated it into Amharic. This involved a different language, different plattform and context. The common thread is H5P, a tool I have blogged about many times before, that allows anyone to create, share and reuse interactive HTML5 content in their browser.

 

The important thing to notice here is that the team in Addis could reuse all the effort that I put in the timeline and at the same time just by translating it the timeline was available in a new language, something that would be impossible for me to do simply because I don´t know Amharic.

There is a growing edTech and OER community in Addis and this last weekend they organized a workshop where they also made their own timeline describing important events in Ethiopian history(see it at the end of the bloggpost). As a part of the same workshop they made an interactive test where you can test your skills on the most common Amharic words.

 

This put me up to the idea that I could make a new resource based on what they have made, and in fact make an OER in Amharic, a languages that I do not master. How? I made all the «cards» in the object below based on text from the team in Addis. Our common ground is that we all understand English.

 

When advocating for Open education resources, open source and open standards the message sometimes is lost in the complexity of all the technical issues. I myself have on more then one occasion struggled to explained the «magic of OER». In this case working with a small usecase like this just seams like a great way to demonstrate the magic of open educational resources.a

Check out this timeline on Ethiopian history:

Dodatkowe uprawnienia dla wydawców? KE najwyraźniej popiera takie rozwiązanie

European Open EDU Policy Project -

Wszyscy zgadzają się, że unijne prawo autorskie (dyrektywa o społeczeństwie informacyjnym z 2001 r.) już dawno przestało odpowiadać na potrzeby zarówno użytkowników, jak i twórców w cyfrowej rzeczywistości. Dlatego tak duże nadzieje pokładane są w reformie prawa autorskiego, którą Komisja Europejska ma zaprezentować we wrześniu.

Wczoraj Statewatch opubikował na swojej stronie dokument-przeciek roboczej wersji oceny skutków regulacji reformy prawa autorskiego (impact assesment on the modernisation of EU copyright rules).

Wygląda jednak na to, że reforma nie będzie odpowiadała na wyzwania współczesności, a co więcej Komisja wydaje się nie zwracać uwagi na opinie zebrane w konsultacjach publicznych. Do tej pory nie udało się opublikować wyników konsultacji dotyczących prawa pokrewnego wydawców i wolności panoramy (nasze stanowisko dostępne tutaj). Z dokumentu opublikowanego przez Statewatch wynika, że  Komisja popiera jednak rozszerzenie uprawnień wydawców i nie planuje wdrożyć obligatoryjnego wyjątku na rzecz panoramy (wprost przeciwnie do opinii społeczeństwa obywatelskiego uzyskanych przez stronę http://youcan.fixcopyright.eu).

W dokumencie spośród wielu niepokojących propozycji na szczególną uwagę zasługuje ta dotycząca dodatkowych uprawnień dla wydawców. Komisja proponuje wprowadzenie prawa pokrewnego wydawców (ancillary copyrigt) dotyczącego treści wykorzystywanych on-line. Rekomendacja ta powstała na bazie (naszym zdaniem błędnego) przekonania, że nowe prawo pokrewne doprowadzi do wzrostu ilości i skali rozpowszechnienia treści o charakterze informacyjnym. Więcej na ten temat przeczytacie na blogu Stowarzyszenia Communia.

What can the «anti OER lobby» learn from former Microsoft CEO Steve Ballmer?

GoOpen.no -

Occasionally I bump in to representatives from the «anti OER lobby» and they often start of by talking about how open educational resources ruins the marked, and if the OER is financed with public money they go on about how the government is using their position to compete in the marketplace handing out «free content».

The problem with this claim is of course that it belongs in another paradigme, a paradigme without what we now call «the internet». This is a global issue but we could use Norway as an example. The idea that the Norwegian government, municipalities and counties should not be able to let teachers(with public paycheck) share content on the web under a free license is just ridiculous.

Last week I met a guy from an organization that lobby hard against OER and while talking to him I came to think about Steve Ballmer, former CEO at Microsoft. It was sort of a deja vu moment and it took me back to 2001.

During an interview with the Chicago Sun-Times on June 1, 2001 Ballmer said that «Linux is a cancer that attaches itself in an intellectual property sense to everything it touches»

15 years later Microsoft has shifted their stands completely and invest substantially in open source and even Balmer him self is quoted saying «We now considers that the threat from Linux is over». Current chief at Microsoft Satya Nadella took it even further and went public 2 years ago saying that Microsoft loves Linux.

In the 15 years that has past Microsoft has lost its position in many markets and is now overtaken by Google and Android in the mobile market while Linux dominates everything from the server market to devices running in cars or in the kitchen.

For anyone that has been a part of both the open source movement and the OER movement its obvious that they share principles,  philosophy and methodology.

So my simple question is: What can the «anti OER lobby» learn from former Microsoft CEO Steve Ballmer?

Kserokopia # 42 (8-22 sierpnia)

European Open EDU Policy Project -

Już prawie wrzesień – w Kserokopii czas na zmiany. Prace nad reformą prawa autorskiego w Unii Europejskiej stają się intensywniejsze z dnia na dzień. Dlatego też od tego numeru będziemy pisać nie tylko o ciekawostkach z prasy, ale też o najważniejszych zmianach i postępach związanych z reformą (nie tylko na poziomie unijnym, ale też na świecie), oraz o wybranym orzecznictwie. Zachęcamy do subskrypcji Kserokopii życzymy miłej lektury. W tym numerze piszemy o zmianach w prawie autorskim w Polsce, Francji i Wielkiej Brytanii, orzeczeniu potwierdzającym, że fotografie podlegają pod prawo cytatu, a także o tym czy Creative Commons to klucz do sukcesu w walce z rakiem, w jaki sposób pogodzić interesy twórców i platform internetowych oraz o plagiacie filmu “Ucieczka z Nowego Jorku”. Zapraszamy również zainteresowanych na wydarzenie dotyczące wyjątków od prawa autorskiego w kontekście reformy, współorganizowane przez Stowarzyszenie CommuniaEDRi. Wydarzenie będzie miało miejsce 8 września w Parlamencie Europejskim. 

CO NOWEGO W SIECI? Platformy internetowe a wydawcy

Wygląda na to, że wiele tematów poruszanych w dyskusji nad prawem autorskim (takich jak value gap, czy prawa pokrewne wydawców) wynika z próby pogodzenia interesów platform internetowych i wydawców. Jeff Jarvis przekonuje, że taki kompromis nie tylko jest możliwy, ale też niezbędny. Autor zachęca do przyjęcia biznesowej perspektywy i wzmacniania innowacyjności poprzez zmiany w prawie autorskim.

Value gap

Value gap, czyli dysproporcja między ceną utworu pobieraną przez pośredników w internecie (np. Youtube), a wynagrodzeniem twórcy, jest ostatnio jednym z najbardziej dyskutowanych tematów. Tym razem Mike Masnick udowadnia, że ewentualne regulacje prawne zaszkodziłyby zarówno przemysłowi technologicznemu jak i muzycznemu.

Creative Commons kluczem do sukcesu w walce z rakiem?

Słyszeliście już o National Cancer Moonshot Initiative? Program w Stanach Zjednoczonych, powstały z inicjatywy wiceprezydenta Joe Bidena, ma na celu otwarcie danych finansowanych ze środków publicznych, a dotyczących walki z rakiem i udostępnienie ich na wolnych licencjach. O tym, jak duże nadzieje ludzie pokładają w tym projekcie, możecie przeczytać na blogu Creative Commons.

 

Rozwój społeczeństw a otwartość

Otwarte dane publiczne są warunkiem koniecznym do rozwoju współczesnych społeczeństw – twierdzi Karen Eng w swoim artykule “How open government data creates smarter societies”. Autorka przekonuje, że otwartość danych publicznych wpływa na poprawę systemu opieki zdrowotnej, transparentność podejmowanych przez urzędników działań czy świadomość podejmowanych decyzji przez ludzi wynajmujących mieszkania.

Plagiat “Ucieczki z Nowego Jorku”

Francuski reżyser Luc Besson znany z takich przebojów kinowych jak „Wielki Błękit”, „Lucy” czy „Leon Zawodowiec” został uznany winnym popełnienia plagiatu przeboju kinowego z 1981 r. „Ucieczka z Nowego Jorku” w reżyserii Johna Carpentera. Sąd apelacyjny w Paryżu orzekł, że Luc Besson w swoim filmie „Lockout” z 2012 r. wykorzystał elementy twórcze  przeboju kinowego z 1981 r. „Ucieczka z Nowego Jorku”, a tym samym dopuścił się naruszenia praw autorskich Carpentera.

 ZAiKS domaga się do organizatorów ŚDM opłat za wykorzystane utwory

Pisaliśmy już o tym wcześniej – ZAIKS domaga się do organizatorów ŚDM opłat za wykorzystane utwory. Wątpliwości ZAiKS-u wynikają z braku jednoznacznego wskazania, czy Światowe Dni Młodzieży w całości są ceremonią religijną, za którą ZAiKS nie mógłby pobierać opłat. ZAIKS widzi jednak to wydarzenie w kategorii imprezy masowej.

ŚDM w Krakowie, Natalia Mileszyk, CC-BY 3.0

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA, PRAWO AUTORSKIE TEŻ Nowelizacja polskiego prawa autorskiego

19 sierpnia prezydent podpisał ustawę o nowelizacji prawa autorskiego z 19 lipca. Poprawka wprowadza wyjątek od zasady obowiązkowego pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania  (OZZ) przy zawieraniu umów licencyjnych na reemisję w sieciach kablowych. Obowiązku tego nie będzie się stosować do praw, z których organizacja radiowa lub telewizyjna korzysta w odniesieniu do jej własnych transmisji, niezależnie od tego, czy dane prawa należą do tej organizacji, czy też zostały na nią przeniesione przez innego uprawnionego.

Sekcja 52 w brytyjskim prawie autorskim

28 lipca weszły w życiu zmiany w brytyjskim prawie autorskim – zmieniono sekcję 52. Dotyczy ona długości obowiązywania majątkowych praw autorskich w przypadku sztuki powstającej na skalę przemysłową (w ilości powyżej 50 sztuk). Do tej pory utwory takie chronione były jedynie przez 25 lat od momentu powstania. Zmiana zrównuje czas ochrony ze wszystkimi innymi utworami – od teraz będzie to 70 lat od śmierci twórcy.

Nowe uprawnienia wydawców we Francji

W lipcu uchwalono we Francji prawo nr 2016-925 dotyczące wolności twórczości, architektury i dziedzictwa kulturowego. Ustawa ta wprowadza obowiązkowy zbiorowy zarząd w stosunku do zdjęć wykorzystywanych przez wyszukiwarki internetowe – wyszukiwarki żeby publikować zdjęcia będą musiały uzyskać zgodę organizacji zbiorowego zarządu. Na blogu IPKat można zapoznać się z kontrowersjami, jakie wzbudza ta regulacja.

Stanowisko MKiDN w sprawie roli wydawców w prawnoautorskim łańcuchu wartości oraz wyjątku na rzecz panoramy

Debata nad zapowiadaną reformą prawa autorskiego w Unii Europejskiej już dawno przestała być jedynie dyskusją o prawach twórców i użytkowników. Przyjęty model regulacji prawa autorskiego wpłynie na to, jak funkcjonuje internet, jakie treści są w nim dostępne, czym można się dzielić a czym nie. Niewątpliwie cała dyskusja dotyczy rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy i nowych modeli dostępu do kultury.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiło stanowisko w sprawie roli wydawców w prawnoautorskim łańcuchu wartości oraz wyjątku na rzecz panoramy. Wraz z innymi instytucjami wypowiedzieliśmy się na oba tematy w czasie trwania konsultacji społecznych. Wszystkie przedstawione w konsultacjach stanowiska dostępne są na stronie Ministerstwa. A nasz komentarz do stanowiska Ministerstwa znajdziecie na blogu.

A TYMCZASEM SĄDY… Prawo cytatu dotyczy także zdjęć

Sąd apelacyjny w Krakowie (I ACa 275/16) orzekł na korzyść Krakowskiej Fundacji Fotograficznej, która na swojej stronie  Polish Docs (baza informacji o polskich filmach dokumentalnych) wykorzystała zdjęcie zrobione przez fotografkę J.P. Zdaniem sądu strona internetowa Fundacji była „utworem stanowiącym samoistną całość”. Sąd zauważył też, że wykorzystanie portretu reżysera miało za cel zarówno wyjaśnienie, jak i nauczanie poprzez rozpowszechnianie tego wizerunku w kraju i zagranicą. Stąd też zastosowanie ma prawo cytatu. Więcej o sprawie pisze Dziennik Internautów.

Dr. Evelyn Schels v. Wikimedia Foundation

Wikimedia wygrała przed niemieckim sądem drugiej instancji. Sprawa dotyczyła żądania usunięcia przez znaną scenarzystkę jej daty i miejsca urodzenia ze strony wirtualnej encyklopedii. Sąd, biorąc pod uwagę argumenty, że pani Schels jest osobą publiczną, a data jej urodzin jest znana z publiczne dostępnych źródeł, pozew odrzucił.

 

We value “Open” as a fundamental quality in education and in our learning resources.

GoOpen.no -

“Open” produces better outcomes than “Closed”. This gives us a new responsibility. We must now prioritize our time and resources accordingly. The time has come to value “Open” as a fundamental quality in education and in our learning resources. – Head of NDLA, Øivind Høines

The Norwegian Digital Learning Arena (Nasjonal digital læringsarena) is a joint enterprise operating on behalf of the county councils in Norway. Our goal is to develop and publish high quality, internet-based open educational resources (OER) in subjects taught at upper secondary school level and make these freely available.

The term “open” is a cornerstone in all our projects and an important part of our strategy as we develop new subjects and open educational resources. From the beginning in 2007, head of NDLA Øivind Høines and his team started working on how NDLA could build the plattform, content and organization with “Open” as an important quality.

For NDLA as an organization this materializes in four focus areas:

  • Open standards
  • Open source
  • Open interfaces
  • Open methodology
  • Open standards

    A major reason for us at NDLA to use open standards is that we would like our content to be reused and remixed by anyone. By using open standards we aim to make it easier for systems from different parties using different technologies to interoperate and communicate with our content and technology.

    Another important aspect of open standards is to hinder confinement to a single vendor or proprietary technology, and to provide better conditions for free competition between all technology vendors and content creators. Open standards set out to prevent unfortunate interlocking, monopolization and competition bias.

    An important area of focus is the use of standardized protocols and specifications where it is deemed relevant. This is pertinent both in between components internally in the NDLA solution, but also in NDLA’s communication with third-party services.

    A few examples of such standards and specifications:

    • HTML5: a mark-up language intended for the formatting of webpages with links and other information that can be viewed in a browser|, and which is used to structure the information. HTML5 incorporate several new kinds of content (e.g. audio and video) than previous versions than the HTML standard.
    • CSS: Cascading Style Sheets is a mark-up language used to define the layout of files written in HTML or XML.
    • Tin Can: a standardized API for learning technology making it possible to gather data on user experiences. To a larger extent than today, NDLA will be built upon this notion of open standards and known specifications.
    Open source

    Open sources is an important part of all development at NDLA. We have based our plattform on Drupal and contributed significantly to the development of H5P as a platform for easier creation, sharing and reuse of the developed content and applications.

    H5P is not a standard, but an implementation that supports HTML5. H5P is being used for the development of different kinds of interactivity in NDLA. H5P is an open source-based framework for the development of HTML5 based content (video, interactive presentations, multiple choice assignments, timelines, etc.). We are proud to say that more than 2400 websites all over the world now run H5P.

    Why open source?

    Open source software is software that is distributed with the assumption that the source code is being made readily available for reuse. The opposite is software that keeps the source code secret/closed or protected through legislation. The main strategy of NDLA has always been geared towards open source , but in certain contexts it has proven difficult to avoid using third-party products or components that follow other regimes of licencing. In the future, NDLA will go further and demand open source software in all vital parts of a solution.

    Open Interfaces

    We are interested in sharing our content in any way we can. In addition to developing our own website and servise we develop AAPI’s (i.e. application programming interfaces) or open interfaces to make it easier to reuse our content by any third-party.

    By developing and using such open, well-documented API’s, NDLA will facilitate a modularity that deems the solution more service based and flexible to change. Additionally, both the data and the modules become easier to reuse by third-party.

    What is an API?

    API’s (i.e. application programming interfaces) are the interfaces between different software components. API’s link the components together in standardized ways. The API describes what will happen in different circumstances, e.g. finding or saving specific data in a database. An open API is an interface that is openly described, i.e. that is a known matter how it operates so anyone can develop a solution that can link to and benefit from it.

    Open methodology – crowdsourcing

    For us at NDLA, crowdsourcing is an methodology where the individual teacher and pupil can create, co-create and develop content themselves. The concept of crowdsourcing makes it possible for a larger group of people, e.g. teachers, to revise an academic plan, curriculum or the actual content in learning resources.

    Crowdsourcing is a work practice based on voluntary participation, where a large amount of contributors execute a task based on a sense of community, participation and self-organization, rather than managerial control. Numerous actors thus contribute to the improvement of quality on a specific product.

    The word “Open” has for us a pedagogical foundation. Learning as an activity thrives in an open landscape where information is truly liberated and free. We learn better when we freely can participate, when we openly share what we make, when we are allowed to remix the work of others, and our own contributions becomes part a wider and connected society. – Head of NDLA, Øivind Høines.

     

    OER Global Search – makes it easy for you to find open educational resources

    GoOpen.no -

    The last couple of weeks I have been working on a project that I have called OER Global Search. The idea behind OER Global Search is to make it easy for you to find educational resources that allows reuse, re-contextualization and translation.

    It can be very difficult for users to distinguish between what is called Open educational resources and other services that simply provide content for free. Even some websites that use the term Open in their name are not always offering content with a free license. For individuals or projects that plan to change, re-mix or translate content it is important to find OER, not free as in gratis.

    OER Global search solves this by using what is called Google Custom Search targeting 15 to 20 of the most widely used websites that are not only free, but actually offer content with free license.

    The most well known OERs are MIT OpenCourseWare, Khan Academy and CK-12.org. Here is a complete list of the service that are included in the search. http://searchoer.com/list-of- oer.html

    We are seeing a dramatic increase open educational resources covering different subjects at all levels. At the launch of our service a keyword such as “Algebra” returns 387.000 results. The technical development of the service is fairly simple so the main focus will be to develop the search further by identifying good services in different languages.

    The main language on the web is English but we also included some resources languages Hindi, Spanish, Norwegian, Portuguese and French.

    Warsztaty dla kadr kultury: Misja, strategia, odbiorcy

    European Open EDU Policy Project -

    Twoja instytucja zastanawia się jak efektywnie udostępniać swoją kolekcje w sieci? Może szuka pomysłów na to jak aktywizować odbiorców cyfrowych zasobów? Jeśli tak to zapraszamy do rozmowy o tym jak to zrobić podczas warsztatów o politykach otwartości w sektorze instytucji kultury i dziedzictwa, 23 sierpnia w Katowicach.

     

    Nasz najbliższy warsztat dla kadr kultury poświęcony będzie otwartości instytucji, a dokładnie sposobom na efektywne udostępnianie ich zasobów (kolekcji, zarówno współczesnych jak i dawnych, materiałów edukacyjnych, danych) z wykorzystaniem takich narzędzi prawnych jak licencje Creative Commons, oznaczenia domeny publicznej i modeli otwartych zasobów edukacyjnych, remiksu, animowania ponownego wykorzystania komercyjnego.

    Będziemy rozmawiać zarówno o poziomie strategicznym – otwartości w kontekście misji instytucji, jak i praktycznym – jakie są najbardziej efektywne sposoby udostępniania konkretnych zasobów i kolekcji, które odpowiadają na potrzeby odbiorców muzeów, galerii, archiwów i innych instytucji dziedzictwa oraz kultury. Warsztaty towarzyszą dorocznemu spotkaniu Koalicji Otwartej Edukacji, do której również zapraszamy instytucje zainteresowane warsztatem.

    Czas i miejsce:
    Katowice, 23 sierpnia 2016, godz. 10-17.

    Udział bezpłatny, liczba miejsc ograniczona, prosimy o rejestrację za pomocą tego formularza.

    Fot. Kamila Szuba

    Kserokopia # 41 (23 lipca – 8 sierpnia)

    European Open EDU Policy Project -

    W tym numerze Kserokopii piszemy o value gap, o tym jak niedostosowane prawo autorskie może ograniczać rozwój nauki i technologii oraz o nowych danych dotyczących nielegalnego dostępu do treści w internecie. Zachęcamy również do lektury artykułów o problemach archiwum Getty, historii plagiatu, niecodziennym zdarzeniu w pewnym niemieckim muzeum i o tym, jak znaki towarowe do słowa Chopin ograniczają domenę publiczną.

    Value gap

    Słyszeliście już o value gap, czyli dysproporcji między ceną utworu pobieraną przez pośredników w internecie (np. Youtube), a wynagrodzeniem twórcy? Jeśli nie to na pewno usłyszycie, gdyż Komisja Europejska planuje zmierzyć się z tym problemem w ramach reformy prawa autorskiego. Zdaniem wielu twórców jest to największy problem, z jakim borykamy się w internecie – dlaczego taka retoryka jest groźna przeczytacie w artykułach Mauda SacquetaAgustina Reyna. A w Guardianie jest artykuł dlaczego to zagadnienie jest ważne. Bez wątpienia jest kontrowersyjne.

    Prawo własności intelektualnej, Chopin i domena publiczna

    Czy słowo “Chopin” może być zastrzeżonym znakiem towarowym? Wygląda na to, że tak. Marcin Serafin wyjaśnia na blogu Stowarzyszenia Communia, w jaki sposób takie zastosowanie prawa własności intelektualnej wpływa na ograniczenie domeny publicznej.

    Zdjęcie Chopina zrobione przez Louis-Auguste Bisson, domena publiczna

    Prawo autorskie a nauka

    Nie od dziś wiadomo, że skomplikowane i niejasne prawo autorskie może utrudnić podejmowanie różnego rodzaju aktywności. Tym razem w the Nature opublikowano artykuł o tym, jak niejasne prawo autorskie wpływa w negatywny sposób na rozwój nauki. Daniel Himmelstein, bohater artykułu, tworzy bazę danych z dziedziny biologii – co wcale nie okazuje się takie proste.

    Afera Getty

    Getty to archiwum wirtualne, zawierające ponad 80 milionów różnych zdjęć, obrazów i ilustracji oraz filmów, zarówno aktualnych jak i pochodzących ze starych zbiorów oraz archiwów fotograficznych. Agencja prasowa Zuma Press wniosła pozew do amerykańskiego sądu zarzucając Getty zbyt niedbałe podejście do kwestii licencjonowania zdjęć. To jednak nie koniec problemów Getty – znana fotografka Carol M. Highsmith pozwała portal o naruszenie praw autorskich do ponad 18000 zdjęć przedstawiających Amerykę. Więcej o sprawie na blogu 1709.

    Prawo autorskie barierą dla rozwoju technologii?

    Andrew “Bunnie” Huang, haker i start-uper zaangażowany w promowanie ruchu naprawiania urządzeń przez samych użytkowników, postanowił pozwać rząd USA. Uważa on, że Digital Millennium Copyright Act (ustawa prawnoautorska) jest niekonstytucyjna. Zgodnie z jej przepisami niektóre formy naprawiania urządzeń przez użytkowników są nielegalne ze względu na przepisy prawa autorskiego.

    Nowe dane na temat nielegalnego dostępu do treści w internecie

    Brytyjski Urząd Własności Intelektualnej (IPO) opublikował ostatnio dane dotyczące nielegalnego dostępu do treści w internecie. Okazuje się, że dzięki serwisom takim jak Spotify i Netflix rekordowo duża liczba użytkowników korzysta z legalnych źródeł dostępu do kultury.

    Plagiat-sragiat

    Czasami warto sobie przypomnieć, co oznacza słowo “plagiat” i jak ono ewaluowało – okazuje się, że nie jest to słowo-klucz w każdej prawnoautorskiej dyskusji. Dlatego też zachęcamy do lektury artykułu “Plagiat-sragiat. O potędze wolnej kultury”. Autor przedstawia w nim wolne licencje jako rozwiązanie na problemy cyfrowej rzeczywistości. Jak wyjaśnia, twórczość oparta o wolne licencje będzie miała znacznie większą szansę, żeby zostać zarchiwizowana, ze względu na to, że można ją uwzględnić od razu, bez problemu i bez odczekania 70 lat od śmierci autora.

    Pokemonowy szał trwa

    O grze w Pokemony pisaliśmy już w ostatniej Kserokopii. Tym razem na blogu IPKat można znaleźć artykuł o tym, w jaki sposób brak dozwolonego użytku prawa panoramy w niektórych krajach wpływa na możliwość brania udziału w grze. W niektórych krajach gra w Pokemony może łatwo doprowadzić do naruszenia prawa autorskiego…

    Kiedy powstaje nowy utwór?

    Wyobraźcie sobie, że w muzeum sztuki nowoczesnej jednym z utworów jest gigantyczna krzyżówka. Ktoś do dzieła podchodzi, uzupełnia krzyżówkę i twierdzi, że jest współautorem nowego utworu. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w muzeum w Norymberdze – więcej przeczytacie na ArsTechnica.

    Stanowisko MKiDN w sprawie roli wydawców w prawnoautorskim łańcuchu wartości oraz wyjątku na rzecz panoramy

    European Open EDU Policy Project -

    Debata nad zapowiadaną reformą prawa autorskiego w Unii Europejskiej już dawno przestała być jedynie dyskusją o prawach twórców i użytkowników. Przyjęty model regulacji prawa autorskiego wpłynie na to, jak funkcjonuje internet, jakie treści są w nim dostępne, czym można się dzielić a czym nie. Niewątpliwie cała dyskusja dotyczy rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy i nowych modeli dostępu do kultury.

    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiło stanowisko w sprawie roli wydawców w prawnoautorskim łańcuchu wartości oraz wyjątku na rzecz panoramy. Wraz z innymi instytucjami wypowiedzieliśmy się na oba tematy w czasie trwania konsultacji społecznych. Wszystkie przedstawione w konsultacjach stanowiska dostępne są na stronie Ministerstwa.

    Prawo panoramy

    Tak by wyglądał Plac Zamkowy, gdyby w Polsce nie był dopuszczony dozwolony użytek wolności panoramy, CC BY SA, https://commons.wikimedia.org/wiki/Commons:Freedom_of_Panorama_2015/pl#/media/File:Warsaw_Royal_Castle_2008_no_FoP_censored.JPG

    Ministerstwo w zakresie prawa panoramy (dozwolonego użytku fotografii utworów znajdujących się w przestrzeni publicznej) podziela nasze stanowisko, że jedynie zharmonizowany wyjątek na poziomie unijnym może w pełni dostawać prawo do cyfrowej rzeczywistości bazującej na obrazach, w której wszyscy funkcjonujemy. Zdaniem Ministerstwa “wprowadzenie na poziomie europejskim wyjątku dotyczącego komercyjnego korzystania – niezależnie czy będzie to korzystanie cyfrowe czy analogowe – z utworów, takich jak utwory architektoniczne lub rzeźby, wykonanych w celu umieszczenia ich na stałe w miejscach publicznych mogłoby nieznacznie uprościć działalność np. w zakresie tworzenia i nadawania niektórych programów telewizyjnych, przygotowywania przewodników turystycznych w postaci analogowej lub online lub stron internetowych o charakterze historycznym lub hobbistycznym. Ewentualne zawężenie zasad stosowania wyjątku na rzecz „panoramy“ wyłącznie do celów niekomercyjnych mogłoby odbić się niekorzystnie na działalności wielu przedsiębiorców. Ujednolicenie sytuacji prawnej w całej UE pozytywnie wpłynęłoby na pewność prawną i warunki prowadzenia działalności gospodarczej, ale miałoby także pozytywny wpływ na dostęp do wiedzy i edukacji online.Nie pozostaje nam nic innego, jak zgodzić się z Ministerstwem – mamy nadzieję, że tego samego zdania będzie Komisja Europejska – prawo panoramy, zarówno o komercyjnym jak i niekomercyjnym charakterze, powinno być standardem we wszystkich krajach członkowskich.

    Prawo pokrewne wydawców

    W kwestii wprowadzenia nowego prawa pokrewnego wydawców (ancillary copyright), Ministerstwo postanowiło nie zabierać stanowczego stanowiska (co z naszej perspektywy jest oczywiście o wiele lepsze niż stanowcze opowiedzenie się za wprowadzeniem nowych uprawnień), stwierdzając, że: “przed sformułowaniem propozycji dotyczącej ewentualnego nowego prawa pokrewnego dla wydawców i określeniem jego zakresu, Komisja Europejska powinna przeprowadzić szczegółową analizę ekonomicznych, społecznych oraz prawnych skutków takiego rozwiązania, w jego różnych możliwych wariantach, korzystając z danych uzyskanych w toku przeprowadzonych konsultacji publicznych, ale nie ograniczając się wyłącznie do nich. Pozwoli to na wypracowanie mechanizmu ukierunkowanego na rozwiązanie konkretnych, zasygnalizowanych wyżej problemów, z jakimi spotykają się środowiska wydawców, unikając równocześnie negatywnych konsekwencji wynikających z nadmiernego i nieuzasadnionego poszerzania monopolu prawnoautorskiego”.

    Ministerstwo w swoim stanowisku próbowało wyważyć interesy zarówno samych wydawców, jak i dostępu do informacji. Podzielone zostały nasze obawy co do zagrożeń, jakie niosą ze sobą nowe uprawnienia majątkowe w prawie autorskim: negatywny wpływ na obieg informacji, ograniczenie prawa cytatu czy wyjątku informacyjnego, obejmowanie ochroną utworów z domeny publicznej. Podkreślane jest również, że “w zależności od sposobu reakcji użytkowników na wprowadzenie po ich stronie dodatkowych obciążeń, część z nich może zrezygnować z korzystania z materiałów prasowych i próbować zawiesić świadczenie niektórych usług, czego skutki mogą okazać się niekorzystne dla samych wydawców”.

    Chcemy ponownie podkreślić, że wprowadzenie prawa pokrewnego wydawców nie rozwiąże problemów ekonomicznych, z jakimi boryka się rynek wydawniczy (a taki argument podnoszony jest w debacie). Wiele problemów rynku wydawniczego bierze się ze zmieniających się relacji między popytem, podażą, kosztami i ceną. Prawdopodobne wprowadzenie prawa pokrewnego wydawców będzie miało porównywalne rezultaty do wprowadzenia praw producentów fonogramów, nadawców, prawa wydawców pierwszych wydań, wydań naukowych i krytycznych. Każda z tych regulacji sprawiła, że utrudnione zostało korzystanie z utworów przez użytkowników, a prawo stało się jeszcze mniej zrozumiałe. Prawa te ograniczają działalność w interesie publicznym w obszarze edukacji, nauki i kultury oraz skutkują zawłaszczaniem utworów z domeny publicznej. Dlatego też, świadomi wyzwań jakie stoją przed rynkiem wydawców prasy, sprzeciwiamy się dalszemu rozszerzaniu katalogu praw autorskich przy braku zwiększenia uprawnień użytkowników i pewności prawnej całego systemu.

    Sider

    Abonner på creativecommons.no nyhetsinnsamler - Internasjonale nyheter